\
Rączna
= menu

1. Słowo wstępne

W ostatnich kilkunastu latach ukazała się w kraju na rynku księgarskim licząca ilość opracowań monograficznych z życia miast, zamków, pałaców, znakomitych rodów królewskich, magnackich, szlacheckich, a także mieszczańskich w dawnej Polsce. Natomiast niewiele opracowań ukazało się w literaturze obyczajowej z życia małych miasteczek, osad, wsi i chłopów w dawnych czasach. Nie jest to żadna tajemnica, ponieważ mieszkańcy małych miejscowości i chłopi nie umieli czytać, a dla ówczesnych kronikarzy i historyków ta upośledzona warstwa społeczna niegodna była opisów.

Zachowało się jednak z tych czasów nieco opisów obyczajów, zwyczajów, zdarzeń i faktów z życia mieszkańców w podaniach ustnych przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

W czasach nowszych i współczesnych, wielu historyków, publicystów i dziennikarzy podając do publicznej wiadomości tematykę z życia wsi i chłopów, często istotne sprawy traktują marginesowo, przemilczają lub wręcz fałszują. Dlatego motywy opracowania dziejów naszej wsi Rączna to nie tylko chęć poznania naszych korzeni, ale także obowiązek ukazania naszym ziomkom prawdy historycznej z życia naszych przodków.

Chociaż nasze drogi życiowe dzieliły nas od siebie, to jednak pozostała między nami więź duchowa jako załącznik wspólnoty pochodzenia, zainteresowań i podobnej drogi życiowej. Jak głęboko tkwiły korzenie naszej świadomości w rodzinnej wsi, to najlepszy dowód wspólnej pracy utrwalenia na piśmie dziejów naszej wsi. Praca ta ma charakter pionierski i na pewno nie jest wolna od braków i błędów, ale mamy nadzieję, że może być zaczątkiem dalszych poszerzonych opracowań.

Chociaż minęło już 142 lata od kiedy mieszkańcy wsi Rączna uzyskali wolność osobistą i uwolnienie od pańszczyzny dekretem władcy państwa zaborczego, to nadal w Polsce pozostali obywatelami II klasy mając jedynie prawo słuchania i wykonywania poleceń.

Wieś i rolnictwo nie może ponosić nieproporcjonalnych, nadmiernych ciężarów na odbudowę zrujnowanej gospodarki kraju, podczas kiedy nadal monopoliści, pośrednicy i spekulanci bezkarnie gromadzą olbrzymie fortuny do własnej kieszeni. Najwyższy czas, aby ta nadal upośledzona warstwa społeczna, która żywi i broni kraj w razie potrzeby, wywalczyła w Rzeczypospolitej Polskiej równe prawa od dawna jej należne. W walce o równe prawa i obowiązki chłop polski musi się wreszcie pozbyć zniewolonej wiekami duszy niewolnika, walcząc nie tyle poprzez strajki, blokady dróg i urzędów, ale przede wszystkim w parlamencie przez wybranych własnych przedstawicieli.

Świadomy swoich praw i obowiązków obywatel – chłop nie pozwoli sobą manipulować osobnikom nie mającym nic wspólnego z interesami wsi i chłopa.

W sytuacji kiedy w kraju toczy się ostra walka o władzę, nad naszą wsią także zbierają się ciemne chmury, gdyż wielu mieszkańcom grozi bezrobocie, brak perspektyw dla młodzieży wiejskiej, niepewność pracy chałupniczej, restrukturyzacja rolnictwa itp. Trzeba nam pamiętać, że od wyników wyborów do Polskiego Parlamentu zależeć będą nie tylko dalsze losy naszego Kraju, ale także losy mieszkańców wsi polskiej.

 

2. Ziemia Krakowska kryje tajemnice

Mrocznym dziejom Ziemi Krakowskiej w ostatnich latach przyszła z pomocą archeologia. Nauka ta udowodniła, że Ziemia Krakowska u schyłku epoki lodowcowej, przeszło 10.000 lat p. n. e. zamieszkana była przez człowieka jaskiniowego w grotach i jaskiniach Ojcowa, Kryspinowa, Piekar, Panieńskich Skał, a może nawet i na Wawelu. Ślady polowania tych ludzi na mamuty, a także kości tych zwierząt zostały znalezione na Wzgórzu św. Bronisławy.

Ciągłość zamieszkiwania tych terenów potwierdzają dalsze wykopaliska z epoki kamiennej we wsi Brzoskwinia i Giebułtów. Zamieszkiwaniu tych terenów sprzyjały fizjografia terenu gęsto usiana grotami i skałami jurajskich złóż, rozległe bory mieszane oraz wspaniała arteria wodna – rzeka Wisła.

W ciągu tysiącleci przewinęły się przez te tereny plemiona ówczesnych ludzi o różnym poziomie kultury i cywilizacji, aż osiedliły się plemiona słowiańskie prapolskie, które po zjednoczeniu utworzyły organizację państwową.

Żyjące ówcześnie plemiona i ludy często wzajemnie się zwalczały, ale także dokonywały wymiany, przecierały trakty handlowe, przenosiły kulturę i cywilizację z dalekich stron.

Milowym krokiem w postępie cywilizacyjnym Ziemi Krakowskiej był zorganizowany wytop żelaza w Igołomii i najbliższej okolicy w prymitywnych piecach ziemnych tzw. dymarkach. Ten chałupniczy przemysł miał charakter średniowiecznej manufaktury (odkryto kilkadziesiąt pieców) prowadzonej zapewne z polecenia plemiennego władyki. Sztaby wytopionego żelaza tzw. placidła magazynowano w Krakowie, gdzie dokonano odkrycia w 1979 r. w czasie rozkopów ulicy Kanonicznej znajdując 4212 szt. siekiero podobnych płacideł o łącznej wadze 3.5 t, znalezisko to datowano na IX wiek.

Odkrycia te świadczą o sprawnej organizacji plemion słowiańskich, a co potwierdza kupiec – kronikarz arabski Ibrahim Ibn Jakub wędrujący szlakiem bursztynowym w czasie naszych legendarnych dziejów. Z chwilą przyjęcia chrześcijaństwa (966 r.) połączone plemiona słowiańskie mają już uformowaną organizację państwową, na czele której stał książę Mieszko I z rodu Piastów.

Nową wiarę przyjął książę, jego dwór, drużyna wojskowa oraz mężni z najbliższego otoczenia rodzącej się administracji państwowej.

Ludność zamieszkała na polanach i w lasach była nadal pogańska, kraj wyludniony ciągłymi walkami z otaczającymi go wrogami, lesisty (ponad 70% lasów) i słabo zagospodarowany. Celem dalszej chrystianizacji Polski i zagospodarowania kraju, już następcy Mieczysława I sprowadzili do Polski w XI w. Zakon O.O. Benedyktynów, których osadzili na Łysej Górze w Mogilnie i Tyńcu pod Krakowem.

Zakon O.O. Benedyktynów osadzono w Tyńcu na prawym brzegu Wisły na wysokim cyplu skalnym około 40 m. ponad poziom Wisły (w odległości około 12 km w kierunku południowo – zachodnim od Krakowa). Zakon został hojnie wyposażony wielkimi obszarami ziemi, ale także w specjalne przywileje i inne uprawnienia.

2.1 Początki osadnictwa

Zamieszkała na terenach nadanych Zakonowi wolna ludność wiejska stanowiąca trzon rodzącej się warstwy chłopskiej, straciła prawo własności do ziemi zachowując jednak prawo do jej użytkowania. Poprzednio ludność wiejska zobowiązana była do świadczeń na rzecz księcia w postaci zboża i mięsa, teraz zmuszono mieszkańców także do świadczeń na rzecz Zakonu w postaci: zwózki drzewa, sianokosów, naprawy dróg oraz czynszów i dziesięciny.

Narastające daniny i posługi na rzecz Zakonu, księcia i rodzącej się administracji państwowej, rozbicie dzielnicowe, napór plemion germańskich na Śląsk i kilkakrotne najazdy tatarskie nie sprzyjały zasiedlaniu Ziemi krakowskiej.

Pomimo rozlicznych trudności i przeszkód z czasem przybywało ludności, która w porozumieniu z właścicielem ziemi, zakładała na naturalnych polanach leśnych nowe osady, a stosując wyręby lasów powiększała już istniejące osady i wsie. Takie pionierskie osadnictwo chłopskie spowodowało szachownicę pól przy czym każdy uprawiał swoje pole jak chciał, gdyż stosunki prawne między feudalnym właścicielem ziemi a osadnikami nie były jasno określone.

Osadnictwo na większą skalę rozwinęło się po przywróceniu władzy królewskiej przez Władysława Łokietka i umocnieniu za Kazimierza Wielkiego. Wyodrębnienie stanu kmiecego nastąpiło dzięki ujednoliceniu praw zależności chłopa od pana, uregulowanie praw do użytkowania ziemi, oraz wysokości czynszów (Statut Wiślicki 1347 r.).

Nowe wzory przyniesione do Polski przez osadników belgijskich i niemieckich, ich metody organizowania osiedli wiejskich, przyjęły się w kraju powszechnie, nosząc nazwę prawa niemieckiego. Organizacja wsi na prawie niemieckim łączyła się zawsze z wprowadzeniem trójpolówki i nie polegała tylko na zakładaniu nowej osady, ale była to zupełna przebudowa systemu całej wsi.

W tym wypadku Zakon jako właściciel wsi oddawał oznaczony teren do samodzielnego zorganizowania przez użytkowników, przez przedstawiciela osadników (sołtysa), który był zobowiązany teren pomierzyć, skomasować i odpowiednio podzielić. Tak przygotowany teren dzielono na trzy niwy, w pośrodku wytyczano plac zwany nawsiem ze stawem i pastwiskiem dla gęsi. Parcele dookoła Nawsia przeznaczano na zabudowania gospodarskie, ewentualnie dworskie. Typowa nazwa tak zorganizowanych wsi: Owalnica. Każdy z osadników otrzymywał łan ziemi, a gdy ziemia była różnej jakości, łan otrzymywał w 3-ech równych częściach każdą w innej niwie. Zwykle podwójną ilość łanów otrzymywał sołtys lub inną rekompensatę wedle ugody (np. młynarza, karczmarza). Najczęściej osiem łanów zatrzymywał właściciel wsi (dwa na dwór, obejście, ogrody), sześć rozdzielonych na trzy części w poszczególnych niwach.

Wszystkich użytkowników w obrębie tak pomierzonej wsi obowiązywał przymus rolny polegający na obowiązkowym stosowaniu trójpolowego systemu rolnego:

  1. Obsiew zbożami ozimymi,
  2. Obsiew zbożami jarymi,
  3. Ugór tj. pole nie obsiane.

Ta regulacja dawała wszystkim użytkownikom pewne korzyści:

  1. Niwy do uprawy musiały być oczyszczone z zarośli i chwastów,
  2. Zgrupowanie upraw pozwalało na jednoczesną pracę wszystkich mieszkańców co ułatwiało współpracę,
  3. Ugorowanie 1/3 powierzchni pozwalało na odpoczynek glebie i bodaj niewielkie nawożenie poprzez wypasany tam inwentarz,
  4. Zgrupowany w jednym miejscu inwentarz nie mógł wyrządzać szkód i wymagał znacznie mniej dozoru (pasterzy).

Dla tego okresu charakterystyczne jest przechodzenie wsi na gospodarkę czynszową, pieniężną, przy stopniowym zaniku czynszów płatnych w naturze. Różnice finansowe i prawne między dwoma rodzajami tego osadnictwa polegały na tym, że przy zakładaniu wsi na prawie polskim otrzymywali grunt.

Kmiecie brali ziemię w dziedziczną dzierżawę bez kosztów wstępnych, bez komasacji i regulacji systemu rolnego, przy częściowym tylko uzależnieniu od sądu pana, z możliwością odwoływania się do sądów królewskich. Jednak wysokość czynszów i świadczeń zależała od dworu i była zwykle wyższa niż przy wsiach na prawie niemieckim. Poza tym łatwiej było usunąć osadnika z roli, a on sam miał większe trudności, gdy chciał wieś opuścić. Natomiast osadnik na prawie niemieckim musiał zaraz na wstępie za pieniądze nabyć pewniejsze prawa do roli tzw. zakupne, opłacać określone czynsze, podlegał jednak całkowicie sądownictwu feudała, ale usunąć go z roli można było za zwrotem zakupnego.

Chłopa obowiązywały świadczenia na rzecz feudała (króla, kościoła, pana): roczny czynsz w wysokości 12 groszy z łanu, opłaty sądowe tzw. wieczne za wypas w lesie, oraz niewielką daninę w naturze: 2 kury, 30 jaj i poleć słoniny. Poza tym dawać darmową robociznę, która początkowo, tak zwana roczna (10 dni) wzrosła dodatkowo o tak zwaną „wytyczną”, czyli wyznaczoną w określonym miejscu, a to uprawa pełna 2 morgów gruntu w roku na folwarku feudała. Do obowiązków osadnika należało także: zwózka drzewa z lasu do folwarku, podwody do miasta, pomoc przy naprawie dróg i grobli.

 

3. Założenie i lokalizacja wsi Rączna

Obdarowany wielkimi obszarami ziemi zakon O.O. Benedyktynów w Tyńcu starał się w miarę możliwości zagospodarować te tereny zakładając osady, wsie i miasteczka. W pierwszym rzędzie były to tereny nadające się do zagospodarowania rolniczego w pobliżu klasztoru, na lewym brzegu Wisły na gruntach wyżej położonych, zabezpieczonych od okresowych wylewów rzeki. Z uwagi na korzystne warunki przyrodnicze i topograficzne na tym terenie osady Piekary, Ściejowice i Rączna powstały w wyniku działalności zakonu Benedyktynów.

Kiedy powstała wieś Ręczna vel Rączna nie wiadomo, brak dokumentu lokacyjnego, a pierwszy zapis historyczny pochodzi dopiero z połowy XV wieku. Historyczny zapis to przywilej króla Kazimierza Jagiellończyka z dnia 6 X 1456 r. potwierdzający posiadłości klasztoru tynieckiego wsi Rączna. Natomiast z zapisu ks. Jana Długosza wynika, że w tym czasie we wsi Rączna istniał już folwark klasztorny, gdzie było osadzonych poddanych na 6 i ¼ łanów kmiecych, 3 zagrodników na pół pola oraz karczma.

Zabudowania wsi układały się wokoło płytkiej niecki elipsowatego kształtu (nawsie), przez którą przepływał strumyk bez nazwy, zamieniający się w bystry potok w czasie roztopów i większych opadów atmosferycznych. Niecka ta szerokości do 0,7 km, ponad 2 km długa, była zakończona szeroką rynną przegrodzoną na końcu wsi groblą, urządzonym stawem rybnym i młynem wodnym. Cały teren niecki o obszarze 30 morgów nie był zabudowany i służył jako pastwisko dla gęsi, układ ten z niewielkimi zmianami pozostał do dnia dzisiejszego. Wzdłuż północnej granicy nawsia lokowano zabudowania kmieci, po stronie południowej lokowano zabudowania zagrodników, rzemieślników i chałupników.

Wieś Rączna powstała na założeniach systemu prawa niemieckiego, z ograniczonym samorządem, sądownictwo w pełni należało do klasztoru, a funkcje administracyjne pełnił sołtys jako pośrednik wieś – klasztor i z tego tytułu otrzymywał 1/6 należności pieniężnych przypadających klasztorowi.

Obszar wsi Rączna w oznaczonych granicach obejmował 1500 morgów, na których stały zabudowania 10 gospodarstw rolnych, zabudowania folwarku klasztornego oraz karczma. W tym czasie obliczano rodzinę chłopską na 6 osób, przyjmując dodatkowo 2 rodziny pracujące w folwarku to ówczesna wieś liczyła około 80 mieszkańców. W tym czasie w użytkowaniu chłopów było 15,5% ziemi.

 

4. Warunki przyrodnicze Rącznej

4.1 Ukształtowanie terenu

Ukształtowanie terenu wsi Rączna dokonało się w okresie epoki lodowcowej ponad 10.000 lat p. n. e. Ogromny lądolód skandynawski pokrył grubą warstwą przyniesionego materiału utworów poprzedniego okresu jurajskiego.

Ocieplenie klimatu spowodowało ustąpienie lodowca, a spływające wody segregowały przyniesione materiały, tworząc obecną rzeźbę terenu wsi. Spływające z wodą przyniesione materiały z czoła lodowca, utworzyły na terenach wsi rozległą płaszczyznę, jako pomost łączący łagodnie Wyżynę Krakowsko-Częstochowską z doliną rzeki Wisły.

Szeroka płaszczyzna w północnej części wsi na wysokości około 250 m n. p. m. ukształtowana dachowato z pochyleniem w kierunku południowym wsi i północnym w kierunku Liszki/Stawiska obejmując około 65% terenu wsi. We wschodniej wsi graniczącej ze wsią Ściejowice, powstało znaczne obniżenie terenu (zapadlisko), a nieco dalej na zachód wody wymyły głęboką rynnę (parów) połączoną z niecką, przez którą przepływa strumyk.

Od strony południowej w tej części wsi znajduje się także druga rynna (Skotnica), stanowiąca wygon bydła na pastwisko. W zachodnich terenach wsi w przysiółkach Podlas i Zalas, znajduje się kilka wymytych głębokich rynien (potoki), które w miarę postępu na wschód poszerzają dno w płaską dolinę. Rynny te zbierają wody zaskórne dając początek przepływającemu przez nawsie strumykowi.

Południowe tereny wsi to płaszczyzna z lekkim nachyleniem ku wschodowi, z wyjątkiem nieco wyżej położonego pasa gruntów ornych Zagrody. Poniżej pasa gruntów ornych, od strony lasu w kierunku wschodnim rozciąga się płytka, podmokła dolina zakończona bezodpływowym jeziorkiem (Doboszówka). Osobliwością w tej części wsi są ogromne kopce o nazwie Kościelec na terenie wsi Ściejowice i Srebrna Góra oraz cypel skalny Powieszona na terenie wsi Rączna.

4.2 Gleby

Grunty wsi Rączna graniczą: od wschodu ze wsią Piekary, Ściejowice, od południa ze wsią Jeziorzany i Dąbrowa Szlachecka, od zachodu ze wsią Zagacie i wsią Nowa Wieś, od północy ze wsią Kaszów i Liszki.

Gleby wsi Rączna są pochodzenia polodowcowego i złożone głównie z utworów gliniastych, drobnoziarnistych i koloidalnych, oraz niewielkich ilości piasków i gleb piaszczysto-gliniastych. Gleby te o płytkiej warstwie ornej 15-20 cm, o nieprzepuszczalnym podglebiu i podłożu, nasycone nierozpuszczalnymi związkami żelaza i glinu są mocno zbielicowane.

Tego rodzaju gleby, ubogie w składniki pokarmowe i kwaśne mają wadliwe stosunki wodne, są z natury mało urodzajne, wykluczające uprawę roślin o dużych wymaganiach. Gleby te z uwagi na swe właściwości są niewierne w plonowaniu i wymagają przede wszystkim odwodnienia i odkwaszenia.

Z uwagi na te właściwości fizyczne, chemiczne i biologiczne oraz przydatność tych gleb dla celów rolniczych, możemy wyróżnić trzy kompleksy glebowe.

Kompleks I to gleby gliniaste, zróżnicowane zawartością części koloidalnych stanowiące ponad 80% areału gruntów ornych położonych w północnej stronie wsi. Gleby te rozciągają się szerokim pasem od wsi Ściejowice wzdłuż granicy wsi Liszki, Kaszów i Nowa Wieś. Każdy odcinek tych gruntów zwany uroczyskiem, charakteryzuje się specyficznymi cechami i właściwościami, szczególnie bionitacyjnymi.

Począwszy od wsi Ściejowice uroczysko pod Gołębcem i Bażanty obszar 22 ha zaliczony do klasy II, a dalej położone na zachód grunty orne pod Kapliczką, na Kamyku i Zapusty zaliczone do klasy III, a obszar 197 ha oraz uroczysko Dzikowiec obszar 30 ha zaliczone do klasy V-ej, uroczyska Zalas i Podlas o obszarze 178 ha zaliczone do klasy IVa.

Kompleks II to grunty orne obejmujące południową część wsi piaszczysto-gliniaste uroczysko Zagrody i pod Pastwiskiem o obszarze ponad 60 ha zaliczone do klasy IVb i V.

Kompleks III to w południowej części wsi grunty zalesione o obszarze 42 ha oraz nieużytki o obszarze 8 ha zaliczone do klasy VI-ej.

Zwarty kompleks gleb łąkowych ciągnie się wzdłuż terenów przygranicznych wsi Jeziorzany w uroczyskach Gawory, Żurawieniec, Podkącie i Podkółcze. Tereny te lekko faliste, poprzegradzane pasami gruntów ornych o zmiennym poziomie wilgotności 29,8 ha zaliczone do klasy III oraz 52,6 ha do klasy IV.

Część gleb łąkowych to porośnięte dna zawilgoconych lub zabagnionych rynien i zagłębień terenowych, głównie w zachodniej części wsi, porośniętych roślinnością bagienną o obszarze 10,6 ha zaliczone do klasy V. Poza tym w uroczysku pod Gołębcem i Bażanty są niewielkie okrajki gleb łąkowych o powierzchni 4,45 ha zaliczonych do klasy II.

Aktualny stan użytkowanych gruntów wsi [ha]:
Grunty orne 487,45
Wydzierżawione pastwiska 44,00
Łąki 97,45
Nawsie 10,00
Sady i ogrody 46,70
Lasy 46,70
Place budowlane i podwórza 40,46
Drogi 20,00
Inne (boiska sportowe, place, cmentarze) 6,16
Nieużytki 8,00
Ogółem 802,06

Ogólny obszar gruntów w granicach obecnych wynosi 802,06 ha i jest mniejszy od czasów założenia wsi (1500 morgów) o 120 morgów spornego pastwiska. Zmiana ta nastąpiła w wyniku przegranego procesu, wyrokiem Najwyższego Trybunału Administracyjnego w Warszawie z 1923 r. na rzecz granicznej wsi Dąbrowa Szlachecka.

W ostatnich latach 1977/78 wykonano meliorację gruntów ornych częściowo Podlas, Dzikowiec i część przylegających pól o powierzchni 152,7 ha oraz 16,86 ha łąk rowami otwartymi.

4.3 Klimat

Wieś Rączna leży w strefie klimatu przejściowego z Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej do klimatu Niziny Nadwiślańskiej i charakteryzuje się dość dużą zmiennością. Ilość opadów w roku waha się w dużych granicach 550-850 mm. Najwięcej opadów przypada na miesiące czerwiec i lipiec, a najmniej na sierpień i wrzesień. Najbardziej burzliwe to miesiące czerwiec i lipiec, a gwałtowne burze przychodzą prawie zawsze z północnego-zachodu. Najczęściej wiejące wiatry przychodzą z zachodu i przynoszą pogodę zmienną, rzadziej wiejące wiatry ze wschodu przynoszą w lecie pogodę słoneczną, a w zimie słoneczną i mroźną. Rzadko wiejące wiatry południowe przynoszą w zimie odwilż, a w lecie pogodę zmienną. Wiejące czasem wiatry północne przynoszą zawsze ochłodzenie.

Wiosna i wiosenne prace polowe są zwykle opóźnione z powodu dużej wilgotności gleby i występujących do połowy kwietnia przymrozków.

Opóźnienie to waha się w granicach 7 do 10 dni w stosunku do okolicy. Śnieg w zimie zalega 90 do 120 dni, ale w latach śnieżnych zim nawet do kwietnia. Okres wegetacyjny roślin waha się w granicach 180 do 210 dni.

Jesienne przymrozki zdarzają się w październiku. Lata są tu umiarkowanie ciepłe, zimy zaś stosunkowo łagodne, ale bywają wyjątki. Rączna nie leży w zasięgu pasów gradowych, które tu zdarzają się rzadko.

 

5. Feudalna wieś chłopska

Jak podają historycy Ziemia Krakowska już w VI wieku była wylesiona do 30% i zamieszkała przez ludność osiadłą z plemienia Wiślan, trudniącą się głównie uprawą roli. Był to lud pracowity, rosły, postawny, gościnny, ceniący spokój i osiadły tryb życia, a trudne warunki nauczyły go przebiegłości, chytrości i niedowierzania.

Od VII wieku pojawiają coraz częściej warowne grody – dowód zorganizowanej obrony plemiennej. W połowie IX wieku tworzą się u nas z kolei związki kilku sąsiadujących ze sobą plemion, które po zjednoczeniu utworzyły znane już państwo polskie. Kraj był wyludniony i nadal pogański, dlatego też sprowadzono zakonników (Benedyktynów i Cystersów) celem chrystianizacji i zagospodarowania. Sprowadzono także osadników z zachodu, głównie Niemców i Belgów, którzy osiedlali się na Śląsku, w Krakowie i na Podhalu, była to jednak ilość niewielka. Przybywało także miejscowej ludności, która się wyraźnie wykrystalizowała pod koniec XIII wieku na cztery stany: duchownych, rycerzy, mieszczan i chłopów.

Założona i zlokalizowana wieś Rączna zasiedlona była ludnością pochodzenia miejscowego, gdyż nie zachowały się we wsi żadne relikty wskazujące na obce pochodzenie mieszkańców. Interesuje nas jacy to byli ludzie, mieszkańcy ówczesnej wsi? Odpowiedź na to pytanie daje współcześnie żyjący nasz sławny historyk ks. Jan Długosz, oddajmy mu głos. „Lud wiejski zaś jest skłonny do pijaństwa, kłótni, wyzwisk i zabójstw i niełatwo znajdziesz inny naród tak skalany rodzinnymi zabójstwami i okaleczeniami. Nie wzdryga się on przed żadną pracą czy ciężarem, na mróz i głód wytrzymały, postępujący w myśl zabobonów i przesądów, na zdobycze również chciwy, kierujący się złośliwością, chciwy nowinek, gwałtowny i cudzego łakomy. Mało starannie budują domy, zadowalają się lichymi chatami, odwagi i zuchwałości im nie brak, umysł mają przebiegły i niedowierzający, ruchy i postawy mają piękne, górują nad innymi siłą fizyczną, wzrostu są rosłego i wyniosłego, ciała zdrowego o członkach zręcznych, o barwie mieszanej, jasnej i ciemnej. Powietrze tu dokuczliwe, surowe prądy powietrzne, mroźne niebo, bezlitosne wichry, długotrwałe śniegi, stale zamarzając wierzchołki gór i wszystko to kształtuje natury i umysły Polaków”.

Oto obraz XV wiecznego mieszkańca wsi skreślony ręką wiarygodnego historyka: chłopi to prymitywna, ciemna, przesądna, zabobonna struktura psychiczna kierująca się w działaniu impulsami i odruchami, ale również ciekawa i chciwa nowinek. Odwagi i zuchwałości im nie brak, a umysł mają przebiegły i niedowierzający, oto cechy człowieka uformowane w ciągu wieków, wynikające z doświadczenia w trudnych warunkach życia.

Niestety w procesie wychowawczym mieszkańca wsi w ciągu wieków stosowano przymus, zakazy i nakazy, które nazywano obowiązkiem na rzecz uprzywilejowanych, a przykłady z życia codziennego feudałów nie były budujące. Oto charakterystyka uprzywilejowanej szlachty słowami naszego sławnego historyka JANA DŁUGOSZA: „Szlachta polska jest pożądliwa sławy, łupów wojennych chciwa, gardząca niebezpieczeństwami i śmiercią, przyrzeczeń nie dotrzymująca, cięższa dla poddanych i ludzi niższego stanu, w mowie nierozważna, do wydatków ponad stan przyzwyczajona, monarsze swemu wierna, oddana rolnictwu i hodowli bydła, dla obcych i gości ludzka i uprzejma, w gościnności miłująca się i przodująca nią nad innemi narodami”.

Nie był inny stan duchowny, zwłaszcza wyższych stopni wywodzący się głównie ze stanu szlacheckiego. Nie były to budujące cechy warstwy rządzącej w Polsce przez całe stulecia – chciwość, swawola, życie nad stan, lekceważenie przyrzeczeń i zobowiązań doprowadziły pańszczyźnianego chłopa do pozycji inwentarskiego zapisu.

W miarę przyrostu ludności wycinano lasy i zakładano nowe wsie i folwarki oraz powiększano już istniejące, ale także rosły świadczenia głównie w formie robocizny przymusowej. Najsilniej rozwijała się ta forma w dobrach kościelnych i wynosiła już w XV wieku 2 dni w tygodniu z łanu.

Kościół w tym czasie pobierał od chłopa dziesięcinę 12 groszy z łanu, meszne za odprawianie mszy 6 groszy oraz kolędę 2 grosze. Podatek na rzecz króla wynosił rocznie z łanu 2 grosze (poradlne) i w razie przejazdu króla przez wieś 4 grosze (stacja).

Mimo stałej tendencji do wzrostu świadczeń chłopa na rzecz feudałów (króla, kościoła, pana) w sumie wartość roczna, łącznie nie przekraczała w połowie XV wieku 3-ech grzywien z łanu, co odpowiadało 20% wartości zbioru.

Ogólnie biorąc położenie chłopa nie było jeszcze złe. Chłopi mieli względną swobodę osobistą, umocniono ich prawo do użytkowania roli, posiadali także prawo wychodu, to znaczy możność wolnego opuszczania wsi. Od czasu założenia wsi, mieszkańcy należeli do parafii w Tyńcu. Utrzymywanie mieszkańców wsi w ciemnocie, zabobonach i przesądach było korzystne dla feudałów, bo ułatwiało sprawowanie władzy. Zakon O.O. Benedyktynów jest znany w historii z nauki, kultury i pracowitości, ale jakoś w ciągu wieków władania wsią Rączna (XIV-XIX w.) nikomu w klasztorze nie przyszło do głowy, aby we wsi założyć szkołę, ale karczma we wsi istniała już w XV wieku. Pozostawiony mieszkaniec wsi sam sobie, chętnie słuchał opowiadań wędrownych bajarzy rozbudzających ludzką wyobraźnię. Tak właśnie na wsi w długie zimowe wieczory rodziły się strzygonie, płanetniki, czarownice, południce, boginki i inne złe duchy zagrażające człowiekowi. Z pozostałości pogańskich wierzeń w dobre i złe duchy rodziły się zwyczaje i obyczaje, tworząc własny świat pojęć i wyobrażeń.

Z niedowierzaniem chłop przyjmował obłudę i zakłamanie dobrodziejów, a podniecany alkoholem w karczmie, wyzwalane odruchy i impulsy często kończyły się zabójstwami lub ciężkimi okaleczeniami nawet swoich najbliższych. Niestety całe wieki karczma była zmorą wsi, czynnikiem destrukcyjnym hamującym jakikolwiek postęp.

Pod koniec XV wieku pogorszyło się położenie chłopa, bowiem sejm szlachecki uchwalił w Piotrkowie w 1496 r. prawo zabraniające opuszczać chłopu wieś bez zgody feudała. Od tego czasu za zgodą pana mógł opuścić tylko jeden syn, aby uczyć się w mieście rzemiosła lub handlu, ponadto podniesiono robociznę przymusową z łanu do 3-ech dni z łanu w tygodniu. Zakaz opuszczania wsi bez zezwolenia pana (glebae adscriptio) oraz osobiste poddaństwo chłopów było ściśle związane z poddaństwem gruntowym (pańszczyzna) i prawem sądowym (absolute dominium) w sposób dziedziczny. W roku 1518 król Zygmunt Stary zrezygnował z rozpatrywania spraw chłopskich przeciw panom, a w 1543 r. zatwierdził prawo sprzedaży, darowizny, zastawiania chłopa z gruntem lub bez. Od tego czasu właściciel wsi stawał się najwyższą władzą, a od jego rozporządzeń nie było apelacji. Szumne hasła humanizmu głoszone przez ówczesnych uczonych stały się dla pańszczyźnianego chłopa pustym dźwiękiem niedocierającym do żadnych uszów.

Dzięki niewolniczej pracy chłopa Polska stała się spichlerzem dla krajów północno-zachodnich, a dla stanów rządzących w Polsce nastąpiły złote zygmuntowskie czasy. W XVI w. ustanowiono monopol na produkcję i sprzedaż gorzałki i piwa jak również ustanowiono przymus wypijania określonej ilości trunków przez poddanych chłopów. W tym wieku (XVI) wieś znacznie rozbudowano zasiedlając 31 kmieci na półłankach, 4-ech zagrodników osadzonych na jednym łanie, 2-ch komorników z bydłem, jednym komornikiem bez bydła oraz 4-ech rzemieślników. Ponadto na ¼ roli osadzony był karczmarz oraz na ¼ roli osadzony był młynarz (wg zapis. Pawiński Małopolska).

W tym czasie wieś liczyła 44 rodziny (około 260 mieszkańców) oraz użytkowała 29,2% gruntów ogólnego areału w granicach wsi.

Odkrycia geograficzne, napływ złota i srebra do Europy spowodował przewrót gospodarczy, a znaczny przyrost ludności wzrost cen na ziemiopłody. Korzystny zbyt na produkty rolne trwał od końca XV wieku do połowy XVIII, a otwarty dostęp do morza (Pokój Toruński 1466) ułatwiał eksport poszukiwanego w świecie zboża. Opłacalność produkcji rolnej powoduje gwałtowny rozwój folwarków feudalnych, często kosztem użytkowanej przez chłopów ziemi. W tej sytuacji rośnie także zapotrzebowanie na siłę roboczą, którą wymierzono pod koniec XVI wieku na 5 dniówek pracy sprzężajnej tygodniowo z łanu oraz 3 dniówki pracy pieszej w tygodniu od zagrodnika. Pozostałe świadczenia pozostawiono w dotychczasowej wysokości. Trzeba także pamiętać aby zaliczyć dniówkę pańszczyźnianą, chłop musiał pracować od wschodu do zachodu słońca z dwugodzinną przerwą obiadową. Sprawnie i ekonomicznie prowadzone były dobra klasztorne przez wybieralnych pełnomocników (Prowizorów) zainteresowanych osobiście wynikami finansowymi zarządzanych majątków, nie tylko wysoką pensją ale i niektórymi, pozwolonymi pożytkami. Prowizor, który dobrze rządzi dobrami klasztornymi może być wielokrotnie wybierany na to stanowisko, kadencja trwa 3 lata. Nie ma zatem nic dziwnego, że prowizorzy należycie egzekwowali obowiązki poddanych chłopów. W korzystnej sytuacji zbytu każdej ilości zboża, zakon Benedyktynów postanowił założyć w zachodniej części wsi II folwark tzw. Las. Przystąpiono do karczowania i zasiedlania potrzebnych ludzi. Powstały tu dwa małe osiedla (przysiółki) Podlas i Zalas, osadzono kilkunastu zagrodników na grzbietach pól pomiędzy rynnami.

Początkowo był to niewielki folwark liczący kilkadziesiąt morgów ziemi ornej, urządzono tu także gospodarstwo stawowe hodowli karpia w występujących tu rynnach polodowcowych na powierzchni około 17 morgów.

Z czasem powiększył się Las do obszaru 370 morgów: ziemia orna 131 morgów, ogród 21 morgów, pastwisk 26 morgów oraz 192 morgów lasów. Narastały ciężary pańszczyźniane (podwody, zboże na spław, stróża nocna, dniówki pańszczyźniane obowiązywały nie tylko kmieci i zagrodników, ale także chałupników – 1 dzień w tygodniu), a nawet bezrolni komornicy i rataje obowiązani byli do odrobienia pańszczyzny 12 dni w roku. Nadmiernie obciążeni świadczeniami na rzecz folwarku, zaniedbywali swoje gospodarstwa chłopskie powodując obniżenie wydajności, jednostronnie wyczerpanej ziemi. Zaniedbana uprawa roli rodziła co trzecie ziarno, mieszkańcy wsi głodowali, pojawili się na wsi lichwiarze, którzy obdzierali biednych i zaniedbanych chłopów.

Lichwą trudnili się z reguły pachciarze i arendarze folwarczni najczęściej Żydzi. Należy nadmienić, że na osadzonych kilkunastu zagrodników w obrębie folwarku Las nie było ani jednego osadzonego na półłanku.

5.1 Życie codzienne mieszkańców feudalnej wsi

System folwarczno-pańszczyźniany zaciążył nad życiem mieszkańców wsi chłopskiej we wszystkich dziedzinach codziennego życia. Uregulowanie całości życia wsi wyrażało się też w ustaleniu kalendarza czynności gospodarskich. Ludność chłopska wsi dzieliła się na pełnorolnych kmieci (15 do 30 morgów), bezrolnych chałupników, komorników i ratajów, czasem też mieszkała grupa rzemieślników.

W początkach osadnictwa zasiedlano na wsi głównie kmieci na pełnych łanach (30 morgów), którzy swoim sprzężajem uprawiali niewielkie folwarki feudałów. W następnych wiekach (XVI – XVII) osadzono już kmieci na półłankach, które na terenie Małopolski zmniejszono obszar łanu z 30-tu morgów na 21 ½ morgów (łan małopolski). Ograniczono także przydzielony obszar gruntów zagrodnikom najwyżej do 6-ciu morgów, a podział gospodarstwa lub wykupno w majątkach kościelnych było niedopuszczalne. Bezrolni jak i małorolni stanowili na wsi rezerwową siłę roboczą zatrudnianą przez folwarki i gospodarstwa kmiece.

Wynajmowani do pracy wyrobnicy wiejscy winni mieć własne narzędzia. Ale aby zaliczyć pańszczyźnianą dniówkę sprzężajną lub pieszą, jak również z wolnego naboru, należało w ciągu dnia wykonać wyznaczoną przez zarządcę (dwornika) ilość i jakość pracy. Niedbałe wykonanie powodowało niezaliczenie dniówki, którą trzeba było powtórzyć, ale nadal niedbałe wykonywanie pracy podlegało karze. Skala stosowanych kar była szeroka gdyż O.O. Benedyktyni wkładali nie tylko ciałem ale i duszą poddanego chłopa.

Rytm codziennego życia obejmował przede wszystkim pracę z ustalonego kalendarza czynności gospodarskich. Wiosenną pracę zaczynano od marcowych orek pod rośliny jare, wysiewając w kwietniu rośliny strączkowe (wyka, groch), nieco później owies i jęczmień. W drugiej połowie maja wysiewano proso, tatarkę, rzepę, len, siewu dokonywano rzutowo ręcznie z koszyka lub płachty. Potem przychodziło dalej żmudne plewienie prosa, lnu, grochu, rzepy, następnie sianokosy i pierwsza orka pod oziminy. Z kolei przypadały żniwa zbóż ozimych w lipcu, zbóż jarych w sierpniu, zboża zbierano sierpem rzadziej kosą w gospodarstwach kmiecych. Folwarki uporczywie trzymały się zbioru sierpem.

Po wyschnięciu zboża w polu zwożono snopy do stodół i brogów, przystępując do młocki, aby mieć ziarno na siew ozimin i na bieżące potrzeby. Znacznie większą ilość snopów zboża pozostawiano do młocki na okres zimowy. Miesiąc wrzesień przeznaczano na przygotowanie roli pod siew ozimin. Przed siewami zbóż ozimych zbierano len i konopie poddając te rośliny dalszej obróbce, celem pozyskania materiału przędzalniczego. Po zakończeniu prac polowych, kobiety przystępowały do przędzenia nici z wełny, przędzy lnianej i konopnej, mężczyźni przystępowali do młocki, która nie raz przeciągała się i do miesiąca lutego.

Całe stulecia naczelną zasadą codziennego życia w odniesieniu do poddanego chłopa była dewiza: módl się i pracuj. Z tym hasłem zetknąłem się pierwszy raz w szkole podstawowej w rodzinnej wsi w 1917 r., hasło to oprawione w ramki za szkłem wisiało na ścianie pod obrazem królowej Jadwigi. Jednakowoż ten poddany człowiek-robot żył a więc musiał mieszkać, odżywiać się i ubierać. Odnośnie mieszkania cytuję słowa naszego historyka Jana Długosza: „mało starannie budują domy, zadowalają się lichymi chatami”.

Z przytoczonego cytatu wynika, że nasz sławny historyk nie wiedział, że chłopi nie posiadając lasów byli zmuszeni budować z takich materiałów jakie były dostępne dla nich. Rzeczywiście były to liche chaty sklecone z wierzchołkowych okrąglaków, oblepionych gliną i ogaconych słomą.

Szczególnie uboższa ludność budowała kurne chaty (bez komina), jednoizbowe z przyległą do izby sienią, z niewielkim oknem a podłogi glinobite. Często zagrodnicy dobudowywali przy izbowej ścianie pomieszczenia dla inwentarza żywego. Stodoły, budynki oddzielne konstrukcji słupowej a ściany wyplatane gałęziami wierzby, wszystkie budynki kryte były słomą. Kmiecie budowali obszerniejsze chaty z przybudowaną do sieni komorą, oddzielnie budowali pomieszczenia dla inwentarza żywego, stodoły i brogi. Izby z reguły nie posiadały podłogi, a umeblowanie było bardzo prymitywne i składało się z prycz do spania, stołu i ławy pod oknem, żerdzi przywiązanej pod sufitem (powałą) na wieszanie codziennej odzieży, a u zamożniejszych stała w komorze malowana skrzynia skawińska jako miejsce przechowywania odzieży codziennej. Budownictwo wiejskie niewiele się w ciągu wieków zmieniło, z tym, że chaty budowano nieco solidniejsze, z grubszych bali lub przecinanych na połówki, a wolne przestrzenie między balami ubijano mchem.

Drewniane budownictwo wiejskie z uwagi na gęstą zabudowę było narażone na częste pożary rujnujące chłopów. We wsi były dwie studnie: w dolnej części wsi było ocembrowane, wydajne źródło w Skotnicy, gdzie pobierano wodę pitną każdy swoim naczyniem i druga studnia w połowie wsi, wykopany na łące dołek i ocembrowany z wodą zaskórną, podobnie eksploatowana studnia jak w dolnej wsi. Dla potrzeb inwentarskich czerpano wodę ze strumyka. Każde obejście gospodarskie ogrodzone było płotem wyplecionym faszyną, a często także ogrodzone były warzywniki gdzie czasem rosły pojedyncze drzewa owocowe.

Podstawowym pożywieniem dnia codziennego był chleb żytni, sporządzony z mąki na zakwasie naturalnym, wypiekanym na kuchennej płycie tzw. podpłomyk. Z upływem lat ulepszono wypiek chleba na brytfannach w szabaśnikach, specjalnych pieców do wypieku chleba nigdy we wsi nie było. Warzoną strawę przyrządzano w garnkach żeliwnych głównie z mąki pszennej lub owsianej, zasypanej na wrzącą wodę ciągle mieszając. W wyniku gotowania powstała bryja nazywana fucką.

Celem urozmaicenia pożywienia sporządzano także z mąki pszennej ciasto rozdrobnione i ugotowane zwane zacierką, a wyprażona mąka w garnku z dodatkiem małej ilości wody nazywano prażuchami. Potrawy te spożywano z mlekiem lub kraszono słoninę. W jadłospisie niepoślednią rolę odgrywały kasze jęczmienna (pęcak) i jaglana z prosa. Z jarzyn znano i spożywano cebulę, ogórki, kapustę, marchew i niewiele sezonowo owoców, z braku ciągłości w spożywaniu jarzyn i owoców, występowało często zjawisko zaburzenia wzroku tzw. kurza ślepota. Stosunkowo mało mięsa spożywała ludność wsi szczególnie ta najuboższa. Należy także wspomnieć o uprawie i spożywaniu rzepy, która aż do XVIII wieku zastępowała okopowe na surowo jak również w formie gotowanych potraw.

Trzeba także nadmienić, że w ubiorze mieszkańców wsi panowała duża zachowawczość, zrodzona po trosze z szacunku dla dziejów ojców, a także nakazów rzeczywistości, która nie pozwalała na wsi na zbytkowe ubranie. Kobiety wiejskie nosiły pod koniec XV wieku koszule na co dzień ze zgrzebnego płótna, odświętnie z cienkiego samodziału, nakładając obcisłe kamizelki do pasa zapinane na guziki (staniki), spódnica parciana. W lecie na stanik ubierały kaftanik z cienkiego materiału zapinany na guziki na długość poniżej pasa, bez kołnierza, nogi bose lub obute w łapcie. W zimie na kaftanik ubierały kabat tj. rodzaj kurtki z rękawami uszyty z materiału zgrzebnej wełny z niskim kołnierzem, z podobnego materiału nosiły zimowe spódnice, nogi obute w buty z czarnej skóry, na głowie zawiązana chusteczka lub nakryta włóczkową tyniecką czapką. Wierzchnie okrycie kobiet stanowił rodzaj sukmany sięgającej poniżej kolan z rękawami, z materiału samodziałowej wełny lub kramnego sukna tzw. górnica.

Podobnie ubogo i szaro ubierali się chłopi ze wsi Rączna – parciane spodnie z grubego płótna, koszula oraz nałożony rodzaj kamizelki bez kołnierza z rękawami lub bez (lejbik), nogi bose lub obute w łapcie, na głowie słomiany kapelusz, oto letni, roboczy strój chłopa. W zimie ubierał spodnie uszyte ze zgrzebnej wełny, na koszulę nakładał kamizelę (lejbik) z rękawami bez kołnierza, ubierając na wierzch tzw. kabat, rodzaj kurtki z kołnierzem i rękawami, na nogi ubierał buty skórzane lub łapcie. W podróży ubierał rodzaj żupana tzw. siermięgę, uszytą z materiału zgrzebnej wełny w kolorze szarym.

Kołnierz siermięgi, rodzaj peleryny okrywał całe plecy do pasa, dobrze chroniąc od zimna. Siermięgę opasywał szerokim rzemiennym pasem nabijanym gwoździkami mosiężnymi, zapinanym metalową sprzączką, a głowę nakrywał włóczkową tyniecką czapką. Kmiecie nosili żupany z kramnego granatowego sukna z niskim kołnierzem, poły zapinane na cynowe guzy. W tym czasie dzieci nosiły do lat dziesięciu obojga płci tylko zgrzebne koszule.

5.2 Feudalna gospodarka rolna

Znaczny postęp w rozwoju rolnictwa i indywidualnej gospodarki chłopskiej datuje się od czasu powszechnego stosowania w uprawie roli pługa w XIII wieku oraz ustalenia się systemu trójpolówki. Podstawowe narzędzia do uprawy roli tj.: pług, radło i brona z żelaznymi zębami przetrwały w Rącznej do II połowy XX wieku. Robocze części pługa osadzone były na drewnianej belce (grządziel), a to żelazny krój (trzusło) asymetryczny lemiesz odcinający skibę oraz przymocowana drewniana odkładnica, zmieniona później na żelazną, częściowo odwracały skibę. Na końcu grządziela przymocowano dwa drążki w pozycji stojącej służące do prowadzenia pługa w czasie pracy (czepigi).

W czasie pracy grządziel spoczywał na koleśnicy ułatwiającej utrzymanie i prowadzenie pługa oraczowi. Radło to narzędzie składające się z belki drewnianej długości 120-140 cm przytwierdzonymi co 20 cm żelaznymi gęsiostópkami oraz w pośrodku belki w budowanym grządzielem, spoczywającym w czasie pracy na koleśnicy. Ulepszono także sposoby wykonywania orki, które w zależności od stopnia wilgotności roli, zaorywano w sześcio skibowe zagony lub 12-to skibowe składy. Podział na zagony lub składy bardzo ułatwiał organizację pracy, a jednocześnie było to proste urządzenie melioracyjne (bruzdy) odprowadzające nadmiar wód powierzchniowych z pola. Konsekwencją trójpolówki stał się zbożowy kierunek produkcji gospodarstw rolnych. Z uwagi na słabe gleby, w Rącznej głównie uprawiano żyto 80% i 20% pszenicy w polu ozimin, owies 80% i 15% jęczmień oraz 5% proso, len w polu jarym, trochę rzepy, kapusty, ogórków, bobu uprawiano w przydomowym warzywniku. Z braku paszy mało chowano inwentarza żywego, której w pierwszym rzędzie musiało wystarczać dla siły pociągowej wołów i koni. Z pól uprawnych na paszę zbierano głównie słomę niewiele przeznaczając zboża na paszę, z łąk zbierano jeden pokos, mało wartościowego siana ze spóźnionego zbioru, pastwiska w lesie i na ścierniach niewiele warte, okopowych nie znano.

Niedostateczna ilość obornika i podstawowe błędy agrotechniczne w uprawie hamowały zwiększenie wydajności, zbierano co 5-te ziarno. Cały postęp w gospodarstwie rolnym w ciągu wieków w Polsce polegał na wycinaniu lasów i nakładaniu coraz większych ciężarów pańszczyźnianych na poddanych chłopów. Osławiona trójpolówka przetrwała bez zmian do XIX wieku, nie ulepszono ani jednej rośliny uprawnej, nie wyhodowano ani jednej rasy zwierząt domowych, przypisywanie wielkich zasług w rozwoju rolnictwa zakonom trzeba między bajki włożyć. Zasiedlony na półłanku kmieć musiał stale zatrudniać komornika, chować parę koni i parę wołów, aby podołać pańszczyźnianym obowiązkom i uprawiać należycie użytkowane gospodarstwo. Nawet zagrodnicy musieli utrzymywać parę wołów dla obróbki użytkowanego gospodarstwa nie mogąc liczyć na pomoc kmieci u których często pracowali sezonowo.

Utrzymywanie większej ilości zwierząt pociągowych odbywało się kosztem zwierząt użytkowych na mleko, mięso, skórę, wełnę zmniejszając dochód bezpośredni z gospodarstwa. Zbiorów zboża dokonywano na folwarkach sierpem, a w gospodarstwach chłopskich przeważnie kosą, z uwagi na co najmniej dwukrotne przyśpieszenie zbioru. Ścięte zboże wiązano w snopy i ustawiano na polu celem dosuszenia w kopy (60 szt.) i mendle (15 szt.). Wysuszone zwożono do stodół i brogów, przystępując do omłotów cepami dla przygotowania ziarna do zasiewu ozimin i na bieżące potrzeby.

Większą ilość zwiezionego zboża pozostawiano do młocki na okres zimowy. Omłócone ziarno czyszczono na klepisku w stodole podrzucając drewnianą szuflą ruchem półkolistym pod wiatr dla oddzielenia plew od ziarna, a następnie doczyszczano ziarno na przetakach dla dalszego oddzielenia różnych zanieczyszczeń i nasion chwastów. Ziarno przechowywano w drewnianych skrzyniach, kadłubach i słomiankach, ustawianych w sieniach i komorach. Spichlerze budowano tylko na folwarkach. Z usług młynarskich korzystali przeważnie zamożniejsi kmiecie, uboższa ludność przecierała zboże na mąkę na żarnach (młynek), a do tej pracy zatrudniano starsze dzieci. Dzieci w tym czasie były zatrudniane przy pasieniu (dozorowaniu) gęsi, owiec i bydła, zbieraniu chrustu w lesie na opał, przygotowywaniu paszy dla zwierząt, plewieniu prosa i warzyw w ogródku, utrzymaniu porządku w obejściu, jak na swój wiek niemało obowiązków.

W systemie gospodarki trójpolowej uprawa pól była niedostateczna, a po zbiorze zbóż nie wykonywano żadnych zabiegów uprawowych pozostawiając ściernisko jako pastwisko. Brak uprawek między plonami oraz orek przedzimowych powodował przede wszystkim zachwaszczenie pól. Z zaskorupiałej glebie utrudnione były procesy chemiczno – biologiczne, a niedostateczne nawożenie obornikiem powodowało ograniczoną ilość składników wprowadzanych do gleby, brakowało także ważnego czynnika strukturotwórczego, próchnicy. Brak w uprawie roślin strukturotwórczych (wyka, groch, łubin) powodowało w tym systemie jednostronne wyczerpanie składników pokarmowych, co doprowadzić musiało do obniżki plonów.

Cała ówczesna wiedza rolnicza opierała się na wiadomościach tradycyjnego kalendarza czynności gospodarskich oraz przypowieściach w rodzaju: suchy marzec, maj nie chłodny, kwiecień mokry, rok nie głodny; kiedy grzmi na św. Wojciecha, rośnie rolnikowi w polu pociecha; gdy deszcz kropi na Wita, źle na jęczmień i żyta; grzmi na Michała, będzie żywność Bogu chwała itp.

Jednostronna uprawa zbożowa, brak w uprawie roślin strukturotwórczych (wyka, groch), pastewnych oraz bezproduktywne odłogowanie 1/3 pola uprawnego to kardynalne błędy feudalnej gospodarki rolnej.

Narastające świadczenia pańszczyźniane na rzecz folwarku doprowadziły do upadku gospodarstwa chłopskie szczególnie XVII i XVIII wiek. Egoizm stanowy i głupota szlachty, zdemoralizowanie i bezkarność magnatów, zaślepienie i chciwość Kościoła, nie chciano słyszeć o jakiejkolwiek zmianie stosunku do chłopa. Oto co na ten temat pisze znany nam wszystkim z odwagi wawelski kanonik ks. Szymon Starowolski, cytuję wypowiedź z 1636 r.: „każdy być prawdziwą przyzna, kiedy przypomnieć rozmyśli i uważy jakie to ubóstwo bez dyskrecyjej chrześcijańskiej od wielu lat utrapienie cierpi. Każą dzień w dzień robić, a wszystkich i gospodarza, gospodynię, czeladź, dzieci z domów na zaciąg wypędzą, nie zostawiwszy, kto by dla nich z roboty wróciwszy, obiad albo jaką wieczerzynkę ugotował, każą bez wytchnienia jako jednym bydlętom robić, biją, katują, morzą, więzią i w więzieniu umarzają, żywo w ziemię zakopują. Co ma poddany najlepszego, to mu wziąć, co piękniejszego – prostitutere (bezcześcić, hańbić), z pośledu ladajako, plugawo, niedbale, zrobiwszy łoczygę nie piwo, jako jaką truciznę w karczmach swych męczą i to drogo opłacać każą, broniąc skądinąd na zdrowiu trunkiem dobrym za pieniądze posiłku: a kto to wyliczy? Niech się ci rekolligują (odnowią moralnie) i przypomną sobie te nieprawidłowości, co się w nich zbierają a baczyć ich omnio (wszelakim sposobem) nie chcą, rozumiejąc, że z tymi ludźmi nie trzeba się po chrześcijańsku, ale po tyrańsku jakoby poganom sprawować”.

Nasilający się ucisk pańszczyźniany spowodował sporadyczne zbrojne opory chłopów w gorlickiem, żywieckiem, nowosądeckiem i nowotarskiem, szybko tłumione z całą ostrością „prawa”. W XVII w. wieś liczyła 60 chat, około 400 mieszkańców, użytkując 38,8 % ogólnego areału ziemi, pozostałym obszarem dysponowały istniejące tu dwa klasztorne folwarki.

 

6. Wieś w okresie upadku Rzeczypospolitej

Błędna polityka polska na wschodzie i wojna ze Szwecją doprowadziła do prawie całkowitej ruiny kraju i jego gospodarki. Odbudowę zniszczonego kraju włożono głównie na barki zrujnowanego chłopa, odbiło się to na gospodarce folwarcznej przez znaczną obniżkę plonów. Czasy saskie także nie sprzyjały podniesieniu produkcji rolnej, nazbyt obciążony chłop, egoistyczny i konserwatywny szlachcic, były to czynniki wystarczająco hamujące jakiekolwiek zmiany. Świadomość słabnięcia gospodarki chłopskiej jak i upadania wydajności folwarków, miała światlejsza szlachta i szukała rozwiązania poprawy pracy, jak i rewizji stosunku do chłopów. Były dobre chęci, ale na przeszkodzie stanęło jednak skostnienie samych właścicieli folwarków. Jak przedstawiała się sytuacja stosunków folwarku do chłopa w XVIII w., przytoczę wypowiedź orędownika uciśnionych stanów ks. Stanisława Staszica, oto jego słowa: „wydarliście chłopu ziemię i prawo, mieszka w szałasach i ziemiankach, żyje i pracuje w warunkach gorszych jak zwierzęta. Na ten mizerny stan spada płacenie podatków, utrzymanie wojska i wszelkie ciężary ponoszone na rzecz próżniaczego życia szlachty, magnatów i wyższych duchownych”.

Konająca Rzeczypospolita szlachecka nie zdobyła się nawet na najmniejszy gest ulżenia doli chłopskiej w nałożonych ciężarach pańszczyźnianych.

W wyniku pierwszego rozbioru Polski (1772 r.) ustalono granicę państwa na Wiśle, odcinając Rączną od parafii w Tyńcu. Zmienione granice kraju spowodowały przeniesienie parafii do wsi Liszki, odległej o 4 km w kierunku północnym. Tereny położone na północ od Wisły pozostały wraz z Krakowem nadal przy Rzeczypospolitej, ale we wsi nic się nie zmieniło, chłopi nadal odrabiali pańszczyznę. Nadchodziły jednak zmiany – w Krakowie dokonał reorganizacji Uniwersytetu i był jego rektorem Hugo Kołłątaj, czołowy działacz Oświecenia (1777-1780 i 1783-1786), w Warszawie Sejm Czteroletni opracował i ogłosił Ustawę Rządową w 1791 r. (Konstytucja 3-go Maja). Wydarzenia brzemienne następowały szybko po sobie, w 1793 r. nastąpił II rozbiór Polski, w 1794 r. Insurekcja Kościuszkowska, a w 1795 r. III rozbiór Polski. Polska jako państwo przestała istnieć.

Przykre to ale prawdziwe – już po pierwszym rozbiorze na zrabowanych terenach polskich cesarz austriacki Józef II przeprowadził szerokie reformy stosunków między dworek a poddanymi w latach 1781-86. W wyniku tych reform było częściowe zniesienie osobistego poddaństwa, zapewnienie rządowej opieki przeciw nadużyciom pana, zniesiono kary pieniężne i karę chłosty oraz ograniczono odrabianie pańszczyzny najwyżej do 3-ch dni w tygodniu, a dniówkę ustalono na 12 godzin pracy w lecie i na 8 godzin w zimie. Natomiast epigoni szlachetczyzny otoczyli Ustawę Rządową w 1791 r. legendą, podtrzymywaną do dnia dzisiejszego, jakoby była najlepiej opracowaną Konstytucją w Europie w końcu XVIII wieku. Uchwalona Ustawa Rządowa w 1791 r. w rozdziale IV poza dobrze dobranymi zwrotami pod adresem chłopów nie zniosła pańszczyzny ani nie przyznała żadnych praw obywatelskich, wszystko pozostało po staremu. Po III rozbiorze Polski w 1795 r. Austria zrabowała wraz z Krakowem ziemię na północ od Wisły aż po rzekę Pilicę, zaprowadzając na tym terenie swoje rządy. W czasie ostatniej dekady XVIII wieku Kraków i okolice narażone były na ciągłe przemarsze wojsk swoich i obcych, rabunki, konfiskaty i różnorakie uciemiężenia dotykające ludność wiejską. Trafiały się w tym czasie lata nieurodzaju a wygłodzona ludność łatwo ulegała chorobom i epidemiom.

Po zagarnięciu tych terenów przez Austriaków wykorzystywała szlachta nadal powinności pańszczyźniane, które pomimo nowych haseł nie zostały zmienione.

 

7. Wieś w Rzeczypospolitej Krakowskiej

Okres napoleoński nie przyniósł ulgi w doli chłopskiej (Księstwo Warszawskie), ale jeszcze obciążył daninami, traktując te tereny jako rezerwuar potrzebnych ludzi, koni, żywności i pieniędzy. Po upadku Napoleona, zaborcy na Kongresie Wiedeńskim w 1815 r. utworzyli „Wolne, Niepodległe i ściśle Neutralne Miasto Kraków i jego Okręg” - inaczej operetkową Rzeczpospolitą Krakowską.

Rzeczpospolita Krakowska obejmowała: miasto Kraków, powiat krakowski i chrzanowski, o obszarze 1150 km2 zamieszkałych przez około 88.000 mieszkańców. Administracyjnie podzielono teren na 9 gmin miejskich i 17 wiejskich, wyłoniono Izbę Reprezentantów 41 osób, oraz 12-osobowy Senat jako władzę wykonawczą z prezesem Stanisławem Wodzickim na czele. Utworzono Komisję Włościańską pod przewodnictwem Marcina Badeniego, zadaniem której było przeprowadzenie zamiany pańszczyzny na czynsze w dobrach kościelnych i narodowych. Spośród 224 wsi znajdujących się w Okręgu 137 wsi należało do prywatnych właścicieli. Niestety chłopów w Rącznej nie oczynszowano, ponieważ po kasacji zakonu Benedyktynów w Tyńcu w 1816 r. folwarki przekazano na rzecz szpitala św. Łazarza w Krakowie, a chłopi nadal obrabiali pańszczyznę powiększoną o uniwersałową, prawomocną w oparciu o dekret z dnia 9 VIII 1786 r. (tzw. dni pomocne przy sianokosach i żniwach).

Folwarki w Rącznej oddano w dzierżawę osób prywatnych: folwark Dolny dzierżawił niejaki Franciszek Szajuch, a folwark Górny Las – Antoni Jezierski.

W Krakowie nadal panoszyła się oligarchia artystokratyczno-szlachecka uległa rezydentom państw zaborczych, sprawujących faktyczną władzę w mieście. Pomimo kontroli zaborców rozwijały się w Krakowie wydawnictwa książek, powstawały biblioteki i czytelnie w języku polskim, a we wsiach powstawały warunki do zakładania szkół ludowych. Potrzeba znajomości czytania i pisania dotarła także do wsi Rączna, do świadomości chłopów, którzy w tym czasie opłacali nauczyciela, prywatnie uczącego pisać i czytać dzieci chłopskie. Zaborcy po Kongresie Wiedeńskim złączeni „Świętym Przymierzem” przystąpili na zrabowanych terenach do rządów twardej ręki: Austriacy zarządzili pobory podatków i rekruta oraz dokonali kasacji zakonu Benedyktynów w Tyńcu. Wymierzone podatki wywołały niezadowolenie szlachty nienawykłej do świadczeń na rzecz państwa.

Pobór rekruta na przygranicznych terenach spowodował popłoch parobków zamieszkujących te tereny, którzy masowo dostawali się na teren Wolnego Miasta, gdzie nie obowiązywała służba wojskowa. Zbiegowie zza Wisły osiedlali się jako pracownicy w majątkach lub jako parobcy u bogatych kmieci. W taki sposób osiedlili się w Rącznej: Jan Tyrała, Józef Tyrała, Piotr Tyrała, Jan Szymula, Jan Palus, Józef Skowronek oraz wielu innych w okolicznych wsiach.

Kraków szczególnie po Powstaniu Listopadowym 1830/31 r. stał się siedliskiem organizacji patriotycznych, niepodległościowych i rewolucyjnych oraz azylem emisariuszy i spiskowców. W tej atmosferze patriotycznego spiskowania brał bardzo czynny udział członek Stowarzyszenia Ludu Polskiego student U.J., literat i poeta utworów rewolucyjnych, twórca hymnu chłopskiego „Gdy naród do boju” – Gustaw Ehrenberg. Ciągłe narady i spiski doprowadziły w końcu do źle przygotowanego i przedwczesnego wybuchu Powstania Krakowskiego, w 1846 r. zakończonego klęską. O wybuchu powstania zaborca był doskonale poinformowany i wykorzystał go do rozprawienia się ze szlachtą w zachodniej Galicji, rękami poddanych chłopów dręczonych wielowiekową niewolą. W wyniku rabacji chłopskiej we wsi Smarzowa (pow. tarnowski), spalono 470 dworów i pałaców oraz zamordowano około 1000 szlachty i ich popleczników, oficjalistów dworskich, głównie w tarnowskim, częściowo bocheńskim, pilzneńskim i nowosądeckim.

Echa rabacji szybko dotarły na teren Wolnego Miasta Krakowa, powodując obłędny strach u wielu dręczycieli chłopów, obawiających się wypłaty za ius primae noctis, gąsiory, dyby, kuny, kije i rózgi, stosowane w ciągu wieków. Pomimo wielkiego podniecenia i wzburzenia, chłopi w Rącznej zachowali spokój, a tylko powtarzali zasłyszane wieści, jak to miłościwych panów chłopi przecinali piłami, przyspieszając w ten sposób zasłużoną, wieczną szczęśliwość swoich dobrodziejów. W wyniku zamieszek wprowadzono w mieście stan wojenny, nastąpiły aresztowania podejrzanych o sprzyjanie i udział w powstaniu, zaś w listopadzie 1846 r. Wolne Miasto Kraków wcielono w skład monarchii austriackiej.

Wypadki galicyjskie z 1846 roku dowiodły, że dalsze utrzymywanie dotychczasowych stosunków na wsi jest niepodobieństwem.

Przed szlachtą stała otwarta droga do dobrowolnej regulacji stosunków pańszczyźnianych, choćby w drodze oczynszowania lub wykupu. Ustawa z dnia 1 X 1796 roku, obowiązująca we wszystkich krajach austriackich, pozwalała na zawieranie dobrowolnych umów o zamianę powinności pańszczyźnianych na czynsze, bądź też na zupełne zniesienie w drodze wykupu. Jednak z prawa tego galicyjska szlachta nie miała zamiaru skorzystać, stawiając nie do przyjęcia warunki odszkodowania, za przydzieloną chłopu na własność ziemię. I tym razem rząd wyręczył szlachtę w prowadzeniu częściowych reform: zniósł bez odszkodowania dla panów podwody dalekie i dni pomocne przy sianokosach i żniwach, robocizny w browarach, gorzelniach, młynach i ogrodach dworskich, stróże nocne przy dworach, dostawę zboża na spław. Ponadto postanowieniem z 12 listopada 1846 roku nakazano zredukować pańszczyznę do połowy, ale gubernator Galicji Stadion potrzebował aż dwa lata na opracowanie operatu wykonawczego, który złożył we Wiedniu w marcu 1848 roku. Tymczasem wybuchła we Wiedniu rewolucja (Wiosna Ludów) i operat Stadiona był już nieaktualny. Rząd naciskany wypadkami rewolucyjnymi wydał w dniu 17 kwietnia Patent znoszący w Galicji robocizny, daniny i czynsze pańszczyźniane oraz dziesięciny kościelne z mocą obowiązującą od 15 maja 1848 roku.

 

8. Wieś po uwłaszczeniu

Uwłaszczenie chłopów, to historyczna linia graniczna wyzwolenia od bezwzględnej władzy pana i kościoła, ale przed chłopem jeszcze długa i wyboista droga, aby stał się podmiotem w społeczeństwie. Uwłaszczenie chłopów wsi Rączna, to ważne wydarzenie w życiu wsi, poprzedziły klęski elementarne, zresztą nie po raz pierwszy i ostatni. Jak wynika z zapisów kroniki wiejskiej, rok 1845 był bardzo mokry, uprawy ziemniaczane zniszczyła zaraza ziemniaczana, a zboża wymokły. Zapanował na wsi głód do którego dołączył się tyfus głodowy, a w 1847 r. zapanowała cholera na którą zmarło we wsi 30 osób.

Także następne lata po uwłaszczeniu nie sprzyjały urodzajom (1848, 1849, 1853 i 1855), głód, tyfus i cholera nawiedzały okoliczne wsie nie omijając i Rącznej.

W czasie uwłaszczenia wieś liczyła ponad 70 gospodarstw rolnych w tym: 30 kmieci, 12 morgowych oraz ponad 40 zagrodników użytkujących od 2-6 morgów gruntu. Ogółem w użytkowaniu wsi było 600 morgów oraz prawo korzystania z pastwisk za oddzielną opłatą, stanowiło to 40% obszaru wsi.

Komisja Uwłaszczeniowa przekazała na własność użytkowane dotychczas grunty bez odszkodowania poszczególnym użytkownikom oraz przydzieliła na rzecz wsi wspólnotę pastwiskową o obszarze 240 morgów. Rząd dokonał uwłaszczenia pośpiesznie i wadliwie, gdyż patent nie regulował służebności tj. prawa korzystania z lasów, jak również pozostawiono nie uregulowane prawo propinacji. Zakon Benedyktynów już od XVI w. osadzał na swoich terenach kmieci na półłankach (12 morgów), a na założonym folwarku Las osadzał tylko zagrodników i chałupników. Taka taktyka osadnictwa sprzyjała oszczędnemu gospodarowaniu gruntami, które przeznaczano na powiększanie własnych folwarków. Dzięki takiej taktyce wsi klasztorne po uwłaszczeniu przedstawiały się bardzo mizernie, gdyż większość gospodarstw była mało rolna, niesamodzielna i uzależniona nadal od istniejących tu 2-ch folwarków. Chłopi mieli dość folwarków i pańszczyzny, przestawiając się na rzemiosło i chałupnictwo, a niektórzy szukali pracy w Krakowie.

Folwarki pozbawione własnego sprzężaju i darmowej pracy, a obciążone podatkami szybko chyliły się do upadku. Folwark dolny pozbawiony lasu, a więc szybkich środków obrotowych ze sprzedaży drewna, już w latach 60-tych przystąpił do parcelizacji i zakończył w latach 70-tych, sprzedając grunty okolicznym i miejscowym chłopom. Folwark II tzw. Las o obszarze 370 morgów w tym 192 morgi lasu, przetrwał do lat 90-tych, ale z braku siły roboczej, słabych gleb i niesprzyjających warunków atmosferycznych, postanowiono wyrąbać drzewo w lesie, a grunty rozparcelować. Rozparcelowano w latach 1890-95 grunty folwarczne i poleśne, które kupili zamożniejsi chłopi z sąsiednich wsi Kaszów i Liszki. Z całego folwarku pozostała własność rodziny Jezierskich o powierzchni 17 morgów. Grunty te wydzierżawione przez miejscowych chłopów zostały ostatecznie wykupione na własność w 1927 r. za cenę 3.600 zł za 1 ha.

Niesprzyjające urodzajom lata 1847-57 w cyrkule krakowskim zanotowano w tym czasie ubytek przeszło 2.000 ludzi, były to czynniki hamujące rozbudowę wsi. Niewiele lepiej było w latach następnych, często powtarzały się głodowe okresy, a wycieńczona ludność nawiedziła cholera dziesiątkując ludność (1847 r.). Dopiero pod koniec lat sześćdziesiątych nastąpiła rozbudowa wsi.

W ciągu II-go 20-lecia po uwłaszczeniu wieś Rączna znacznie się rozbudowała, licząc pod koniec lat osiemdziesiątych 124 chaty oraz 734 mieszkańców. Powiększyły się także przysiółki: Podlas - 21 chat i 118 mieszkańców, Zalas – 7 chat i 60 mieszkańców, Dzikowiec – 5 chat i 24 mieszkańców oraz Powieszona 4 chaty i 18 mieszkańców. Ogółem wieś liczyła w 1888 r. 161 chat oraz 955 mieszkańców w tym 11 osób izraelitów („Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego” – Warszawa 1888 r.).

Burzliwy rozrost wsi w ciągu ostatniego 20-lecia spowodował dalsze rozdrobnienie gospodarstw rolnych, a średnia gospodarstwa pod koniec lat osiemdziesiątych wynosiła niecałe 5 morgów. Sytuacja niewiele się zmieniła po rozparcelowaniu folwarku Las, grunty bowiem zakupili zamożniejsi chłopi z Kaszowa i Liszek.

Pogarszająca się sytuacja gospodarki chłopskiej, chwilowo zażegnało rozwijające się we wsi koszykarstwo, dzięki któremu wieś nie głodowała, a emigracja ze wsi ograniczyła się do sporadycznych przypadków. Jednak brak dogodnych kredytów na zakup surowca, hamowała swobodny rozwój, a trudną sytuację chłopów wykorzystywali miejscowi lichwiarze Żydzi, pobierając wysokie oprocentowanie od pożyczonego kapitału. Wykorzystując to trudne położenie chłopów, miejscowi Żydzi zawładnęli produkcją i zbytem wyrobów koszykarskich w Rącznej, czerpiąc dla siebie niemałe zyski.

 

9. Wieś w zaborze austriackim

Austria do rewolucji Wiosny Ludów była monarchią absolutną, pomimo tego że była zlepkiem różnych narodowości ciemiężonych przez Niemców. Dopiero rewolucja 1848 r. znacznie osłabiła spoistość państwa, w którym było 8 narodów, 17 krajów, 20 parlamentów i 27 partii politycznych. Uciskane narody rozpoczęły walkę o swoje prawa, rząd opanował sytuację polityczną i wprowadził ostry system germanizacyjno-policyjny. Chociaż nie można było cofnąć skutków rewolucji (zniesienia pańszczyzny i poddaństwa oraz przywilejów stanowych) to jednak arystokracja chciała nadal utrzymywać władzę polityczną w swoich rękach, przy pomocy terroru wojskowo-policyjnego.

Dopiero klęska Austrii w wojnie z Napoleonem III, powstanie Zjednoczonych Włoch i olbrzymi deficyt skarbu położyły kres reakcji. Następne rządy liberalno-demokratyczne burżuazji wiedeńskiej to zaciekłe germanizowanie ludności oraz reorganizacja monarchii w kierunku parlamentarno-konstytucyjno-dualistycznym. Prowadzona polityka burżuazyjna była połowiczna i ułatwiała krzepnięcie materialne ziemiaństwu i łączyła się przeciw biernemu przeciwnikowi – chłopom i robotnikom. Rządy te załamały się na skutek krachu finansowego. Poprzednie rządy burżuazyjne ułatwiły w latach 1879-1905 wejście arystokracji polskiej w skład rządu centralnego w Wiedniu (Taafe-Dunajewski, Badeni, Biliński i inni) tworząc rządy konserwatywno-ziemiańskie o programie federacyjnym, ale społecznie wstecznym. Rządy te doprowadziły Galicję do zastoju gospodarczego, powodując masową emigrację chłopów, obniżenie stopy życiowej mieszkańców, brak dogodnych kredytów, mnożenie się lichwiarzy, staczając kraj do tzw. „galicyjskiej nędzy”.

Patriotyzm rządzącej klasy kierującej się egoizmem stanowym wyrażał się lojalizmem wobec zaborcy: „Przy Tobie Najjaśniejszy Panie stoimy i przy Tobie stać chcemy”, nic nie zmienili się od swoich pradziadów.

Zmiany kapitalistyczne w Galicji zapoczątkowało uwłaszczenie chłopów w 1848 r., ale większość uwłaszczonych to małe gospodarstwa rolne do 6-ciu morgów, niesamodzielne bez perspektyw rozwojowych. Galicja była krajem zabiedzonym, przeludnionym, bez przemysłu, komunikacji i handlu, pełnym konfliktów wewnętrznych. Uwłaszczony chłop był pozostawiony własnemu losowi, gdyż nie dbał o jego położenie rząd austriacki ani tym bardziej dwór.

We wsi nadal pozostały dwa folwarki pozostawione fundamenty feudalizmu, które jednak w dalszym ciągu uzależniały od siebie biedotę wiejską. We wsi nie było szkoły obejmującej całą młodzież, nie było siły napędowej budzącej w nowej sytuacji świadomości wśród chłopów. Życie wsi tkwiło nadal w apatii, bezsilności i bezradności pańszczyźnianego chłopa.

Pogarszające się stale położenie chłopów miało swe źródło z braku przemysłu i robót publicznych, a cała nadwyżka przyrostu ludności pozostawała na wsi. Nadwyżka ludności powodowała podział i dalsze rozwarstwienie gospodarstw i pauperyzację wsi. Brak dogodnych kredytów stwarzał możliwości szerzenia się lichwy, która utrudniała działalność gospodarczą na wsi.

Lichwiarstwo na wsi uprawiali dworscy karczmiarze i pachniarze głównie Żydzi, a dzielnie im sekundował egzekutor podatkowy i sądowy. Aby przeciwdziałać powszechnie panującej się lichwie na wsi, założono pod wysokim protektoratem arcybiskupa grecko-katolickiego Spirydiona Litwonowicza we Lwowie 1868 r. bank, powołano dyrekcję mianując naczelnym dyrektorem barona Augusta Romaszkana. Zdołano zjednać 14.911 członków wśród chłopów, zatwierdzono statut pod nazwą C.K. Uprzywilejowany Galicyjski Zakład Kredytu Włościańskiego. Bank obejmował działalnością całą Galicję za pośrednictwem zorganizowanych w terenie Oddziałów, których prowadzenie zlecano przeważnie zbankrutowanym właścicielom ziemskim. W czasie 15 lat działalności banku dyrekcja prowadziła nieudolne operacje bankowe oraz z powodu zwyczajnych oszustw, doprowadziła do bankructwa i likwidacji banku. Ponieważ udziałowcy odpowiadali statutowo 5-krotnym udziałem do lat 3-ch po spłaceniu pożyczki, przeto likwidatorzy banku wytoczyli udziałowcom tysiące procesów i tysiące egzekucji, co spowodowało ruinę 12.000 gospodarstw chłopskich. Oto w jaki sposób Konsorcjum banku, spółka szlachecko-ormiańsko-żydowska wyrwała chłopów ze szponów wiejskich lichwiarzy.

Wreszcie kres lichwie na wsi położyła spółdzielczość Oszczędnościowo-Pożyczkowa w oparciu o statut kasy Raiffeisena, których założycielem i gorącym propagatorem na wsi był nauczyciel Średniej Szkoły Rolniczej w Czernichowie dr Franciszek Stefczyk (1861-1924). Pierwszą Kasę Oszczędnościowo-Pożyczkową Spółka z nieograniczoną odpowiedzialnością założył dr Franciszek Stefczyk w Czernichowie k/Krakowa w 1890 r.

Umożliwienie wsi Rączna korzystania z dogodnych kredytów nastąpiło dopiero po roku 1900, bowiem w tym roku powstała w Liszkach Spółka z nieograniczoną odpowiedzialnością, obejmującą ówczesną parafię Liszki, do której należała nasza wieś. Spółkę Oszczędnościowo-Pożyczkową z nieograniczoną odpow. założył i był jej przewodniczącym wójt gminy Liszki Jan Madej, a w skład zarządu z Rącznej wchodził Adam Skowronek.

W tej niesłychanie trudnej sytuacji galicyjskiej wsi mężem opatrzności był ks. Stanisław Stojałowski, który stał się budzicielem świadomości chłopskiej w zakresie narodowym, politycznym, społecznym i gospodarczym. W miarę budzenia się świadomości społecznej chłopów, ożywiało się życie polityczne wsi. Rozwój życia politycznego przyspieszył wyzwalanie się świadomości klasowej chłopów. Ksiądz Stanisław Stojałowski działalność swoją opierał o zasady głoszone przez Kościół Katolicki, jako szlachcic z urodzenia głosił solidaryzm społeczny pod hasłem: „jeden tylko jeden cud – z polską szlachtą polski lud”. Aby docierać do chłopów i budzić świadomość polityczną i przysposobić do pełnienia obowiązków obywatelskich, wydawał od roku 1875 dwa czasopisma dla chłopów „Wieniec” i „Pszczółkę”. W tych czasopismach inicjował zakładanie Kółek Rolniczych, zaszczepiał poczucie wartości człowieka i godności obywatelskiej, pomagał wyzwolić się chłopom z kompleksów pańszczyźnianych.

Działalność ks. Stojałowskiego szybko dotarła za pośrednictwem jego czasopism do światlejszych chłopów z Rącznej (Skowronek Adam, Tyrała Andrzej, Galos Stanisław, Mól Jan), którzy rozwijali idee księdza Stojałowskiego wśród swoich sąsiadów. Ksiądz Stojałowski dokonał pionierskiej pracy na wsi, bo pobudził u chłopów myślenie polityczne, społeczne, gospodarcze oraz potrzebę oświaty. Działalność organizacyjno-propagandowa wśród chłopów stała się przedmiotem krytyki ze strony hierarchii kościelnej i konserwatystów galicyjskich. Aktywizacja polityczna wsi nie leżała w interesie tych grup społecznych dlatego też arcybiskup lwowski zakazał wydawania i czytania „Wieńca” i „Pszczółki”. Spór o działalność polityczno-społeczną trwał długo i zakończył się dla ks. Stojałowskiego niepomyślnie.

W oparciu o zapoczątkowaną działalność ks. Stojałowskiego na wsi wyrósł „Ruch Ludowy”, który znalazł formy organizacyjne. Z początkami Ruchu Ludowego w Galicji związał się mocno Bolesław Wysłouch i jego żona Maria. Wspólnie z żoną nakreślili teoretyczne podstawy tego ruchu i przyczynili się do jego organizacji. Od roku 1886 wydawali we Lwowie czasopismo pt. „Przegląd Społeczny” na łamach którego głosili program pełnego wyzwolenia wsi spod kurateli obszarniczo-klerykalnej.

Do realizacji tego programu społecznego i narodowego powołuje Bolesław Wysłouch nowe pismo w 1889 – tygodnik dla chłopów „Przyjaciel Ludu”. Wokół tego pisma skupiają się młodzi działacze chłopscy, którzy w późniejszym okresie wyrośli na wybitnych przywódców ruchu ludowego. Wymienić tu należy przede wszystkim Jana Stapińskiego, Jakuba Bojkę i Wincentego Witosa.

9.1 Szkolnictwo i oświata w Rącznej

Początki nauki szkolnej w Rącznej datują się od roku 1810 wg zapisków prywatnego nauczyciela Waleriana Mliko, który swoje zapiski zostawił w kronice szkolnej, spisane od 1810 do 1886 roku. Wiarygodność kronikarskich zapisków oparł na relacji ustnej żyjących świadków.

Z kroniki tej dowiadujemy się, że już w 1810 r. odbywała się nauka dzieci w domu Prochownika za opłatą przez przygodnych nauczycieli. Rodzice posyłających na naukę dzieci zobowiązali się dać utrzymanie dla nauczyciela oraz płacić po dwa centy od każdego ucznia. Do 1835 r. wylicza się 6-ciu nauczycieli uczących w tym domu (chacie). Po roku 1835 wynajęto dom na naukę obok karczmy, w którym uczyło znów 3-ech nauczycieli. Po pożarze tego domu nauczanie przeniesiono do domu Wojciecha Grucy. Po uwłaszczeniu przybył do Rącznej nowy nauczyciel Jan Kałuski, który prowadził naukę do wybuchu Powstania Styczniowego, ale przerwał naukę i poszedł do Powstania, potem został aresztowany i już do nauczania nie powrócił. Po powrocie z więzienia pracował jako ekonom w majątkach Piekary i Śmierdząca (Kryspinów), jakiś czas pracował w Rącznej jako pisarz gminny. Podobnie prywatnie nauczał chłopskie dzieci w przysiółku Zalas Jan Foltyński (powstaniec 1830/31), emerytowany nauczyciel z Kaszowa, który jako emeryt osiedlił się w przysiółku Zalas nabywając tam 15-to morgową działkę w majątku Las w latach 1855-1870.

Prywatni nauczyciele prowadzili nauczanie w miesiącach zimowych. Szkoła z prawdziwego zdarzenia powstała w Rącznej dopiero w 1870 r., a do jego budowy przyłączyły się także wsie Ściejowice i Jeziorzany.

Narastały potrzeby zdobywania umiejętności czytania i pisania, przybywało dzieci chętnych do nauki, ale brak było odpowiedniego pomieszczenia na naukę. Dlatego też gminna rada w Rącznej uchwaliła przydzielić plac pod budowę szkoły w 1869 r., w dolnej części wsi z uwagi na włączenie się do budowy szkoły sąsiednich wsi Ściejowice i Jeziorzany. Wspólnymi siłami wybudowano budynek szkolny murowany, parterowy, kryty dachówką z wieżyczką na dachu, w której umieszczono dzwonek zwołujący dzieci szkolne na naukę.

W ciągu roku (1870) wybudowano budynek, który miał dwie sale szkolne oraz mieszkanie dla nauczyciela. Koszty budowy wynosiły 2.635 złr. pokryte ze składek mieszkańców 3-ech wsi. Walerian Mliko odszedł z Rącznej w 1887 r. pozostawiając po sobie kronikę szkolną doprowadzoną do swoich czasów.

W dniu 1 II 1888 r. przybył do Rącznej z Nowego Bystrego Maciej Staszel na podstawie rozporządzenia Wysokiej C.K. Krajowej Rady Szkolnej we Lwowie z dnia 12 XI 1887 r. i objął pracę kierownika i nauczyciela Szkoły Ludowej w Rącznej. Kierownik szkoły Maciej Staszel posiadał pełne kwalifikacje nauczycielskie mając ukończone Seminarium Nauczycielskie w Krakowie.

Kierownik Maciej Staszel dobrze zasłużył się szkole i wsi, ucząc i pracując w Rącznej 32 lata, zdobywając tu uznanie mieszkańców wsi i pozostawiając po sobie dobrą pamięć, zmarł powszechnie żałowany 18 X 1920 roku.

Z prowadzonej nadal kroniki szkolnej dowiadujemy się, że w roku szkolnym 1890/91 uczęszczało do szkoły 320 dzieci, wobec czego Rada Szkolna Miejscowa podjęła uchwałę sprzedać stary budynek szkolny a wybudować większy, nowy z zapleczem gospodarczym. Opracowano nowy plan budynku i kosztorys, który opiewał na 12.000 złr wraz z zapleczem gospodarczym. Z opracowanego kosztorysu władze skreśliły sumę 5.000 złr. Pozostawiając do realizacji sumę 7.000 złr.

Nowy budynek szkolny zlokalizowano na parceli 1,4 ha na pagórku na końcu wsi, z uwagi na ułatwienie dostępu do szkoły dzieciom ze wsi Ściejowice i Jeziorzany. Z inicjatywy i przy pomocy wójta wsi Rączna, Stanisława Galosa, rozpoczęto budowę w dniu 14 lipca 1891 r., a w dniu 15 IX 1892 r. uroczyście otwarto podwoje szkoły. W ciągu 15 miesięcy stanął okazały budynek szkolny, murowany, piętrowy, pokryty dachówką czerwoną z wypalanej gliny. Nowy budynek szkoły był podpiwniczony i posiadał na parterze dużą salę szkolną i wygodne mieszkanie dla kierownika oraz dwie duże sale szkolne na piętrze i mały pokój kancelaryjny. Ówczesnym zwyczajem ponad dachem zbudowano małą wieżyczkę krytą blachą, a w której umieszczony był dzwonek, a jego donośny głos zwoływał dzieci na naukę. Na podwórzu szkolnym wybudowano studnię dobrze zabezpieczoną, a wodę czerpano przy pomocy pompy ręcznej. Od strony podwórza zbudowano budynek gospodarczy z wydzielonym pomieszczeniem dla drobnego inwentarza, drewutnię i ustępy.

Budowie szkoły w Rącznej władze galicyjskie nadały duży rozgłos czego dowodem był udział w otwarciu (poświęceniu) szkoły samego Namiestnika Galicji Hr. Badeniego, wraz z grupą przedstawicieli Krajowej Rady Szkolnej ze Lwowa w dniu 15 IX 1892 roku. W roku szkolnym 1892/93 pobierało naukę 274 dzieci, a 66 dzieci starszych uczęszczało na naukę dopełniającą. W tym też z inicjatywy kierownika szkoły na części działki od strony północnej szkoły zasadzono sad wiśniowy, a całe otoczenie szkoły obsadzono żywopłotem. Dopiero w roku 1894 (1 VI) przekształcono szkołę na 2-klasową szkołę ludową, dodając etat drugiego nauczyciela. Z uwagi na stale rosnącą ilość dzieci w wieku przedszkolnym, kierownik szkoły prosił władze szkolne o podniesienie stopnia organizacyjnego szkoły i powiększenie etatów nauczycielskich.

W roku szkolnym 1898/99 szkoła otrzymała trzeci etat nauczycielski, a dopiero od roku 1906 mając około 400 dzieci uczęszczających na naukę otrzymała czwarty etat nauczycielski i status 4-ro klasowej szkoły ludowej z 6-cio letnim okresem nauczania. Stale przybywało dzieci i w roku szkolnym 1909/10 uczęszczało do szkoły 480 dzieci, a szkoła uzyskała piąty etat nauczycielski.

W tej sytuacji kierownik szkoły zachęcał mieszkańców do dalszej rozbudowy szkoły, niestety chłopów nie stać było na kosztowną inwestycję, a władze szkolne były głuche na rosnące potrzeby oświaty na wsi. Cały ciężar utrzymania szkoły spoczywał na mieszkańcach wsi, z wyjątkiem płac nauczycielskich, a więc zakup sprzętu szkolnego, konserwacja, utrzymanie czystości, opał, remonty budynku szkolnego, ubezpieczenie, woźny.

Program nauczania obejmował: język polski, język niemiecki, rachunki, historia Polski i Austrii, kaligrafia, rysunki, śpiew i religia. Cały program nauczania odbywał się od założenia szkoły w języku polskim.

Kierownik szkoły Maciej Staszel nie tylko uczył dzieci, ale i wychowywał narodowo i patriotycznie, urządzając wycieczki uczniów do Krakowa, skarbnicy narodowych pamiątek. W roku 1894 urządził wycieczkę dla starszych dzieci na Targi Krajowe do Lwowa, gdzie po raz pierwszy z okazji 100-tnej rocznicy bitwy pod Racławicami wystawiono Panoramę Racławicką. W szkole zorganizował czytelnię gromadząc początkowo 117 książek, przeważnie o tematyce historycznej. Z jego inicjatywy w 1896 r. zasadzono drzewami i postawiono krzyż w miejscu pochowania ludzi zmarłych na cholerę w latach 1845 i 1867.

Organizował amatorskie przedstawienia w sali szkolnej przeważnie jasełka. Z okazji 25-cio lecia pracy w szkole w Rącznej Powiatowa Rada Szkolna przysyła kierownikowi szkoły życzenia i podziękowania za dotychczasową owocną współpracę. Współpracował zgodnie z mieszkańcami wsi i był im potrzebny, redagując i wysyłając pisma do władz w różnych sprawach, udzielał rad i wskazówek, godził zwaśnionych. Postacią zasługującą na wyróżnienie w gronie nauczycielskim był katecheta ks. Wojciech Paszek, nauczyciel religii. Z inicjatywy i dzięki staraniom grona nauczycielskiego i dużego udziału ks. Wojciecha Paszka, obsadzono w 1913 r. drzewami owocowymi drogi do Piekar, Ściejowic i Wołowic. Ksiądz ten to urodzony społecznik, który zawsze śpieszył z pomocą biednym i potrzebującym, organizując zbiórki dla dotkniętych gradobiciem i pogorzelców. Kilkanaście lat pełnił funkcję przewodniczącego Kasy Oszczędnościowo-Pożyczkowej w Liszkach, która to zawsze przychodziła z pomocą w potrzebie rolnikom udzielając pożyczek nisko oprocentowanych.

Praca nauczycieli w ówczesnych czasach była bardzo ciężka i trudna, przepełnione klasy, nauka łączona, licho płatna, brak mieszkań i zaopatrzenia, nic też dziwnego, że w ciągu 32 lat pracy kierownika Macieja Staszla przewinęło się przez szkołę 64 nauczycieli i pomocniczych. Mimo tak trudnych warunków uczenia się i nauczania, większość dzieci nauczyła się poprawnie pisać, czytać i rachować, a więc szkoła spełniła swe zadanie. Powszechne nauczanie na wsi przyczyniło się w ogromnym stopniu do podniesienia świadomości chłopskiej, umożliwiło korzystanie z dóbr kultury, książki i prasy. W oświacie pozaszkolnej niezaprzeczalnie przyczyniła się do podniesienia świadomości narodowej, społecznej i obywatelskiej działalność Towarzystwa Szkoły Ludowej.

9.2 Stosunki społeczno-gospodarcze

W następnym 20-leciu 1888-1908 wieś się znacznie powiększyła i liczyła około 220 chat i domów oraz ponad 1300 mieszkańców. W tym czasie średnia gospodarstw spadła poniżej 4 morgów, gdyż cały przyrost ludności pozostawał we wsi. Wprawdzie plony w uprawie polowej znacznie się podniosły dzięki wprowadzeniu do zmianowania roślin okopowych i pastewnych (koniczyna) to jednak większość małorolnych, nie była w stanie utrzymać z gospodarstwa dość licznej rodziny. W tej sytuacji jedyna możliwość dodatkowego zarobku, to rozwijające się we wsi koszykarstwo. W początkach rozwijającego się koszykarstwa rynki zbytu na gotowe wyroby były niewielkie. Jednakże rodziny żydowskie żyjące we wsi od dawna zwietrzyły w tej produkcji dobry interes znajdując na te wyroby szerokie rynki zbytu. Szybko opanowali produkcję chałupniczą jak również handel wyrobami.

Mechanizm tej operacji był prosty: dysponując gotówką przedsiębiorcy Żydzi kupowali hurtowo dzikie, zalewowe tereny zarośnięte wikliną koszykarską w majątkach S.S. Norbertanek, O.O. Kamedułów, Hr. Potockiego lub w Szkole Rolniczej w Czernichowie. Na przedwiośniu wycinano jednoroczne pędy wikliny, zwożono surowiec do wsi sprzedając na miejscu po odpowiedniej cenie. Część wysortowanej i powiązanej w snopki (wiązki) wikliny ustawiano w płytkiej wodzie 10-15 cm w stawie na nawsiu, lub wzdłuż płynącego strumyka w odpowiednio przygotowanych miejscach. Po rozwinięciu pędów co miało miejsce od początku maja, poddając wiklinę korowaniu tj. oddzielaniu łyka od części zdrewniałej. Pracę tę wykonywano ręcznie przy pomocy kleszczy żelaznych lub drewnianych, w których w część roboczą wprawiano gruby, żelazny drut. Korowanie wikliny przeciągało się do połowy czerwca, była to praca brudna, uciążliwa i żmudna, przy której zatrudniano głównie kobiety i dzieci, a płace były groszowe. Jednostką miary płatną była podwójna garść męska okorowanej wikliny za cenę 1 krajcara od jednej garści. Okorowana i wysuszona wiklina miała wysoką cenę, gdyż z 1-nej tony surowej wikliny uzyskiwało się około 300 kg cennego surowca. Większość chałupników nabywała od nakładowcy-handlarza wiklinę na kredyt lub do rozliczenia wykonywanych wyrobów wg ustalonych norm.

Z okorowanej wikliny wyplatano kufry o różnych wymiarach, walizki, kosze bieliźniane i piekarnicze. Z wikliny surowej wyplatano koszyki podłużne z uchwytem w środku kosza (kabłąkiem) oraz okrągłe tzw. ducki z przykręconymi uchwytami po bokach. Za wykonaną pracę chałupnikom jak również za zakupione wyroby z własnego surowca nakładca-handlarz płacił częściowo lub w całości towarami z prowadzonego, własnego sklepu (sól, nafta, kasza, mąka itp.) zarabiając potrójnie. Po pierwsze zarabiał na sprzedaży wikliny, po drugie na pracy chałupnika i po trzecie na podwójnym handlu towarami codziennego użytku i handlu koszami. Z tego procederu żyło 5 rodzin żydowskich mieszkających we wsi we własnych domach.

Zaraz na początku XX wieku pojawił się we wsi „konkurent” niejaki Laur, który zakupił z dobra wiejskiego dużą parcelę (0,25 ha) w centralnym punkcie wsi, wybudował murowany dom mieszkalny z dużą salą przeznaczoną na pracownię koszykarską. Pobudował również odpowiednie magazyny na składowanie surowca. Prowadził handel kuframi, jak również zatrudniał kilkunastu pracowników przy produkcji koszykarskiej płacąc od wykonanej sztuki. Na kilka lat przed I wojną światową sprzedał całe przedsiębiorstwo firmie Kwaśniewski i S-ka i opuścił wieś. Nowa firma pracowała na podobnych zasadach do wybuchu wojny. Po wojnie sprzedano cały obiekt, zakupiony przez proboszcza z Liszek ks. Andrzeja Parysia i zarejestrowano posesję jako własność kościelną parafii rzymsko-katolickiej w Liszkach. Dom stoi do dnia dzisiejszego i obecnie używany jest jako punkt katechetyczny. Rodziny żydowskie przetrwały konkurentów i I wojnę wracając do uprzednio uprawianego procederu.

9.3 Życie codzienne mieszkańców wsi

Po uwłaszczeniu chłopów w 1848 roku w życiu mieszkańców wsi następowały powolne zmiany, odeszła na zawsze zmora pańszczyzny. Wolny osobiście chłop mógł poświęcić więcej czasu własnemu gospodarstwu, tym bardziej, że następowały zmiany w organizacji produkcji rolnej. Wprawdzie nie zmieniły się narzędzia do uprawy, ale wprowadzono zmianowanie, nowe rośliny okopowe i pastewne: buraki pastewne i koniczynę czerwoną. Zmieniał się kierunek produkcji rolnej ze zbożowego na zbożowo-mleczny. Zanikał chów owiec z uwagi na zarzucenie rynku tanią manufakturą czeską (sukna, cajgi, płótna).

Zagrodnicy część wolnego czasu poświęcali wyplataniu koszyków, a niektórzy zatrudnili się przy odbudowie spalonego Krakowa (1850 r.). Od 1848 roku przebywał stale nauczyciel prywatny Jan Kałuski do roku 1863, a znajomość czytania i pisania zdobywała coraz większa ilość młodych ludzi. Bardziej niż dawniej zazębiał się kontakt z ludźmi z miasta poprzez ludzi, prasę, książkę i na tej drodze docierały na wieś wiadomości ze świata.

Początkowo ten mały kaganek oświaty oświecał mroki mieszkańców wsi i spowodował potrzebę zbudowania dostępnej dla wszystkich szkoły. Pod koniec XIX wieku docierała już do wsi prasa ludowa, której celem było uświadamianie społeczne i narodowe chłopów. Pod wpływem docierających na wieś nowości zaznaczył się pewien postęp w budownictwie mieszkaniowym domów.

W nowo wybudowanych domach często wydzielano izbę kuchenną i ogólnie użytkową, w kuchni budowano piec z blachą do gotowania i wbudowanym piekarnikiem do wypieku chleba. W izbach powiększano okna ale podłogi były najczęściej glinobite, dachy pokrywano najczęściej słomą, izby oświetlano w razie potrzeby łojówkami a później lampami naftowymi od nr 3-8.

W sposobie odżywania nastąpiły istotne zmiany, gdyż ziemniaki zdominowały inne pokarmy i były spożywane dwa razy dziennie, rano i wieczorem.

Gotowaną strawę spożywała cała rodzina z jednej miski łyżkami drewnianymi. W życiu codziennym poza garnkami do gotowania żeliwnymi i blaszanymi, używano w gospodarstwie naczyń drewnianych i glinianych.

We wsi nadal utrzymywały się podziały na gospodarzy zamożniejszych, średniaków i bezrolnej biedoty. Brak zabezpieczenia socjalnego na starość spychał biedotę do uprawiania żebraniny. Bezdomny człowiek niezdolny do pracy prawnie pozostawał na utrzymaniu mieszkańców wsi, w której się urodził i tam był przynależny. Znam takie przypadki kiedy samotna, chora osoba bez środków do życia była przenoszona codziennie do innej chałupy i opiekowano się nią w ten sposób do śmierci. Trzeba też podkreślić, że w gromadzie była duża solidarność w udzielaniu pomocy wzajemnej w nagłej potrzebie losowych wypadków. W pracach polowych praktykowana była samopomoc sąsiedzka tzw. odróbek, polegająca na wzajemnych usługach: pracy sprzężajnej w gospodarstwach bezkonnych, w zamian za pomoc przy pracach ręcznych.

W ubiorze także następowały zmiany, głównie w drugiej połowie XIX wieku, kiedy to rynek galicyjski nasycały tandetne wyroby czeskiej manufaktury.

Tanie wyroby czeskiego przemysłu (całgi, drelichy, flanele, barchany, płótna surowe itp.) wypierały miejscowe wyroby chałupnicze znacznie kosztowniejsze. Kobiety na co dzień nosiły spódnice i bluzki bawełniane z najtańszego materiału, głowę okrywały chusteczką, bieliznę osobistą z surowego płótna, w lecie nogi bose a w porze zimowej trzewiki z juchtowej skóry, których najczęściej dla wszystkich domowników nie starczało. Odzież świąteczna to koszula z cienkiego płótna, często haftowane białym haftem kołnierze i mankiety, spódnica i bluzka bawełniane lepszego gatunku, głowa okryta chusteczką a ramiona okryte grubą chustą bawełnianą lub wełnianą, nogi obute w czarne trzewiki lub buty. Oryginalny strój krakowski dla kobiet to gorset z aksamitu, adamaszku lub brokatu z kaletkami w pasie często wyszywany kolorowymi nićmi lub cekinami, spódnice barwne tybetowe, biało haftowane zapaski, trzewiki szewrowe na wysokim obcasie, wyszywane kolorowymi nićmi i zawieszone na szyi trzy nitki prawdziwych, czerwonych korali. To strój bardzo kosztowny i był najczęściej marzeniem każdej kobiety na wsi. Mężczyźni na co dzień ubierali bieliznę z surowego płótna, spodnie cajgowe jak również kamizela z rękawami lub bez (lejbik), w lecie nogi bose, w zimie juchtowe trzewiki, nakrycie głowy czapka tyniecka lub kapelusz. W zimie na kamizelę ubierano podwatowaną sukienną kurtkę.

Zamożni gospodarze odświętnie ubierali koszulę białą z cienkiego płótna zawiązaną pod szyją czerwoną wstążką, granatowe spodnie, długie czarne buty a na ramiona ubierano kaftan z rękawami lub bez, uszyty z ciemnogranatowego sukna, podbity podszewką z cienkiego czerwonego sukna. Długość kaftana sięgała powyżej kolan, poły zapinane na haftki a wzdłuż naszyte niklowe guzy i obszyte dwustronnie poły czerwonym sznurkiem z frędzelkami. Przyozdobiony był również wysoki kołnierz i klapy kieszeni, opasany szerokim podwójnym rzemiennym pasem nabijanym mosiężnymi gwoździkami.

W porze ciepłej głowa nakryta była wysokim czarnym kapeluszem wyrabianym głównie w Myślenicach, a w zimie wełnianą czapką tyniecką.

W porze zimowej na kaftan ubierano rodzaj żupana, z grubego czarnego lub ciemnogranatowego sukna lub baranicę (kożuch). Zwyczaje, obyczaje, zabobony niczym nie odbiegały od wspaniałej powieści obyczajowej „Chłopi”.

 

10. I wojna światowa

W pierwszych dniach sierpnia 1914 roku ogłoszono w Galicji powszechną mobilizację i powołano do wojska ze wsi 150 mężczyzn do 42. roku życia.

Jednocześnie zabrano 7 koni, 50 krów oraz zarekwirowano 28 parokonnych podwód dla celów wojskowych. W dniu 7 IX 1914 roku powołano dalsze pięć roczników mężczyzn do wojska. Z braku nauczycieli powołanych do służby wojskowej z dniem 9 XI zamknięto naukę w szkole, a otwarto dopiero w kwietniu 1915 roku, kiedy zaangażowano na nauczycielki panie: Janinę Niewolską, Zofię Zajączkowską i Marię Markiewicz. Panie te pracowały w Rącznej, w szkole do uzyskania emerytury. W początkach wojny wojska rosyjskie szybko zbliżały się pod Kraków, zajmując od wschodu miejscowość Gdów, Dobczyce, Wieliczkę, wokół Krakowa powstała nerwowa atmosfera. Odparto jednak atak wojsk rosyjskich, które cofnęły się na wschód, Kraków jako ufortyfikowana twierdza była pilnie strzeżona. Jednak dla ostrzałów artyleryjskich od strony wschodniej wysiedlono ludność i zburzono wieś Bibice, a od strony zachodniej wysiedlono i wyburzono wieś Bielany.

Zaostrzona kontrola ruchu ludności odcięła prawie Rączną od miasta Krakowa, uniemożliwiając jakąkolwiek wymianę towarową, piętrzyły się trudności w zaopatrzeniu. W dniu 15 IV 1915 roku powołano do wojska dalszych 34 mężczyzn, we wsi pozostały kobiety, dzieci i starcy. W dalszym ciągu przedłużającej się wojny, odczuwa się coraz bardziej braki w zaopatrzeniu ludności cywilnej, a nękające rekwizycje żywności pozbawiają wieś środków do życia. Zaczyna się we wsi szerzyć głód, wycieńczona ludność ulega łatwo chorobom i epidemiom (tyfus plamisty, czerwonka i grypa). Epidemia złośliwej grypy (hiszpanka) zbiera obfite żniwo śmierci, przede wszystkim starców i dzieci.

Były to trudne do przetrwania ponad cztery lata trwającej wojny, w czasie której zginęło ponad 20 milionów ludzi. Po wojnie nie wróciło do wsi ponad 15% zmobilizowanych mężczyzn oraz zginęło trzech nauczycieli.

W wyniku zwycięskiej i wygranej wojny państw Ententy w 1918 roku, legły w gruzach zaborcze państwa: Prusy, Austria i Rosja. W powojennym podziale karty Europy powstała Polska po 123 latach niewoli, dzięki zabiegom wybitnych Polaków: Ignacego Paderewskiego, Józefa Piłsudskiego, Wincentego Witosa, Ignacego Daszyńskiego, Romana Dmowskiego, Wojciecha Korfantego, na arenie międzynarodowej, a tysiącom patriotów w kraju przywrócono niepodległe państwo polskie.

 

11. Życie na wsi w Niepodległej Polsce

Po odzyskaniu niepodległości pozostało w kraju brzemię 123 lat niewoli oraz skutki I-wszej wojny światowej, której walec przetoczył się na ziemiach polskich. Milionowe straty w ludziach, zniszczony przez zaborców przemysł, spalone wsie i miasteczka, pusty skarb, niekorzystna struktura agrarna, analfabetyzm w 50% oraz 1/3 ludności to mniejszości narodowe.

W tych warunkach życie gospodarcze było sparaliżowane, brak surowców, niski poziom sił wytwórczych, bezwartościowe środki płatnicze (korony, marki), szerzyła się spekulacja na wsi i w mieście, złodziejstwo i bandytyzm. Sytuacja w kraju była wręcz tragiczna, a we wsi na tle ekonomicznym szerzyły się napady i rabunki na rodziny żydowskie i zasobniejsze chłopskie.

Dla ochrony życia i mienia obywateli ustanowiono na wsi posterunek Policji państwowej w 1919 roku w trójosobowym składzie, który zlikwidowano dopiero pod koniec 1921 roku po uspokojeniu się i poprawie stosunków społecznych. Od pierwszych dni odzyskania niepodległości toczyła się ostra walka między siłami postępu masami ludowymi a konserwatystami, klasami posiadającymi, burżuazją i obszarnictwem o władzę, o oblicze polityczne państwa. W dniu 10 XI 1918 roku powrócił z Magdeburga do Warszawy Józef Piłsudski, któremu udzieliły poparcia rząd Ignacego Daszyńskiego i Rada Regencyjna jako organizatorowi walki o niepodległość i więźniowi Magdeburga. Piłsudski uzyskał poparcie ze strony lewicy i prawicy, a dniu 14 XI ogłoszony został Naczelnikiem Państwa.

W spadku po zaborcach odziedziczono fatalną strukturę agrarną szczególnie w byłym zaborze rosyjskim i byłym zaborze austriackim, gdzie było 34% gospodarstw chłopskich o powierzchni do 2 ha, a 30,70% 2-5 ha – łącznie stanowiły 64,7%, a posiadały 14,8% ogółu powierzchni użytków rolnych.

Przed narodem odradzającego się państwa o nieustalonych jeszcze granicach stanęły dwa podstawowe problemy:

  1. Ustanowienie ustroju państwa
  2. Przeprowadzenie reformy rolnej

Od pomyślnego załatwienia reformy rolnej zależały w znacznym stopniu ustrój społeczny Polski, struktura gospodarcza i materialne położenie wsi.

Postawione przed narodem problemy miał rozwiązać wybrany z woli narodu w styczniu 1919 roku pierwszy polski parlament – Sejm, reprezentant i wykonawca woli narodu. Wybory parlamentarne odbyły się w przewidzianym terminie, w których partie chłopskie zdobyły 112 mandatów poselskich. Partie polityczne prawicowe zdobyły bezwzględną większość w parlamencie, stawiając sprawę reformy rolnej toczyły się spory od lutego do lipca 1919 roku bez rezultatu. Jednak pod naciskiem mas ludowych sprawa reformy rolnej weszła 3 VI na porządek obrad Sejmu, stykając się z ostrym atakiem prawicy. Do 10 VII 1919 roku toczyła się zażarta dyskusja, w której zabierało głos 171 mówców, wreszcie w ostatecznym głosowaniu 183 głosami przy 182 sprzeciwu czyli większością jednego głosu, podjęto „Uchwałę Sejmu Ustawodawczego z dnia 10 VII 1919 roku w przedmiocie zasad reformy rolnej”.

Wybory pokazały jaką siłę społeczną stanowią prawicowe partie polityczne i ich poplecznicy. Wyniki wyborów do Sejmu Ustawodawczego były groźnym ostrzeżeniem dla chłopów i robotników. Wykorzystując trudną sytuację w Rosji (rewolucja i wojna domowa) Piłsudski zapragnął oprzeć Polskę na wschodzie o granice sprzed 1772 roku. Koncepcje te szły po linii obszarników, którzy na tych ziemiach posiadali majątki ziemskie. Uwikłanie się młodego państwa w konflikt zbrojny z Rosją radziecką okazało się zgubne dla odzyskania ziem polskich na Zachodzie. W roku 1920 sytuacja na froncie wschodnim uległa gwałtownej zmianie. Armia Czerwona ruszyła do kontrofensywy, przekroczyła granice etniczne Polski i zagrażała Warszawie. W tej groźnej sytuacji Sejm został zmuszony 15 VII 1920 roku wydać ustawę o wykonaniu reformy rolnej zgodnie z uchwałą z dnia 10 VII 1919 roku. Partie polityczne gorączkowo poszukiwały kandydata na premiera misji utworzenia rządu. W dniu 24 VII 1920 roku W. Witos utworzył koalicyjny gabinet zwany Rządem Obrony Narodowej, wydał do chłopów odezwę w sprawie obrony Ojczyzny. Po sierpniowej ofensywie Armia Czerwona wycofała się za rzekę Bug, 19 X przerwano działania wojenne i zawarto traktat pokojowy w Rydze w 1921 roku.

Także w okresie rządów Wincentego Witosa była przygotowana i uchwalona przez Sejm Konstytucja z dnia 17 III 1921 roku. Rząd Witosa udzielił pomocy w akcji plebiscytowej.

Wprawdzie ustawa o reformie rolnej nie dotyczyła Rącznej, gdyż istniejące tu folwarki zostały rozparcelowane jeszcze w ubiegłym wieku, to jednak parcelacja dużych majątków stwarzała możliwość nabycia ziemi na korzystnych warunkach w innych dzielnicach kraju. Niestety z dobrodziejstwa Ustawy o reformie rolnej skorzystało zaledwie pięć rodzin, które opuściły wieś, przenosząc się do Rybitw i jedna do Skawiny.

Wprawdzie przez wieś nie przetoczył się walec wojny, ale jej skutki były również opłakane. Pozostały z okresu wojny zaniedbane gospodarstwa pozbawione większości siły roboczej i pociągowej koni jak również krów co spowodowało znaczny spadek plonów. Obdarta, pozbawiona obuwia i wyczerpana ludność głodowała, koszykarstwo upadło z powodu braku rynków zbytu a szalejąca inflacja dopełniała obraz życia mieszkańców wsi. Taki stan we wsi trwał do roku 1924, kiedy to rząd Władysława Grabskiego zreformował pieniądz (wymiana marki na złotego) w relacji 1.000.000 za 1 złotego. Pomyślnie przeprowadzona reforma skarbowo-walutowa nie rozwiązała wszystkich problemów w kraju.

Wzrasta we wsi bezrobocie, a rolnictwo przeżywa ostry kryzys spowodowany klęską nieurodzaju. Dla mieszkańców wsi Rączna w poszukiwaniu pracy i chleba pozostaje emigracja. Po podpisaniu pokoju Wersalskiego zwycięskie kraje Europy przystąpiły do odbudowy wyczerpanych wojną swych krajów. Podpisany układ przyjaźni z Francją umożliwił wyjazd tysiącom polskich robotników do kopalń w północnej Francji. Ze wsi do roboty we Francji wyjechało w tym czasie dwudziestu kilku młodych mężczyzn, natomiast wyjeżdżało sezonowo do corocznie kilkadziesiąt dziewczyn.

W odrodzonej ojczyźnie zniszczonej wojną nie było pracy ani chleba dla obywateli, ale rekiny górnośląskie obcego pochodzenia i rodzima reakcja napychały własne kieszenie. Obłędna nienawiść do rządu na czele którego stał chłop z Wierzchosławic, nie miała granic. Wincenty Witos zdając sobie sprawę z sytuacji w kraju, odważnie podejmował trzykrotnie tekę premiera rządu, aby uporządkować stosunki panujące w kraju. Niestety nie znalazł poparcia ze strony bałamujących, często przekupionych przywódców ciemnych mas ludowych, w rezultacie władzę w kraju przejął Józef Piłsudski zaprowadzając dyktatorskie rządy.

11.1 Stosunki polityczne i społeczno-gospodarcze

Uchwalona przez Sejm Konstytucja Polskiej Rzeczypospolitej w dniu 17 III 1921 roku określała ustrój Polski jako Rzeczypospolita Demokratyczno-Parlamentarna, znosząca tytuły stanowe i przywileje klasowe, przyznając wszystkim obywatelom równe prawa i obowiązki. Jednakowoż w czasie zaborów w każdym z nich obowiązywały w poszczególnych dzielnicach zanim zostały ujednolicone w całym kraju.

Niechlubnej pamięci pozostała C. K. administracja odnosiła się do mieszkańca wsi pogardliwie i arogancko, kierując się niczym nie uzasadnioną złośliwością sekowali chłopskie furmanki odwiedzające miasto Kraków szczególnie w dni targowe. Przy wjeździe do miasta nie dość, że pobierano opłaty na tzw. rogatkach, to jeszcze przeprowadzano szczegółową kontrolę wozów, pobierano próbki przewożonego mleka, masła, śmietany, sera itp.

Często po takiej kontroli karano na miejscu mandatami, względnie wymierzano kary w terminie późniejszym egzekwowane przez policję. W rezultacie takiego postępowania tworzyły się przed rogatkami kilkometrowe kolejki na szosie, a pilnująca „porządku” konna policja nie wahała się płazować szablami niesfornych chłopów. Dla ścisłości należy dodać, że przewiezione do miasta były powtórnie opłacane na placach targowych. Nierównomiernie były rozłożone ciężary społeczne na utrzymanie szkoły, dróg, grobli itp., wymierzane z numeru a nie z obszaru, w rezultacie tak samo obciążony był jednomorgowy chłop jak i wieleset morgowy obszarnik. Dużą uciążliwością na „krajowych” drogach były tzw. myta to jest opłaty drogowe pobierane co kilka kilometrów od każdorazowego przejazdu.

W dalszym ciągu w panującym chaosie politycznym, społecznym, gospodarczym mnożyły się partie polityczne, posługując się wzajemnie demagogią, oszczerstwem a często i przekupstwem, nie miały czasu na konkretną współpracę i załatwianie palących spraw w odbudowie Państwa.

W wyborach do Sejmu, które odbyły się w listopadzie 1922 roku ludowcy uzyskali 125 mandatów poselskich, zwycięstwo jednak odniosła prawica społeczna uzyskując 169 mandatów. 9 grudnia 1922 roku wybrano pierwszego prezydenta państwa Gabriela Narutowicza, którego 16 XII zamordował Eligiusz Niewiadomski.

Jednakowoż sytuacja gospodarcza nadal się pogarszała, a w roku 1923 w całym kraju wybuchały strajki i zamieszki na tle politycznym i gospodarczym.

We wsi Rączna zbliżał się koniec zadawnionego sporu o wspólnotę pastwiskową z graniczną wsią Dąbrowa Szlachecka. Przedmiot sporu trafił do Najwyższego Trybunału Administracyjnego w Warszawie, który podjął ostateczną decyzję podzielenia wspólnoty pastwiskowej po połowie to jest po 120 morgów wsi Rączna i 120 morgów wsi Dąbrowa Szlachecka. Ponieważ powierzchnia około 50 morgów była zalesiona w latach 90-tych kosztem mieszkańców wsi Rączna, postanowiono sprzedać mieszkańcom wsi przed otrzymaniem znanej już decyzji. W ciągu 48 godzin las zniknął z powierzchni ziemi a do podziału pozostała poleśna ziemia po połowie. Zmieniały się rządy, a ustabilizowany złoty polski przez rząd Grabskiego już w lipcu 1925 roku nastąpiła dewaluacja, co zahamowało kredyty zagraniczne, a wypowiedziana przez Niemcy Polsce wojna celna odbiła się niekorzystnie na naszej gospodarce. Do ciężkiej sytuacji zaistniałej w kraju przyczyniły się kolejne rządy burżuazyjnej demokracji parlamentarnej. Wzrastało bezrobocie, obniżyły się dochody skarbu państwa, bardzo powoli przebiegała reforma rolna. Dokonany zamach stanu przez Józefa Piłsudskiego 12 V 1926 roku i ustanowienie dyktatury wojskowej nie uzdrowiło sytuacji wojskowej w kraju, pomimo początkowego poparcia dyktatora przez przywódców robotniczych PPS i chłopskiego PSL, Wyzwolenia i Stronnictwa Chłopskiego.

Nadzieje poprawy trwały krótko, Piłsudski oparł swoją działalność o klasy posiadające, obszarników i przemysłowców, całą energię skierował na walkę z opozycją, a środki materialne przeznaczył na umocnienie fundamentu reżimu, policję i wojsko. Dyktator bezceremonialnie i brutalnie traktował Sejm, lekceważył Konstytucję, powołał własną partię polityczną „Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem”. W marcu 1928 roku odbyły się wybory do Sejmu i mimo nadużyć wyborczych, obóz rządowy zdobył tylko 126 mandatów, ludowcy zdobyli w tych wyborach tylko 89 mandatów. W tej sytuacji represjonowania partii opozycyjnych, postanowiono utworzyć partie robotniczo-chłopskie – zwane w skrócie Centrolewem. W roku 1929 Piłsudski z opozycją rozprawił się krótko każąc aresztować przywódców opozycji.

Aresztowani przywódcy zostali osadzeni w twierdzy w Brześciu nad Bugiem, w którym wytoczono sfingowane procesy i skazano na wieloletnie więzienie.

Cały czas trwania dyktatury sanacyjnej to nieprzerwany ciąg udręczeń i zahamowań rozwoju wsi a zwłaszcza młodego pokolenia. Szczególnie dotkliwie dotknął mieszkańców wsi światowy kryzys ekonomiczny, którego objawy zapoczątkowane w drugiej połowie 1929 r. nasilały się groźnie z każdym rokiem spadkiem cen w rolnictwie, zastojem w przemyśle, wzrostem bezrobocia, zubożeniem ludności. Z braku miejsc pracy powracali do wsi reemigranci z Francji, zahamowano wyjazdy na roboty sezonowe do Danii, narastały sprzeczności w środowisku wiejskim, a mieszkańcy popadali w coraz większą biedę.

W ciągu ostatnich 20 lat przybyło około 80 samoistnych gospodarstw a średnia gospodarstwa obniżyła się do niecałych 3 morgów. Gwałtownie wzrastała ilość gospodarstw, którym dokuczał osławiony przednówek, przybywało we wsiach żebraków, a ubywało ludzi na mszy w kościele, z braku odzieży i obuwia.

W tym czasie żadne dziecko nie kształciło się w Krakowie, a nieliczni z trudem zdobyli średnie wykształcenie, nie znaleźli zatrudnienia i nie było warunków aby mogli dalej studiować. W tych pogarszających się warunkach bytowania mieszkańców Rącznej objął z dniem 1 VII 1930 roku kierownictwo szkoły powszechnej Franciszek Chorąży. Nowo mianowany kierownik został przeniesiony z sąsiedniej wsi Jeziorzany i znał osobiście wielu poważniejszych ludzi z Rącznej, był człowiekiem bezpośrednim i miał łatwość nawiązywania przyjaznych stosunków z mieszkańcami wsi.

Nawiązał także szybko współpracę z miejscową organizacją Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży udzielając pomocy organizacyjnej w utworzeniu zespołu teatralnego. Wspólnie z grupą miejscowych chałupników-koszykarzy zastanawiali się w jaki sposób zaradzić złu i we własnym zakresie zorganizować produkcję i handel wyrobami koszykarskimi. Na zebranie informacyjno-organizacyjne zaproszono znanego społecznika nauczyciela Średniej Szkoły Rolniczej z Czernichowa inż. Teodozego Marcinkiewicza, który zapoznał zebranych ze statutem i warunkami założenia Spółdzielni Koszykarskiej. Równocześnie na tym zebraniu zapisało się na członków 20 osób, inż. Teodozy Marcinkiewicz sekretarz oraz Franciszek Chorąży skarbnik.

Trzeba także pamiętać, że lata trzydzieste to nie tylko kryzys ekonomiczny, to lata żądań i walki klasy chłopskiej i robotniczej z dyktaturą o prawa do życia, sprawiedliwości społecznej, oświaty, pracy, chleba. Dotkliwą plagą społeczną całego okresu 20-lecia było masowe bezrobocie w miastach w granicach 0,5 do 1 miliona bezrobotnych oraz na wsi obliczano 5-6 milionów zbędnych rąk do pracy. Do wybuchu wojny traktor na wsi był zjawiskiem wyjątkowym, energia elektryczna dotarła do 3,1% zagród wiejskich, a zużycie nawozów mineralnych w gospodarstwach rolnych wynosiła w czystym składniku 7,1 kg na 1 ha. Edukacja młodzieży wiejskiej kończyła się na 4 klasach szkoły podstawowej, rzadziej na 7-ej klasie, a na wyższych studiach było 1,5% młodzieży pochodzenia chłopskiego. Wszelkie obchody świąt chłopskich i robotniczych podobnie jak manifestacje i strajki były zwalczane przez policję z całą bezwzględnością. W wytniku pacyfikacji wsi i starć z policją zginęło do końca 1937 roku 108 chłopów, setki rannych i tysiące odsiadywało kary w więzieniach i aresztach. Raczkująca spółdzielczość na wsi była wentylem bezpieczeństwa, spokojnego znoszenia niedostatku i biedy.

11.2 Szkolnictwo i oświata

Po śmierci kierownika Macieja Staszla zmarłego 18 X 1920 roku, pozostaje szkoła w Rącznej o trzech siłach nauczycielskich i przeżywa ogromne trudności. Po prostu wszystkiego brakuje: zniszczony sprzęt, ławki, stoły, brak podręczników, zeszytów, przyborów do pisania, kredy, opału. W porze zimowej spada frekwencja w szkole, gdyż dzieci nie mają obuwia i odzieży.

Od 1 III 1921 roku objął kierownictwo szkoły Antoni Tymczak, a szkołę przekształcono na 7-klasową z poszerzonym programem nauczania wprowadzając dodatkowo język francuski. Wprawdzie trochę dzieci ubyło ze wsi Jeziorzany, która wybudowała własną szkołę z tym, że starsze dzieci nadal uczęszczały do szkoły w Rącznej. Nadal brak wykwalifikowanych nauczycieli, realizacja programu kuleje, na domiar złego burza w marcu 1922 r. zerwała dach na budynku szkolnym, powiększając istniejące trudności. Cały ciężar utrzymania spoczywał na mieszkańcach wsi (Rada Szkolna Miejscowa), którzy nie byli w stanie udźwignąć tego ciężaru. Naprawiono dach i zakupiono opał na kredyt wekslowy podpisany przez członków Rady Szkolnej.

Budynek szkolny wymagał kapitalnego remontu, ograniczono się jednak do najbardziej koniecznych, jak naprawa dachu, sufitów i pobielenia ścian.

Na tle ciężkich warunków bytowania nauczycieli i trudnych warunków pracy w szkole powstają nieporozumienia pomiędzy gronem nauczycielskim a kierownikiem szkoły. Podobne nieporozumienia są na porządku dziennym pomiędzy kierownikiem szkoły a Miejscową Radą Szkolną na tle niedostatecznego zaspokajania potrzeb szkoły ze strony Rady. W roku szkolnym 1923/24 Rada Szkolna Miejscowa postawiła kierownika szkoły przed Komisją Dyscyplinarną, oskarżając kierownika o bezprawne korzystanie z opału szkoły. W postępowaniu dyscyplinarnym z dniem 18 XII 1924 roku zawieszono w czynnościach kierownika szkoły, a ze szkoły odeszło trzech sezonowych nauczycieli, do nauczania pozostały trzy nauczycielki. W roku 1925 zredukowano częściowo godziny nauki w szkole, a zastępstwo kierownika obejmują nauczycielki Pani Maria Markiewicz, a następnie Pani J. Niewolska. Stan szkoły jest katastrofalny, brak sprzętu, dzieci piszą na parapetach okiennych, spada frekwencja do 50%, wieś żyje w nędzy a władze szkolne są bezsilne. Dopiero w 1927 roku sprawiono 16 ławek uczniowskich, naprawiono zniszczone podłogi, pomalowano ściany. W tym czasie objętych obowiązkiem szkolnym jest ponad 200 dzieci ze wsi Ściejowice i Rączna. Po przywróceniu na stanowisko kierownika szkoły Antoniego Tomczaka jednak cały personel szkoły izoluje się od jakichkolwiek prac społecznych na wsi. Ciężka i długotrwała zima 1929 r. powoduje obniżenie frekwencji o ponad 50%, jednak poza wyjątkową zimą szkoła wychodzi poza opłotki wsi urządzając dla dzieci wycieczki do Krakowa i Wieliczki, oraz bierze udział w międzyszkolnych zawodach sportowych i wystawach prac uczniowskich.

W roku szkolnym 1930/31 obejmuje kierownictwo szkoły w Rącznej Franciszek Chorąży, przejmując stan szkoły w opłakanym stanie. Nowo mianowany kierownik zabrał się energicznie do pracy, nawiązując szybko kontakty i współpracę z Radą Szkolną Miejscową, ze zorganizowaną młodzieżą w Kole Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży oraz rodzicami uczniów. Od początku współpraca układała się harmonijnie i dała dobre wyniki. Wkrótce Rada Szkolna Miejscowa przyszła szkole z pomocą: naprawiono okna, podłogi, gnojownię przeniesiono w podwórza za stodołę, sprawiono na dachu nową wieżyczkę.

Kierownik szkoły ożywił życie szkolne zakładając w szkole uczniowską spółdzielnię, sekcję sportową oraz sekcję teatralną, a dla starszej młodzieży zorganizował kurs dokształcający przy kole K.S.M. Grefkowicza, który opiekował się sekcją teatralną oraz pomógł urządzić scenę w sali widowiskowej. Kierownik szkoły Franciszek Chorąży obudził z martwoty, beznadziejności i marazmu mieszkańców wsi Rączna w myśl hasła: „trzeba z żywemi iść naprzód po życie sięgać nowe”, gdyż z Jego inicjatywy i przy wybitnej pomocy powstały w Rącznej w 1931 roku Spółdzielnia Koszykarska, Ochotnicza Straż Pożarna oraz założona w 1934 roku Spółdzielnia Spożywców. Instytucje te odegrały ogromną rolę w życiu mieszkańców wsi w trudnych okresach, ale niestety brakło ludzi w okresach przełomowych, aby zachować cenne zdobycze zespołowego działania. Kierownik szkoły biorąc szeroki udział w pracach społecznych nie zaniedbywał obowiązków szkolnych, czego dowodem były wyniki nauczania, zdobywane w rejonie 1-sze miejsca w zawodach sportowych oraz wdrażanie młodzieży do zespołowej pracy w uczniowskiej spółdzielni.

Zespół teatralny także nie próżnował i na zakończenie roku szkolnego odegrał przedstawienie pt. „Kolega z oślej ławki”. W roku 1932 weszła w życie nowa ustawa o ustroju szkolnym, zmiana programu nauczania, nowa organizacja roku szkolnego. W oparciu o nowe przepisy ustaliła się kadra nauczycielska w pełnej obsadzie, podniósł się poziom nauczania. W roku szkolnym 1932/33 odświeżono sale szkolne oraz zbudowano dwa nowe piece kaflowe w salach szkolnych. W marcu 1933 roku zmarł wieloletni nauczyciel religii ks. Wojciech Paszek, a w pogrzebie brała udział cała młodzież i grono nauczycielskie. W unormowanej pracy szkolnej nie zaistniały istotne zmiany, a szkoła wypełniała narzucone rygory wychowawcze. Niekorzystne chwilowo zmiany nastąpiły w związku z reorganizacją administracji gmin wiejskich na gminy zbiorowe, które nastąpiły w marcu 1935 roku. Nowo powstała gmina zbiorowa Liszki nie wywiązuje się z obowiązków należytego utrzymania szkoły, a rok szkolny 1935/36 rozpoczyna szkoła 218 uczniami. Do wybuchu II wojny światowej nie nastąpiły w pracy szkoły żadne istotne zmiany.

W zakresie oświaty pozaszkolnej działało we wsi Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, które powstało z inicjatywy ks. proboszcza parafii Liszki Andrzeja Parysia. W latach 20-tych działalność Koła KSM polegała głównie na odbywaniu zebrań plenarnych raz w miesiącu, na których przeważnie księża parafii lisieckiej wygłaszali pogadanki okolicznościowe o treści religijnej. Zrzeszona starsza młodzież w kole organizowała pod kierunkiem uroczyste Wieczornice ku czci św. Stanisława Kostki, św. Teresy oraz urządzała w okresie zimowym jasełka. Odgrywano również przedstawienia o treści świeckiej w rodzaju „Błażej opętany”, „Bartek zwycięzca”, „Przyjdzie koza do woza” itp. Spragniona publiczność wiejska wypełniała tłumnie niewielką salkę w Domu Parafialnym na tego rodzaju podawanej strawie duchowej. Warto także przypomnieć, że w tym czasie miejscowe nauczycielstwo trzymało się z dala od jakichkolwiek prac społecznych na wsi. Korzystna zmiana nastąpiła dopiero po objęciu stanowiska kierownika szkoły przez Franciszka Chorążego na początku lat trzydziestych.

Również w tym czasie organizowało wśród członków Zespoły Przysposobienia Rolniczego z uprawą ziemniaków i buraków pastewnych, podjęto także działalność gospodarczą organizując zespół wypału cegły, wkrótce jednak zaprzestano wypalania z braku nabywców.

Istniało na wsi także Koło Stronnictwa Ludowego liczące kilkunastu członków, któremu prezesował Wincenty Skowronek, trzeba jednak przyznać, że pod względem politycznym wieś była słabo uświadomiona i zorganizowana.

Działalność Koła Stronnictwa Ludowego polegała na prenumeracie „Piasta”, gazety tygodnika Stronnictwa Ludowego w Małopolsce, czytelnictwa prasy ludowej, utrzymywania łączności z powiatową organizacją SL, branie udziału w organizowanych wiecach (zebraniach) rejonowych. Szczególnie w latach trzydziestych organizowane wiece to najpopularniejsza forma uświadamiania chłopów politycznie, ponieważ prasa ludowa często świeciła białymi plamami.

Ogromną frekwencją chłopów cieszyły się wiece zwłaszcza gdy przyjeżdżał prezes Stronnictwa Wincenty Witos, omawiając metody sprawowania władzy przez Sanację. Zastanawiające jest brak zainteresowania się w swej masie mieszkańców wsi sprawami oświaty wyższego szczebla jak również zagadnieniami polityki Odrodzonego Państwa.

Należy przypuszczać, że ta bierność wynikała z wielorakiego ogłupiania, otępiania i upadlania pańszczyźnianego chłopa, a po uwłaszczeniu w autonomii galicyjskiej posłowie Sejmu spod znaku Stańczyków robili wszystko, aby szkoły ludowe pozostawić na najniższym poziomie na wsi. To służalcze i wsteczne Stronnictwo zdołało znieprawić takie nazwiska jak prof. Józefa Szujskiego, rektora UJ Michała Bobrzyńskiego również prof. UJ, którzy oddali swój talent i wiedzę na ich usługi, a dzielnie im sekundował marszałek Sejmu Mikołaj Zyblikiewicz w zakresie oświaty na wsi.

Nic też dziwnego, że w takiej atmosferze w XIX wieku nie było we wsi ani jednego dziecka oddanego ze szkoły podstawowej jednoklasowej do dalszego kształcenia. Przyczyny takiego stanu to nie tylko brak środków materialnych, niedrożność szkoły ale także brak impulsów i zachęty do kształcenia uzdolnionej młodzieży chłopskiej ze strony nauczycieli, parafii, czynników szkolnych. Dopiero w XX-tym wieku zdecydowano się oddać na wychowanie do zakonu O.O. Kamedułów na Bielanach, gdzie stwierdzono, że Jan Fiksak nadaje się do kształcenia.

Po studiach w zakonie został Jan Kanty Fiksak księdzem kamedułą, który pociągnął do zakonu krewniaka Jana Pernala, którego zakon wykształcił na księdza kamedułę. Trzecim chłopcem ze wsi Rączna, który ukończył gimnazjum w Krakowie, a po studiach teologicznych został w 20-tych latach księdzem świeckim był ks. Władysław Mól. Księża nie martwili się o posady, a pozostała we wsi rodzina zażywała splendoru w myśl ludowego porzekadła: „Kto ma księdza w rodzie to mu bieda nie dobodzie”. Po odzyskaniu niepodległego państwa na początku lat 20-tych zapisano do nauki dwóch zdolnych chłopców w gimnazjum im. B. Nowodworskiego (św. Anny) Piotra Guzika i Jana Matysa. Po ukończeniu gimnazjum i zdaniu matury w/w zapisali się na dalsze studia wyższe w Krakowie, niestety los im nie sprzyjał, Jana Matysa powołano do odbycia czynnej służby wojskowej, którą odbył w Szkole Podchorążych Rezerwy, a Piotr Guzik się ożenił. Szybko postępujący światowy kryzys ekonomiczny uniemożliwił dalsze studia jak również ciężkie przypadki rodzinne (śmierć ojca) zatrzymały Jana Matysa we wsi, natomiast Piotr Guzik zaczepił się na lichej posadce i pozostał z żoną w Krakowie.

W tym czasie ukończyła 3-letnią Szkołę Handlową z pomocą rodziny pełna sierota Maria Kozioł, która z trudem po kilku latach znalazła licho płatną posadę w Sekretariacie Sądu Apelacyjnego w Krakowie. W drugiej połowie lat 20-tych udały się z Rącznej do szkół dwie osoby, Tekla Molówna i Władysław Tyrała. Tekla Molówna przebijając się przez Szkoły Gospodarstwa Domowego w Albigowej i Kuźnicach uzyskała prawo wstępu do Seminarium Nauczycielek Gospodarstwa Domowego w Krakowie, które ukończyła przy wydatnej materialnej pomocy stryja ks. Władysława Mola, proboszcza na Prądniku. Po ukończeniu szkoły nie znalazła odpowiedniej pracy i przebywała na probostwie stryja, wychodząc za mąż za oficera Wojska Polskiego w 1936 roku. Władysław Tyrała, który przekroczył wiek i mógł być przyjęty jedynie do rolniczej szkoły zawodowej, został przyjęty do Średniej Szkoły Rolniczej w Czernichowie. Po jej ukończeniu wstąpił do Państwowej Wyższej Szkoły Gospodarstwa Wiejskiego na Wydział Instruktorsko-Nauczycielski w Cieszynie. Po ukończeniu szkół otrzymał posadę instruktora rolnego w Okręgowym Towarzystwie Organizacji i Kółek Rolniczych w Pińsku, gdzie pracował i został zredukowany w 1936 roku powracając jako bezrobotny do domu rodzicielskiego. W tym czasie niewiele osób uzdolnionych z ukończoną szkołą lub mając tylko ukończone 7 klas szkoły powszechnej mogło opuścić wieś i uzyskać licho płatną pracę, zagrożoną w każdej chwili redukcją.

Również w tym czasie opuścili wieś, bardzo uzdolniona hafciarka-szwaczka Franciszka Pakosz zatrudniona w Szpitalu św. Łazarza w Krakowie, która mimo trudnych komunikacyjnych warunków, brała czynny udział w pracach Sekcji Teatralnej Koła K. S. M. w Rącznej. Uzdolnionym był również Marian Kozłowski, który mimo braku średniego wykształcenia prowadził kilka lat kancelarię T-wa Wiedzy Powszechnej, a następnie pracował w Ekspedycji Ilustrowanego Kuriera Codziennego w Krakowie. Także Weronika Józefczyk uzyskała pracę w odległej Rabce w Domu Dziecka. W latach trzydziestych nie wysłano ze wsi do szkół krakowskich ani jednego dziecka, natomiast udało się do Kanady dwoje rodzeństwa: Tekla i Franciszek Lusina oraz Michał Matys z rodziną.

Trzeba także o tym pamiętać, że wieś Rączna przed II wojną światową pomimo bliskiego położenia Krakowa (15 km) była przysłowiową „dziurą” pozbawioną komunikacji o drogach w pewnych okresach prawie nieprzejezdnych. Jedyna komunikacja to furka chłopska albo dwie godziny pieszo marszu, aby dotrzeć do Krakowa. W tym warunkach bytowania mieszkańcy oczekiwali złorzecząc katastroficznych zmian, nie wykluczając nawet wojny.

11.3 Spółdzielnie w Rącznej

Spółdzielczość to ruch społeczno-gospodarczy, który się zrodził celem samoobrony wszystkich słabych ekonomicznie grup społecznych. Jako wzór społecznego działania uważa się zrzeszenie tkaczy w Rochdale (Anglia) założone w 1844 roku jako spółdzielnia spożywców. Działalność tej spółdzielni opierała się na ustalonych zasadach, a mianowicie:

  1. otwarte członkostwo
  2. zarząd i kontrola wybierane demokratycznie
  3. udział w zyskach uzależniony od ilości dokonanych zakupów w spółdzielni
  4. ograniczone oprocentowanie od wniesionych udziałów

W oparciu o zasady rochdelskie rozwijała się spółdzielczość we Francji, w Niemczech, a także dotarła pod koniec XIX wieku na ziemie polskie. Pionierami spółdzielczości na ziemiach polskich w czasie zaborów byli: Edward Abramowski (1868-1918) – twórca polskiej odmiany kooperatyzmu, Romuald Nielczarski (1871-1926) – pionier spółdzielczości spożywców, Franciszek Stefczyk (1851-1916) – pionier spółdzielczości oszczędnościowo-pożyczkowej, Stanisław Wojciechowski – działacz spółdzielczy. Spółdzielczość na ziemiach polskich w czasie zaborów jak i też i w okresie międzywojennym rozwijała się pomyślnie, głównie jednak w miastach. Niestety na typowych wsiach spółdzielczość z trudnością torowała sobie drogę, a to po prostu z braku odpowiednio przygotowanych ludzi. Niski poziom oświaty na wsi nie mógł przygotować ludzi na poziomie społecznego działania, a działacze obcego pochodzenia na wsi należeli do rzadkości. Wprawdzie budujących przykładów spółdzielczego działania nie brakowało w najbliższej okolicy, przykładem jest Czernichów, gdzie z inicjatywy dr Franciszka Stefczyka powstała już w 1890 roku Kasa Oszczędnościowo-Pożyczkowa oparta o zasady spółdzielcze. Na podobnych zasadach działała Kasa Spółkowa od 1900 roku w Liszkach oraz sklep Kółka Rolniczego powstały z inicjatywy Jana Madeja – wójta gminy Liszki. Ale nawet najlepsze przykłady nie spowodują działania, gdy brakuje odpowiednich ludzi.

Próby zespołowego działania w Rącznej miało miejsce po I wojnie światowej, kiedy to uruchomiono sklep Kółka Rolniczego, jednak brak doświadczenia, powiązanie chałupników-koszykarzy i uzależnienie od handlarzy spowodowały upadek działalności sklepu kółkowego.

Dopiero z martwoty i marazmu obudził wieś przybyły w 1930 roku do Rącznej kierownik Szkoły Podstawowej Chorąży Franciszek. Z inicjatywy kierownika i szkoły wspólnie z nauczycielem szkoły rolniczej w Czernichowie inż. Teodorem Marcinkiewiczem założono w Rącznej w 1931 roku Spółdzielnię Koszykarską, do której na początku zapisało się 20 członków. Celem Spółdzielni było zaopatrywanie członków w potrzebny surowiec do wyplatania wyrobów koszykarskich oraz zbyt gotowych wyrobów wykonanych sposobem chałupniczym za pośrednictwem Spółdzielni. Podstawą działalności gospodarczej Spółdzielni był przyjęty przez Ogólne Zebranie Członków Statut.

Statut Spółdzielni zawierał główne zasady działalności przedsiębiorstwa spółdzielczego, a mianowicie:

  1. otwarte członkostwo do Spółdzielni
  2. demokratyczne wybory do Zarządu i Komisji Kontrolnej
  3. najwyższą władzą Spółdzielni Ogólne Zebranie Członków
  4. odpowiedzialność członka zadeklarowanym udziałem
  5. nieoprocentowanie wpłaconych udziałów
  6. udział w zyskach w zależności od pobranego surowca i dostarczonych gotowych wyrobów
  7. podział nadwyżki bilansowej (czystego zysku) 60% do podziału między członków (dywidenda), 20-25% przeznaczyć na fundusz zasobowy Spółdzielni, 15-20% przeznaczyć na cele społeczne
  8. rozwiązanie Spółdzielni wymaga podjęcie uchwały w obecności 75% członków

Szczegółowe zarządzenia wewnętrzne zawierały oprocentowanie dla Zarządu i Komisji Kontrolnej – Regulaminy zatwierdzało Ogólne Zebranie Członków.

Na zebraniu założycielskim wybrano Zarząd w składzie: prezes Gruca Andrzej, sekretarz inż. Teodozy Marcinkiewicz, skarbnik Chorąży Franciszek. Początki działalności Spółdzielni były trudne z uwagi na brak środków materialnych, doświadczenia Zarządu, konkurencję prywatnych handlarzy oraz postępujący kryzys ogólnoświatowy. Dzięki dobrej pracy Zarządu mimo pogłębiającego się kryzysu, Spółdzielnia Koszykarska już w 1933 roku mogła z nadwyżki bilansowej wypłacić po kilkanaście złotych dywidendy członkom oraz przeznaczyła 50 złotych na potrzeby biblioteki szkolnej.

Zarząd Spółdzielni Koszykarskiej pomimo rozlicznych trudności zachęcony pozytywnymi wynikami pracy, analizując działalność doszedł do wniosku, że czynnikiem hamującym dalszą działalność jest we wsi brak sklepu spożywczego typu spółdzielczego. Dotychczasowy układ stosunków gospodarczych we wsi polegał na koncentracji w rękach żydowskich handlu wyrobami koszykarskimi oraz handlu spożywczego. Układ ten materialnie całkowicie uzależniał chałupników od handlarzy. Należało przerwać ten zaklęty krąg i szybko uruchomić we wsi spółdzielczy sklep spożywczy. Okoliczności realizacji tego planu sprzyjały, gdyż w środku wsi przy drodze stał niezasiedlony dom murowany, własność Rozalii Matysowej. Dom ten posiadał urządzenia sklepowe nadające się do użytkowania, pozostawione przez prywatnego sklepikarza J. Madeja w ramach nieuregulowanego czynszu. Również nie bez znaczenia był fakt przebywania w domu rodzinnym bezrobotnego syna p. Rozalii Matysowej Jana – maturzysty gimnazjalnego po odbyciu czynnej służby wojskowej w charakterze podchorążego rezerwy. W tej sytuacji Zarząd Spółdzielni Koszykarskiej nie mając żadnych zasobów materialnych odważnie podjął decyzję założenia we wsi Spółdzielni Spożywczej „Społem” i uruchomienia sklepu spożywczego. W taki oto sposób powstała w dniu 1 lipca 1934 roku Spółdzielnia Spożywcza „Społem”, zaś członków założycieli było 12-tu. Na zebraniu założycielskim wybrano Zarząd w skład którego weszli: prezes Chorąży Franciszek, skarbnik Matys Jan oraz członek Zarządu Wsołek Franciszek jako zaopatrzeniowiec. Wpłacone udziały akurat wystarczyły na opłatę rejestracyjną i zakup potrzebnych ksiąg i kwitariuszy. W tych bardzo trudnych czasach z pomocą przyszedł Wsołek Franciszek, finansując pierwsze zakupy towarów spożywczych ze Składnicy „Społem” w Krakowie. Wsołek Franciszek żonaty, ale bezdzietny handlował duckami, które sprzedawał na Kleparzu w Krakowie dwa razy w tygodniu, a wracając własną furmanką do Rącznej przywoził zamówione towary do sklepu. Inne towary dostarczali prywatni dostawcy własnym transportem do sklepu na kredyt spłacany po sprzedaży towaru. W ten sposób dostarczał pieczywo piekarz z Wołowic, wyroby masarskie rzemieślnik z Zagacia oraz wodę sodową z rozlewni w Liszkach. Sklep prowadził również sprzedaż wyrobów tytoniowych nabywanych w Składnicy za gotówkę.

Z tych niewielkich marż przy obrotach w granicach 3 do 4.000 zł miesięcznie tworzyły się własne skromne fundusze. Należy także podkreślić, że w początkach działalności handlowej, prywatne sklepiki obniżały ceny towarów, jednak sklep spółdzielczy wytrzymał konkurencję, dając towar wysokiej jakości oraz rzetelną i solidną obsługę. Od początku działalności handlowej Spółdzielni Spożywców Matys Jan wyraził zgodę na objęcie funkcji kierownika handlowego i sprzedawcy za wynagrodzeniem 50 złotych miesięcznie. Takie były czasy rozwoju wsi i perspektywy młodego pokolenia chłopów.

Jednak upór i twarda walka z codziennym zdobywaniem grosza doprowadziły do pewnych osiągnięć finansowych zespołowego działania. Spółdzielnia Koszykarska w 1935 roku wypłaciła członkom do 40 złotych zwrotów (dywidendy), a Spółdzielnia Spożywców na początku 1936 roku wypłaciła tytułem zwrotów od zakupów w granicach od 10 do 24 złotych. Jednocześnie Spółdzielnie przekazały z nadwyżek bilansowych sumę 550 złotych na budowę Domu Ludowego, a Gminna Rada uchwaliła z dobra wiejskiego parcelę pod budowę Domu. Powiększał się fundusz zasobowy Spółdzielni, przybywało członków. Co prawda obroty Spółdzielni Spożywców do wybuchu wojny nie przekraczały 4.000 złotych miesięcznie, ale obroty Spółdzielni Koszykarskiej w latach 1935-39 wahały się w granicach 12 do 15.000 złotych miesięcznie.

W roku 1935 na Walnym Zebraniu Członków Spółdzielni Koszykarskiej wybrano prezesem Andrzeja Matysa – starszego brata Jana, powierzając mu jednocześnie funkcje kierownika handlowego, równocześnie uchwalono wynagrodzenie dla kierownika handlowego: 3% od obrotu brutto oraz 1% tytułem wynagrodzenia dla księgowego. Wybór na prezesa Andrzeja Matysa okazał się bardzo trafny, gdyż jako miejscowy rolnik-koszykarz doskonale znający rzemiosło, a jako człowiek energiczny, trzeźwy, solidny i uczciwy, taktowny, zaradny i bardzo pracowity. Zaraz na początku piętrzyły się trudności, a przede wszystkim brak magazynów na pomieszczenie surowców i wyrobów gotowych, brak rozeznania rynków zbytu, przybywało członków i narastały dostawy towarów.

Największą trudnością było wyszukanie pomieszczeń na przechowanie materiałów i gotowych wyrobów (stodoły, strychy), które w końcu wynajęto w kilku punktach wsi, co bardzo utrudniało organizację pracy. Najlepszym rynkiem zbytu wyrobów koszykarskich był Śląsk, był to jednak rynek nieco kłopotliwy, ale przewóz towaru kalkulował się najtaniej koleją. Jednak przygotowanie towaru do transportu wymagało dużo pracy, trzeba było każdą sztukę towaru oznaczyć (metkować), wypisać specyfikację i listy przewozowe, załadować towar na furmanki i przewieźć do stacji kolejowej w Skawinie (około 6 km) i szybko załadować do wagonu. W tym układzie urzędowanie prezesa przeciągało się do 16 godzin na dobę, gdyż pełnił funkcję nie tylko kierownika handlowego, ale także magazyniera i robotnika fizycznego, a mógł podołać tej pracy dzięki dzięki bezinteresownej pomocy brata Jana, zwłaszcza w zakresie korespondecji handlowej Spółdzielni. Prowadzona z chłopskim uporem Spółdzielnia Koszykarska poszerzała zakres działalności, zaś prywatni handlarze zwątpili w możliwość dalszego prowadzenia interesu i wycofali się, opuszczając wieś.

Pozostał jeszcze we wsi zamożny Jakub Singer, który w 1937 roku sam zaproponował sprzedaż swej posiadłości Spółdzielni Koszykarskiej. Spółdzielnia przyjęła ofertę i mimo stosunkowo wysokiej ceny 7.000 złotych, zakupiła całą posiadłość – to jest dom, magazyn i cały budynek przeznaczony na siarkowanie wyrobów.

Za kupioną posiadłość Spółdzielnia wypłaciła gotówką z własnych funduszów, urządzając w jednym pomieszczeniu kancelarię z pełnym wyposażeniem, a w drugim pomieszczeniu urządzono sklep Spółdzielni Spożywców. Mając własną siedzibę oraz zgromadzony fundusz rezerwowy, Spółdzielnia Koszykarska objęła swoją działalnością wieś Jeziorzany i częściowo wieś Dąbrowa Szlachecka. Pozbyła się konkurentów, mając perspektywy dalszego rozwoju, który przekreśliła rozpętana przez Hitlera II wojna światowa.

Pomimo zachęcających wyników gospodarczych we wsi, stosunki gospodarcze w kraju były fatalne. Stronnictwa opozycyjne, a więc i Stronnictwa Ludowe ogłosiły w 1935 roku bojkot wyborów do Sejmu i Senatu, wybuchały strajki robotnicze, w 1935 roku w Krakowie fabr. „Semperit” w Krzeszowicach w maj. Pol. Akad. Umiejętności byli zabici i ranni. Na znak protestu przeciw władzy sanacyjnej, Stronnictwo Ludowe w 1937 roku ogłosiło powszechny strajk chłopski tak samo krwawo tłumiony, szczególnie w Małopolsce. Rządy sanacyjne do końca przeprowadziły błędną politykę izolacyjną i antyludową, w wyniku której pogrążyły naród w ciemną noc okupacji hitlerowskiej.

 

12. Okupacja hitlerowska

Przed wybuchem wojny w sierpniu 1939 r. powołano ze wsi kilkudziesięciu rezerwistów do wojska. Nastroje na wsi były jednak optymistyczne i nikt z mieszkańców wsi nie przypuszczał, że nastąpi tak szybko katastrofa. Na wezwanie władz polskich wielu mieszkańców wsi opuściło mieszkanie udając się na tułaczkę. Jednak znaczną część szybko powróciła, gdyż w pochodzie na wschód wyprzedzili ich żołnierze niemieccy. Uboga wieś z braku środków nie była przygotowana na trudności w zaopatrzeniu w pierwszych tygodniach wojny, tymczasem już po kilku dniach nie było w sklepach nic do kupienia. Niemcy na zabranych terenach szybko zorganizowali administrację i wprowadzili dla mieszkańców reglamentację na wszystkie towary. Polacy natomiast szybko zorganizowali czarny rynek, na którym ceny były wielokrotnie wyższe od reglamentowanych. Oczywiście rynek ten mógł się utrzymać dzięki przydziałom wielkości obozowych porcji dla podbitej ludności.

Na okupowanych terenach Niemcy postępowali bezwzględnie, grożąc śmiercią za przejawy oporu, nakładali na rolników kontyngenty z gospodarstwa w postaci zboża, mięsa i mleka. Za dostarczone produkty płacili po urzędowych cenach wódką i papierosami najgorszych asortymentów. Nękali także mieszkańców pełnieniem służby nocnej oraz wyznaczaniem podwód konnych dla wywożenia drewna z lasów, kamieni itp. Program nauczania w szkołach podstawowych ograniczono do uczenia czytania, pisania i rachunków, szkoły średnie ogólnokształcące i uczelnie wyższe zamknięto. W miastach urządzano obławy na ludzi, których więziono i zamykano do obozów koncentracyjnych. Działalność Spółdzielni Koszykarskiej była znacznie ograniczona utratą rynków zbytu na Śląsku, wegetowała w oparciu o rynek krakowski. Natomiast Niemcy zorganizowali w Rącznej brygadę koszykarską, wyrabiając z wikliny niekorowanej granatniki, za które płacili papierosami, wódką i cukrem. Zatrudnienie w tej produkcji chroniło w pewnym stopniu przed wyjazdem na roboty do Rzeszy.

Spółdzielnia Spożywców pełniła funkcje rozprowadzania towarów spożywczych przydzielanych mieszkańcom wsi. W czasie okupacji wyjechało przymusowo na roboty z Rącznej 24 osoby głównie do pracy w gospodarstwach rolnych na terenie Rzeszy.

Wojna i lata okupacji hitlerowskiej to trudne czasy, to lata biedy, wyrzeczeń i ofiar, które nie ominęły naszej wsi. W czasie wojny obronnej zginęło 5-ciu żołnierzy na froncie, a to: Józef Bieżał, Wawrzyniec Banachowicz, Mieczysław Michałek, Herman Singer i Jan Tyrka. W Oświęcimiu zamordowano ks. Władysława Mola proboszcza Prądnika Czerwonego (Kraków) pochodzącego z Rącznej, Walentego Boronia oraz zastrzelono Jadwigę Milc przy przekraczaniu granicy. Całkowicie zawiesiło działalność KSM, a Koło Stronnictwa Ludowego zeszło do podziemnej działalności, utrzymując łączność organizacyjną za pośrednictwem prezesa należącego do do Gminnej trójki „Rocha” (Ruch Ochrony Chłopskiej). Koło Stronnictwa Ludowego nie prowadziło działalności bojowej bezpośredniej z wrogiem, kolportowało podziemną prasę ludową, werbowało członków, przygotowywało członków do pracy społecznej po wojnie. Po Powstaniu Warszawskim przysłano do wsi liczną grupą wysiedlonych przeważnie starszych kobiet i dzieci, którymi serdecznie zaopiekowała się zorganizowana na miejscu placówka RGO zapewniając zakwaterowanie i łyżkę ciepłej strawy, wyrzuconych ze zniszczonego miasta warszawiaków.

Chociaż w czasie okupacji każdemu Polakowi na co dzień groziła utrata życia, to po za wymienionymi stratami mieszkańcy wsi Rączna przeżyli względnie spokojnie. Tragedia wydarzyła się w naszej gminie we wsiach Kaszów i Liszki, której bezpośrednią przyczyną było zdemolowanie mleczarni pod koniec czerwca 1943 roku we wsi Rybna (gm. Czernichów). Prowadzone przez żandarmów śledztwo wykazało jakoby ślady prowadziły do wsi Kaszów (gm. Liszki). Niespodziewanie w dniu 1 lipca w nocy żandarmi otoczyli wieś i dokonali pacyfikacji mordując 27 mieszkańców i paląc kilkanaście domów. W kilka dni później 4 VII (była to niedziela) w podobny sposób przeprowadzono pacyfikację wsi Liszki mordując 29 mieszkańców i paląc dom działacza ludowego Piotra Wyroby. Naocznym świadkiem pacyfikacji wsi Liszki był mieszkaniec Rącznej Andrzej Matys, który wczesnym rankiem udał się na nabożeństwo do kościoła w Liszkach, a zatrzymany przez żandarma przymusowo dołączony do spędzonej ludności przeleżał cały dzień na pastwisku. Tragedia ta okryła ciężką żałobą całą okolicę, a przygnębieni mieszkańcy stali się bardzo nieufni i milczący. Toteż wyzwolenie okupacji niemieckiej mieszkańcy przyjęli z wielką radością.

 

13. W Polsce Ludowej

Po zakończonej wojnie i wyszabrowaniu Ziem Zachodnich przez zwycięską armię sowiecką oraz rodzimych szabrowników, przystąpiono do odbudowy zniszczonego kraju. Początkowo prawie cały naród pracował rzetelnie przy odbudowie kraju, ale radość i początkowy entuzjazm były krótkotrwałe.

Polacy szybko rozszyfrowali, że wprowadzony totalitarny ustrój jest sterowany z Kremla i jest sprzeczny z interesami Narodu i Państwa Polskiego.

Malała wydajność pracy i produkcji, propagowany i zachwalany przez władzę stachanowski system przodowników pracy zamienił się wkrótce w Polsce w dewizę „czy się stoi czy się leży, trzy tysiące się należy”.

Arogancja i niekompetencja „wybranych władz” (dyktat Kremla, klikowość, korupcja, pijaństwo, biurokracja, marnotrawstwo surowców i pieniędzy) powodowała stałe obniżenie się stopy życiowej obywateli. W wyniku siermiężnego socjalizmu (wszystkiego stale brakowało z wyjątkiem wódki) za rządów Władysława Gomółki wybuchały niepokoje i strajki robotników krwawo tłumione, ukazując prawdziwe oblicze Kremla i rodzimych pachołków.

Po tragicznych wypadkach na Wybrzeżu w 1970 roku Władysław Gomułka musiał odejść ze stanowiska I-ego sekretarza PZPR-u, a za przyzwoleniem Kremla wybrano na to stanowisko tow. Edwarda Gierka, człowieka równie nieodpowiedzialnego jak poprzednik. Nowy sekretarz z ambicjami budowniczego II-ej Polski systematycznie nadal rujnował gospodarkę kraju, niszcząc rodzime rolnictwo, zakupując zboże jadalne i pastewne w Ameryce, kupując przestarzałe licencje (430), rozbudowując nadal ciężki przemysł oraz nad miarę zadłużając kraj (20 miliardów dolarów).

W oparciu o obłędną marksistowską doktrynę społeczno-polityczną doprowadzili komuniści w Polsce gospodarkę do całkowitej ruiny, a kraj do katastrofy. Zrabowano w dużym stopniu surowce (węgiel, siarka, miedź), zniszczono środowisko naturalne (zatrute wody, gleby, powietrze), wyeksploatowano kosztowne maszyny i urządzenia, zadłużono ponad miarę kraj, a co najgorsze zdemoralizowano znaczny procent społeczeństwa (homo sovieticus). W zaistniałej sytuacji w szybkim tempie zbliżała się agonia „przodującej i kierowniczej roli Partii”.

W końcu w ostatnich kontrolowanych wyborach do Parlamentu (4 VI 1989). Naród Polski frontalnie i totalnie odmówił poparcia komunie, a na arenę polityczną weszła „Solidarność”.

Upojeni zwycięstwem i wolnością nowi kombatanci przystąpili do formowania nowej rzeczywistości powołując większościowy Rząd z Tadeuszem Mazowieckim na czele. Po przeszło półrocznej działalności nowego Rządu sytuacja pogarsza się, wzrasta dewaluacja pieniądza, rosną szeregi bezrobotnych następuje poważny spadek produkcji, potęgują się napięcia społeczne.

Robotnicy domagają się poprawy bytu grożąc strajkami, a lider Solidarności na zebraniu robotników w Stoczni Gdańskiej, Lech Wałęsa oświadcza, że w tym przełomowym okresie rodzącej się demokracji i pluralizmu koryto zostało, tylko świnie się zmieniły. Perspektywy na najbliższą przyszłość nie są budujące.

Po wyzwoleniu Krakowa i okolic, w Rącznej zapanowała atmosfera niepokoju i wyczekiwania nieznanego jutra. W zabiedzonej wsi nie było grzechów okupacyjnych i antagonizmów, a tym bardziej rywalizujących organizacji politycznych. Toteż pierwszym odruchem mieszkańców okazała się sprawa restytuowania Spółdzielni Koszykarskiej i Spółdzielni Spożywców w przedwojennym układzie. Przedwojenny aktyw w osobach: Franciszek Chorąży, Andrzej Matys, Franciszek Wsołek, Piotr Rosek z nabytym już doświadczeniem i energią przystąpili do pracy, co prawda na krótki dystans. Wraz z Armią Czerwoną, wbrew niewoli i zgody narodu zjawił się na naszej ziemi polskiej ustrój dyktatury proletariatu i narzucił nam modłę stalinowską, stosując terror przy wydatnym udziale pracowników NKWD i naszej służby bezpieczeństwa. Ten osławiony UB, bezprawnie i bezkarnie stał się panem życia i śmierci każdego obywatela, a przy pomocy donosicieli docierał do każdej miejscowości.

W Rącznej także uchował się zwolennik ustroju stalinowskiego, niejaki Maurycy G., który zaraz po przejściu frontu ujawnił się i przeszedł do służby w UB w Krakowie. Z racji swego pochodzenia często przebywał we wsi, demonstrując swą obecność strzelaniem z broni automatycznej, zwłaszcza obok upatrzonych domów, wywabiając ofiarę na dwór, po czym strzelał do niej przeważnie pod nogi. W ten sposób sprowokował wyjście z mieszkania szkoły kierownika Franciszka Chorążego i ranił go ciężko strzelając w nogi. Podobnie ostrzelał sołtysa z czasów okupacji, Stanisława Stycznia i też go mocno poranił. Niektórym mieszkańcom Rącznej groził aresztowaniem, wymuszając w ten sposób okup, po prostu terroryzował całą wieś.

Propaganda urzędowa głosiła założenia nowego ustroju tzw. „sprawiedliwości społecznej” używając chwytliwego hasła rodzaju „teraz cała władza przeszła w wasze ręce”, a prawomyślni obywatele będą się cieszyć dostatnim życiem i prawdziwą wolnością.

Wszelką działalność społeczną II-ej Rzeczypospolitej potępiano w czambuł, rozbijając społeczeństwo na klasę robotniczą, pracujące biedniackie chłopstwo, po drugiej stronie wrogów klasowych: kapitalistów, burżujów, kułaków itp., jednym słowem wprowadzono walkę klasową, zasiewając ziarno niezgody, nieufności, zakłamania i podejrzliwości, wbrew ustalonym normom moralnym.

Prymitywne i bezkrytyczne jednostki przyjmowały nowe hasła za dobrą monetę, nieświadomie kręcąc bat na własną skórę. Oczywiście, że i w Rącznej znalazły się elementy destrukcyjne, które nie umiały odróżnić co dobre, a co prowadzi do zguby. Toteż między innymi znaleźli się ludzie, którzy patrzyli z zazdrością na wyniki ciężkiej pracy Andrzeja Matysa urabiając mu opinię, że dorobił się na Spółdzielni Koszykarskiej. Kiedy te pogłoski dotarły do jego uszu, złożył rezygnację z dotychczasowego stanowiska. Członkowie Spółdzielni wybierali nowe Zarządy, które trzeba było wybierać i zmieniać co roku z powodu ujemnych wyników ich działalności. Po trzech latach wojewódzka władza nadrzędna w 1950 roku poleciła połączenie rączniańskiej Spółdzielni z podobną spółdzielnią w Zatorze. W Rącznej pozostawiono filię Spółdzielni, którą prowadził kilka lat jako brygadzista Bronisław Kozłowski, człowiek zacny ale nieudolny, który w końcowym efekcie znalazł się w więzieniu za brak nadzoru nad powierzonym mieniem spółdzielczym. Wtedy Spółdzielnia Koszykarska w Zatorze zlikwidowała filię w Rącznej, zabierając jej cały, ruchomy majątek, a mianowicie całe umeblowanie, kasę pancerną, maszynę do pisania, dokumentację oraz surowce i pozostałe wyroby gotowe.

Nieco inaczej potoczyły się losy Spółdzielni Spożywców, którą prawem kaduka z dniem 1 I 1949 roku przejęła Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska” w Liszkach. Po likwidacji filii Spółdzielni Koszykarskiej w Rącznej Gminna Spółdzielnia w Liszkach zburzyła stary dom, własność Spółdzielni Koszykarskiej i Spółdzielni Spożywców i na tym samym placu zbudowała pawilon handlowy. W tym pawilonie umieszczono wielobranżowy sklep, który pełni tę funkcję do dnia dzisiejszego.

Obecnie po niewielu latach pozostała jedynie pamięć ofiarnego działania obywateli dobrej woli, którzy naśladując ideały tkaczy z Rochdale, dążyli do poprawy warunków materialnych i społecznych miejscowej ludności, ale na przeszkodzie stanęły siły nieodpowiedzialne i zaprzepaściły cały dorobek materialny poprzedniej ekipy oraz pogrzebały wzniosłe idee spółdzielcze być może bezpowrotnie. Poważna to szkoda społeczna.

Okres utrwalania władzy ludowej w Polsce cofnął wieś do punktu wyjścia, bo nowy system sprawowania władzy uniemożliwiał działalność społeczno-gospodarczą oraz kulturalną wsi.

Nieco korzystniejsze zmiany nastąpiły po październiku 1956 roku po objęciu stanowiska I-go sekretarza PZPR przez Władysława Gomułkę.

Zelżał ucisk reżimu, poprawiła się działalność i organizacja przedsiębiorstw, pracę zespołową oceniano lepiej. Po likwidacji filii Spółdzielni Koszykarskiej zjawili się w listopadzie 1957 roku przedstawiciele Krakowskich Zakładów Trzciniarsko-Wikliniarskich u Andrzeja Matysa i zaproponowali mu zorganizowanie chałupniczego Zespołu Koszykarskiego.

Po uzgodnieniu warunków pracy i płacy powierzono mu stanowisko brygadzisty nowego Zespołu Koszykarskiego. Obowiązki brygadzisty były trudne, bo niezależnie od zorganizowania zespołu, należało postarać się o odpowiednie pomieszczenie na magazynowanie surowców i wyrobów gotowych, co wymagało dużo trudu i zabiegów. Powodzenie zależało od dobrej jakości wyrobów oraz sumiennego i prężnego działania brygadzisty. Należało jeszcze wyszukać rachmistrza do prowadzenia rozliczeń materiałowych, kartotek, rejestrów, sporządzania faktur, zestawień list płacy dla chałupników itp. Na miejscu nie było kandydata na to stanowisko, aż znaleziono go w Liszkach. Był nim Stanisław Matys, który miał wystarczające przygotowanie do prowadzenia powierzonej funkcji i pełnił ją jeszcze za kadencji drugiego syna Andrzeja juniora do końca 1989 roku. Andrzej Matys senior, znany z poprzedniej działalności miał powszechne zaufanie koszykarzy i wkrótce prowadził zespół liczący 140 osób, co gwarantowało znaczą operatywność i opłacalność dla Krakowskich Zakładów. Zrzeszeni w zespole małorolni chałupnicy korzystali ze zdobyczy socjalnych jak świadczenia chorobowe, rodzinne, renty i emerytury. Chałupnik nie musiał zabiegać o surowce, bo otrzymywał je z magazynu, ani nie musiał szukać nabywców na wyroby, które na miejscu odbierały Zakłady, a należność za robociznę otrzymywał systematycznie, bowiem popyt na dobre wyroby koszykarskie był duży. Toteż pieniądze do Rącznej płynęły, rosła zasobność mieszkańców, a w ślad za tym zmieniała się i mentalność mieszkańców, bo człowiek syty śmielej i odważniej patrzy na świat oraz dąży do szerszej wiedzy.

Andrzej Matys odszedł na zasłużoną emeryturę w 1969 roku, a stanowisko brygadzisty objął jego syn Andrzej junior. Andrzej Matys junior, aby usprawnić organizację pracy w porozumieniu z Zakładami rozbudował swoją stodołę na magazyn materiałów i wyrobów, prowadząc nadal Zespół z dobrym wynikiem do lat osiemdziesiątych. Niestety częste w ostatnich latach reorganizacje Zakładów i postępujący biurokratyzm systematycznie obniżały płace chałupników do tego stopnia, że praca ich stała się mało opłacalna.

W wyniku pogarszającej się gospodarki zakładów, wielu chałupników zakładało własne plantacje wikliny, występowało z Zespołu i sprzedawało swoje wyroby na wolnym rynku, który dawał im znacznie wyższe ceny. Odbiorców nie trzeba było szukać, gdyż wielu przyjeżdżało na miejsce, aby zakupić każdą ilość wyrobów.

W tym okresie zmieniła się także technologia przygotowania surowca (parzenie wikliny w bunkrach) niezależnie od pory roku, a także okorowanie wikliny w specjalnych urządzeniach, które okazały się bardziej wydajne w porównaniu do korowania kleszczami. Nowe cenniki na wyroby chałupnicze, stosowane przez Zakłady doprowadziły w ostatnim dziesięcioleciu do opuszczania zespołu przez wielu dotychczasowych chałupników. Pozostało ich na koniec 1988 r. zaledwie siedmiu i nie zanosi się na zmianę, gdyż koszykarze dysponują własnym surowcem, a zbyt na wyroby gotowe na wolnym rynku nie słabnie. Zapewne przydałaby się w Rącznej własna Spółdzielnia Koszykarska, bo przyniosłaby korzyści zarówno członkom jak i całej wsi, ale obecnie warunki zorganizowania takiej spółdzielni nie są łatwe, bo mieszkańcy pamiętają przykre doświadczenia okresu powojennego. Pomimo różnych trudności i kłopotów życia codziennego, trzeba przyznać, że koszykarstwo w Rącznej jak zresztą i kilku okolicznych wiosek przyczyniło się walnie do podniesienia stopy życiowej rodzin małorolnych, które na małych działkach nie mogły zaspokoić najbardziej istotnych potrzeb życiowych domowników.

W wyniku znacznej poprawy stanu finansowego, okazało się, że ludność wiejska, poprzednio oszczędna aż do skąpstwa, nie szczędzi grosza na cele społeczne. Tak właśnie i Rączna zlikwidowała wielowiekowe zaniedbania oświatowe, gospodarcze oraz zacofanie cywilizacyjne wsi i chłopa. Większość mieszkańców zamieszkujących dotychczas jednoizbowe budy oraz kurne chaty, przeniosła się do do nowo zbudowanych domów, jasnych, oświetlonych energią elektryczną. Wiele z nich posiada doprowadzoną do mieszkania wodę, centralne ogrzewanie i łazienkę. Ustąpiły lata zastoju i marazmu, nadeszła upragniona odnowa, mieszkańcy odetchnęli i wybrali sołtysa Andrzeja Mola, już niemłodego ale doświadczonego i energicznego, cieszącego się zaufaniem ogółu. Sołtys szybko zorganizował Komitet Elektryfikacyjny mający za zadanie doprowadzenie do każdego domu energii elektrycznej. Inwestycja ta przerastała możliwości samych mieszkańców, ale zdecydowany sołtys odwiedzał władze, aż uprosił doprowadzenie do wsi linii wysokiego napięcia, zobowiązując się w imieniu użytkowników do poniesienia dalszych kosztów. Ażeby przybliżyć realizację zamierzeń uchwalono sprzedać 9 morgów wiejskiego pastwiska w przysiółku Dzikowiec na pokrycie pierwszych kosztów. Za sprzedane pastwisko uzyskano 630.000 zł. Za te pieniądze zakupiono i osadzono transformator, a wydatki związane z budową linii niskiego napięcia i doprowadzeniem instalacji do domów pokryli użytkownicy z własnej kieszeni. Pomimo piętrzących się trudności i kłopotów dotarła do wsi największa zdobycz cywilizacyjna – energia elektryczna i w dniu 18 czerwca 1960 roku zapaliła się w domach żarówka elektryczna. Powoli i z trudem docierał do wsi Rącznej dalszy postęp w dziedzinie szkolnictwa i oświaty, dróg i komunikacji oraz racjonalnej gospodarki rolnej.

13.1 Drogi i komunikacja

Dotychczasowy stan dróg i połączeń ze światem stanowiły bardzo duże przeszkody dla dalszego postępu cywilizacyjnego naszej wsi. Drogi budowane z miejscowego kamienia wapiennego, na gliniastym podłożu, były jesienią i na przedwiośniu nieprzejezdne nawet dla trakcji konnej, a były tak wąskie, że zaledwie pozwalały się wyminąć dwóm furmankom. Nie było także bezpośredniego połączenia z ośrodkiem gminy i parafii w Liszkach. Utrzymanie dróg na terenie wsi Rączna o długości około 8 km leżało w gestii Urzędu Gminnego Liszki (odległe o 3 km od Rącznej), a droga wiejska o długości 5 km obciążała miejscowe sołectwo. W tym okresie czasu następowały częste zmiany granic administracyjnych gmin i gromad. Najpierw utworzono gromadzką Radę Narodową w sąsiednich Ściejowicach i wówczas utwardzono drogę z Bielan przez Piekary do Ściejowic, oraz uruchomiono w 1972 r. linię autobusową. Zlokalizowany przystanek na granicy na granicy Ściejowice-Rączna stworzył dogodniejsze połączenie z Krakowem, szczególnie potrzebne dla młodzieży szkolnej oraz dla robotników zatrudnionych poza granicami wioski. Następnie przeniesiono gromadzką Radę Narodową do Dąbrowy Szlacheckiej co przyczyniło się do przebudowy odcinka drogi z Liszek przez Rączną, Podlas i Dąbrowę do Wołowic, na której to trasie uruchomiono linię autobusową PKS od Krakowa. Mieszkańcy przysiółków Podlas i Dzikowiec mogli już z tej trasy komunikacyjnej korzystać, a przysiółek Zalas miał do dyspozycji linię PKS Kraków – Czernichów. Mieszkańcy Rącznej korzystając z przebudowy dróg w tym rejonie, przebudowali wówczas w czynie społecznym 5 km drogi wiejskiej na dotychczasowej trasie, oraz zbudowali nową drogę przez Nawsie dla południowej części wsi Zagrody oraz dla przysiółka Powieszona, w sumie około 2 km. Utwardzono też główne ciągi dróg polowych, grysem trwałego kamienia, co umożliwiało dojazd do pól trakcją ciągnikową.

Nadeszły lepsze czasy dla mieszkańców Rącznej, dojrzewał wiejski aktyw ludzi z inicjatywą, a zabiegi nowego sołtysa Stanisława Kozłowskiego, doprowadziły do budowy bezpośredniego połączenia w postaci dobrej drogi z Liszek przez Rączną do Jeziorzan. W ślad za czym przyszło uruchomienie nowej linii MPK nr 136 na trasie Kraków – Liszki – Rączna – Jeziorzany. Obecnie na tej linii kursują autobusy MPK regularnie od wczesnych godzin rannych, co godzinę do późnego wieczora, kurs trwa około 50 minut.

13.2. Szkolnictwo i oświata

Za lata 1936 nie znajdujemy w kronice szkolnej żadnych zapisów, ale to nie znaczy, że w tym okresie nic się w naszej wsi nie działo. Do wybuchu II wojny światowej, szkoła w Rącznej pracowała normalnie z pełną obsadą nauczycielską. W czasie okupacji hitlerowskiej przyszły oczywiście różne kłopoty, zwolniono z pracy zamężne nauczycielki i skreślono znaczną ilość godzin nauczania z dotychczasowego programu. Po wyzwoleniu praca w szkole natrafiła na różne trudności, jak brak podręczników, materiałów piśmiennych, trudności aprowizacyjne, a nadzór czynników policyjno-administracyjnych dał się we znaki nauczycielom i całej ludności. Kierownik szkoły Franciszek Chorąży nie mógł spokojnie patrzeć na unicestwienie swojej wieloletniej pracy społecznej na terenie Rącznej i przeniósł się do sąsiednich Liszek. Stanowisko kierownika szkoły w Rącznej objął Marian Kurdziel. Szkoła od wielu lat nie remontowana, przedstawiała stan opłakany, a nowy kierownik nie angażował się dostatecznie w pracy społecznej ani szkolnej.

Dopiero w 1953 r. przekazano pewne środki na remont budynku, w którym pracowało prócz kierownika czworo nauczycieli. Dzieci przybywało, toteż nauka odbywała się na dwie zmiany. Kapitalny remont budynku szkolnego przeprowadzono dopiero w 1960/61 r. w wyniku którego uzyskano 5 sal lekcyjnych, kancelarię, pokój nauczycielski i pokój dla biblioteki. Wtedy wymieniono podłogi, schody a w korytarzach położono lastriko. Koszty tego remontu wyniosły 115.000 zł, ale ten remont nie zaspokoił rosnących potrzeb, skutkiem czego musiano wynająć dodatkowe sale dla szkoły we wsi, jedną w budynku OSP, a drugą w Spółdzielni Koszykarskiej. W tym czasie dzieci w wieku szkolnym było w Rącznej i Ściejowicach około 350 podzielonych na 12 oddziałów, pracowało dziesięciu nauczycieli.

W roku szkolnym 1969/70 nauczycielka rączniańskiej szkoły Maria Kapusta zapoznana dobrze z miejscowym społeczeństwem i środowiskiem objęła kierownictwo szkoły i wkrótce wybrano nowy, energiczny i ofiarny Komitet Rodzicielski, pod przewodnictwem Romana Łęckiego.

W ścisłym gronie opracowano plan rozbudowy obiektu szkolnego i przystąpiono do rzetelnej pracy w osobach: Stanisław Kozłowski – sołtys, Maria Kapusta – dyrektor szkoły, Roman Łęcki wraz całym Komitetem Rodzicielskim podejmują starania o zezwolenie na budowę Domu Nauczyciela. Po opracowaniu ryzykownego planu, już w 1970 r. przystąpiono do budowy fundamentów czynem społecznym. Wyburzono w podwórzu stodołę i stajnię oraz uporządkowano otoczenie Szkoły.

Rozpoczęta na dziko inwestycja budowy Domu Nauczyciela została ujęta w planie oświaty w 1971 r. i zaraz przystąpiono do wznoszenia murów. Mury wyprowadzono do wysokości parteru i przykryto płytą.

Patronat i opiekę nad Szkołą objęła Spółdzielnia Przemysłu Spożywczego w Krakowie z dyrektorem Romualdem Pietruszką na czele. Po wyprowadzeniu się ze Ściejowic Gromadzkiej Rady Narodowej, zwolniony budynek podworski zamieszkało kilku nauczycieli. Pozostali nauczyciele nadal mieszkali w Rącznej prywatnie u gospodarzy. W 1972 r. szkoła miała 11 oddziałów i zatrudnionych było dziesięciu nauczycieli. W tym roku ukończono budowę Domu Nauczyciela, ale na parterze usytuowano dwie sale szkolne, a na piętrze dwa mieszkania. Poza tym urządzono na parterze pracownię na zajęcia praktyczne dla I i II klasy, salę dla Ogniska Przedszkolnego oraz bibliotekę.

Miejscowe Kółko Rolnicze wydatnie pomogło przy budowie Domu w transporcie materiałów budowlanych, a Zakład Opiekuńczy ofiarował regały do biblioteki, magnetofon, radio i adapter, natomiast Inspektorat Szkolny przydzielił telewizor. W 1973/74 r. przydzielono Ściejowice do nowo wybudowanej szkoły w Jeziorzanach, w Rącznej pozostała szkoła 8-klasowa, o 8-miu oddziałach i siedmiu osobowym składzie nauczycielskim. Ubyło około 100 uczniów, ale nauka odbywała się nadal na dwie zmiany, co utrudniało pracę nauczycieli i stanowiło dużą niedogodność dla młodzieży, zwłaszcza w okresie zimy. Niedogodność ta wynikała stąd, że budynek szkolny został zlokalizowany na wschodnim obrzeżu wsi ze względu na korzystanie z tej szkoły dzieci sąsiednich wiosek Ściejowic i Jeziorzan. Skutkiem tego uczniowie z przysiółków Podlas i Zalas mieli do szkoły nawet ponad 4 km.

W 1974/75 r. przystąpiono do generalnego remontu budynku głównego Szkoły w wyniku, którego uzyskano 8 sal szkolnych i kancelarię, a w przewiązce łączącej główny budynek z Domem Nauczyciela urządzono szatnię dla uczniów.

Koszty tej przebudowy wykonane w czynie społecznym wyniosły około 420.000 zł. Bardzo nadal aktywny Komitet Rodzicielski wykonał nowe ogrodzenie długości 650 mb, korzystając z przydzielonych materiałów. Na podwórzu po usuniętych budynkach gospodarczych założono skwerek kwiatowo-krzewowy, a dla celów dydaktycznych zasadzono przy szkolę plantację wikliny koszykarskiej, którą oddano pod opiekę Samorządowi Uczniowskiemu. Kierownictwo szkoły zadbało o wyniki nauczania równocześnie o należyte wychowanie uczniów o czym świadczą liczne organizacje szkolne, okolicznościowe imprezy, wieczorki i akademie.

Poprawa ogólnych warunków przyczyniła się do stabilizacji kadry nauczycielskiej, poprawy wyników nauczania i do wzorowego ogniska praktycznej nauki w Przedszkolu. Szkoła przeszła na pracę jednozmianową. Do szkoły uczęszczało około 255 uczniów (w tym 35 przedszkolaków) podzielonych na 12 oddziałów. Większość pracujących nauczycieli posiada wyższe wykształcenie pedagogiczne, a niektórzy uzupełniają studia zaocznie.

Wszyscy absolwenci szkoły uczą się nadal, głównie w szkołach zawodowych, a do techników oraz liceów ogólnokształcących kieruje się nieliczny odsetek, zwłaszcza w ostatnich latach, gdy studia nie zapewniają młodym odpowiedniego statusu życiowego. Dogodna komunikacja stwarza warunki wszystkim, którzy decydują się na studia w Krakowie w przeciwieństwie do czasów międzywojennych, gdy bliskość wielkiego ogniska nauki i kultury była dla wiejskiej młodzieży niedostępna, z uwagi na brak komunikacji, a równocześnie funduszy na uczenie się w Krakowie. W ostatnich latach przyszło udogodnienie dla dzieci szkolnych z przysiółków Podlas i Zalas, gdy staraniem kilku przygranicznych wsi zbudowano szkołę na Wyźrale dla pierwszych czterech klas podstawowych.

13.3 Działalność społeczno-gospodarcza

Motorem wszelkiej działalności jest człowiek, a jeżeli jest obdarzony zdolnościami organizatorskimi i wysokim morale, to łatwo zdobywa w działalności społecznej zaufanie mieszkańców, a praca zespołowa przynosi wyniki. Po ostatniej wojnie atmosfera polityczna nie sprzyjała działalności społecznej, a ludzie z inicjatywą i cieszący się zaufaniem nie byli mile widziani przez czynniki państwowe. Nic więc dziwnego, że i Rączna żyła pogrążona w martwocie. Zmieniło się na lepsze po roku 1956, gdy wybrano sołtysem Andrzeja Mola, który cieszył się zaufaniem mieszkańców wsi. Nowo wybrany sołtys zabrał się energiczne do pracy, organizując ludzi do przeprowadzenia elektryfikacji wsi, był inicjatorem budowy Domu Strażaka, interesował się potrzebami Szkoły, pomagał i ułatwiał wykonanie zadań Ochotniczej Straży Pożarnej i Związkowi Młodzieży Wiejskiej. Jego zasługą było zorganizowanie Zespołu ludzi, którzy walnie się przyczynili do wyciągnięcia mieszkańców z marazmu i niemocy. Do takich należeli i nadal należą: Jan Kapusta, Józef Józefczyk, Władysław Kasprzycki, Franciszek Klita, Józef Wąsik, śp. Władysław Piwowarczyk, Mieczysław Guzik, Jan Sotwin, Stanisław Kozłowski i inni.

Mężczyznom nie ustępowały kobiety, z których trzeba wyróżnić najbardziej aktywne: Marię Kapustę, Annę Maślankę, Zofię Rosek, Anielę Józefczyk, Natalię Adamczyk, Kazimierę Grucę, Barbarę Śliwińską, Władysławę Tyrkę, Helenę Stopę, ale także wielu innych. Ażeby działać skutecznie, trzeba dobrze znać potrzeby własnego środowiska, brać udział w zebraniach i wysłuchiwać ich dezyderatów. Zwykle zebrania wiejskie odbywały się w pomieszczeniach szkoły, ale dostrzeżono niedogodność dotychczasowej sytuacji i uchwalono zbudować do tego celu jak również ożywienia społeczno-kulturalnego Dom Ludowy. Władze odgórne chętniej widziały, aby planowana budowa nosiła nazwę Domu Strażaka, a więc aktyw rączniański postarał się o zatwierdzenie planu budowy zgodnie z życzeniami władz powiatowych. Budowa ruszyła z miejsca czynem społecznym. Wkrótce stanął Dom Strażaka, gdzie na wysokim parterze urządzono dużą salę na zebrania oraz lokalne potrzeby kulturalno-oświatowe, a na dole urządzono pomieszczenia na sprzęt strażacki i Klub Rolnika. W ramach tzw. sojuszu robotniczo-chłopskiego zadeklarowano chłopom i robotnikom pomoc w organizacji na wsi kołchozów oraz wysunięto hasło czynów społecznych. Władze chciały rozwiązać nabrzmiałe potrzeby wsi rękami samych chłopów, mimo że ich realizacja przekraczała możliwości mieszkańców wsi. Przecież należało budować nowe drogi, szkoły, domy ludowe, zakłady usługowe, wodociągi, gazociągi itp.

W miastach realizowano podobne inwestycje ze środków komunalnych, często centralnych, natomiast chłop musiał wysilać wszystkie swe moce, ażeby podobne urządzenia zawitały do wsi, a przecież nie w takim stosunku jak to się dzieje w miastach i ośrodkach robotniczych.

Kiedy prace w poszczególnych wsiach były mocno zaangażowane, wówczas władze pomagały, w granicach 20-30% ogólnych kosztów inwestycji.

Środki budżetowe w gminach na popieranie czynów społecznych i w ogóle dla rozwoju rolnictwa były więcej niż skromne. Władza ludowa ulegała coraz bardziej demoralizacji i skorumpowaniu, więc nastał okres w którym można było załatwić każdą sprawę, ale za pomocą odpowiedniej łapówki. Dlatego wioski czysto rolnicze pozostawały zaniedbane, a jedynie te, które posiadały znaczne środki płynące spoza gospodarki rolnej, mogły wykorzystać sprzyjającą sytuację i realizować swoje zamierzenia. W Rącznej wyrósł aktyw społeczny, który po kolei próbował rozwiązywać wytyczone zadania przy pomocy organizacji politycznych. Trzeba było zorganizować Koło PZPR (22 osoby), Koło ZSL (7 osób), Koło ZWM (22 osoby). Te fasadowe organizacje polityczne wykorzystywały swą działalność dla dobra wsi i chociaż dzisiaj niektórzy mogą mieć do nich zastrzeżenia, to przecież były to wówczas konieczne, ażeby zrobić dla swej wioski wszystko co było możliwe do spełnienia.

Organizacje gospodarcze jak Ochotnicza Straż Pożarna, Kółko Rolnicze, Koło Gospodyń Wiejskich pracowały z pożytkiem dla całej wsi. W ostatnich 30-tu latach mieszkańcy wsi Rączna dokonali ogromnego wysiłku w przebudowie wsi zarówno w zakresie potrzeb społecznych jak i indywidualnych.

W tym okresie zelektryfikowano wszystkie domy, co pozwoliło na szerokie użytkowanie sprzętu ułatwiającego wykonanie różnych prac domowych i gospodarczych w zagrodzie. Wieś przestała tonąć w błocie i ciemnościach. Drogi nowoczesne ułatwiają komunikację, dojazd do pracy i szkół, a przebudowana miejscowa Szkoła zapewnia sprzyjające warunki dla nauki i pracy. W Domu Strażaka skupia się życie organizacji społecznych i zawodowych. Młodzież urządziła dla siebie boiska sportowe we własnym zakresie, traktując sport jako fizyczną potrzebę – godziwą rozrywkę.

Mieszkańcy na gruzach starych bud i szałasów zbudowali ponad 200 domów nowoczesnych, znacznie poprawiła się stopa życiowa pogardzanego od wieków chłopa, a osławione przednówki na wsi należą już do historii.

Zauroczeni wynikami swej pracy nasi mieszkańcy na wielu odcinkach działalności gospodarczej, światowej i kulturalnej w ustroju realnego socjalizmu, postanowili zbudować we wsi kościół z plebanią i utworzyć własną parafię. Powołano Komitet Budowy Kościoła w składzie wielu osób. Przewodniczącym wybrano Andrzeja Wsołka, a najbardziej aktywni z pozostałych członków to: Stanisław Banachowicz, Jan Sotwin, Józef Tyrka, Andrzej Matys i wielu innych mężczyzn i kobiet, którzy brali udział w różnych komitetach.

Komitet przystąpił do pracy z zapałem, przywołując do pomocy wszystkich członków działających we wsi organizacji oraz niezrzeszonych. Przygotowania oraz starania o zatwierdzenie lokalizacji i planu budowy trwały przeszło pięć lat.

Potrzebne zezwolenie władz na wykup parceli i rozpoczęcie budowy otrzymano w 1981 roku. Dopiero wtedy mógł Komitet zlecić opracowanie szczegółowych planów i gromadzić potrzebne materiały na budowę. W dniu 18 IV 1982 roku biskup Jan Pietraszko poświęcił kamień węgielny, a 10 XI 1985 roku nastąpiło uroczyste poświęcenie kościoła. Następnie przystąpiono do budowy plebanii, którą ukończono w 1987 roku. Władze kościelne mianowały proboszczem nowej parafii w Rącznej ks. Stanisława Bąka, pochodzącego ze Skały. Odtąd życie duchowe mieszkańców skupia się w obrębie własnej parafii, a nauka religii odbywa się w dawnym Domu Parafialnym. Cmentarz dla nowej parafii usytuowano obok lasu przy końcu wiejskiego pastwiska, ogrodzono i przekazano do użytku parafian w 1988 roku, ale pozostaje jeszcze do wykończenia mały odcinek drogi dojazdowej do bramy cmentarnej. Budowa obiektu sakralnego własnymi siłami jednej wioski wyczerpała w dużym stopniu zasoby materialne ludności, dlatego planowana gazyfikacja oraz budowa wodociągów musiała zostać przesunięta na późniejszy termin.

13.4 Rolnictwo

Rolnictwo w Polsce, jedna z najważniejszych gałęzi gospodarki narodowej, nie było nigdy przedmiotem zainteresowań ani władz ani społeczeństwa. Kiedy nie udało się zapędzić chłopów do kołchozów, nałożono haracz tzw. dostawy obowiązkowe, zmuszające rolników do oddawania na rzecz państwa mięsa, mleka, zboża, wełny, skór po cenach urągających zdrowemu rozsądkowi. Permanentny niedostatek środków produkcji powodował niską wydajność i zacofanie całego rolnictwa. W wyniku takiej polityki rolnej zostało porzucone tysiące gospodarstw i dziesiątki tysięcy hektarów gruntów uprawnych leży odłogiem.

Obecne władze tym stanem się nie interesują, a nawet skłonne inwestować w farmerów amerykańskich, kupując tam zboże jak to już czynił ignorant p. Gierek pozostawiając Polsce 20 miliardów dolarów długu.

Nasze społeczeństwo nadal jest przekonane o świetnym powodzeniu chłopa prowadzonego pod batutą p. Lecha Wałęsy, a stare porzekadło „chłop śpi a w polu mu rośnie” ma pełne uzasadnienie. Niestety nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć krytycznej sytuacji w rolnictwie odpowiedzialne za ten resort czynniki.

Aby w pełni zrozumień specyfikę produkcji rolnej, trzeba mieć świadomość, że polega ona na wydłużonym cyklu, sezonowości, kosztownych maszynach i narzędziach, a ponadto ponoszeniu ryzyka uzależnionego od czynników przyrodniczych.

13.5 Struktura gospodarstw rolnych wsi Rączna

Lp. Obszar [h] Liczba gospodarstw
1 do 0,5 69
2 0,5 do 2 207
3 2 do 5 123
4 5 do 7 4
5 7 do 10 2
Razem 405

Jak wynika z powyższego zestawienia wielkości gospodarstw, produkcja nie była głównym źródłem utrzymania mieszkańców, a jednak bardzo dbano o uzyskanie wysokich plonów z ha. Pomimo ewidentnej nieopłacalności prowadzenia tak małych gospodarstw nie było we wsi odłogów, a uzyskane plony przekraczały średnią krajową, chociaż grunty rączniańskie należą do niskich klas bonitacyjnych. Dowodem dbałości o podniesienie produkcji roślinnej jest przeprowadzenie melioracji podmokłych gruntów ornych na powierzchni 152,7 ha oraz 17 ha łąk. Na gruntach nieprzydatnych na cele rolnicze zasadzono w czynie społecznym 24 ha lasu. Przeprowadzono także kursy w zakresie poszerzenia wiedzy rolniczej, na których 35 osób zdobyło tytuł kwalifikowanego rolnika.

Może to przywiązanie do ziemi ojców jest atawistyczną cechą naszego chłopa, odziedziczoną po okresie pańszczyzny, kiedy to nasz przodek był przypisany do ziemi. Tę genetyczną cechę przywiązania chłopa do ziemi potrafili komuniści rozkojarzyć i chłopi bez żalu opuszczają naszą matkę żywicielkę. Mimo ogromnych trudności zgromadzili rolnicy potrzebną ilość maszyn i narzędzi rolniczych, bo dysponują 40-ma ciągnikami przeważnie Ursus C-330 oraz własnej konstrukcji. Ponadto posiadają 15 samochodów dostawczych oraz kilka samochodów osobowych. Braki ciężkiego sprzętu uzupełnia Kółko Rolnicze dysponujące pięcioma ciągnikami dużej mocy, dwoma kombajnami do zbioru zbóż, pięcioma kosiarkami rotacyjnymi, trzema rozrzutnikami, dwiema sadzarkami, pięcioma kopaczkami.

Pomimo wystarczającego zestawu maszyn i narzędzi utrzymuje się jeszcze we wsi 60 koni roboczych, zatrudnionych w pracy na roli dla czynności pielęgnacyjnych. Poza specjalistyczną uprawą wikliny koszykarskiej, która jest rośliną wieloletnią, mieszkańcy Rącznej uprawiają cztery podstawowe zboża (żyto, owies, pszenica, jęczmień jary), ziemniaki, buraki pastewne, koniczynę czerwoną, jako poplon uprawia się powszechnie rzepę ścierniskową.

Gospodarstwa drobne odchowują małe stadka kur i pojedyncze sztuki trzody chlewnej, przeważnie na własne potrzeby, gospodarstwa nieco większe chowają bydło mleczne i trzodę chlewną. Były we wsi cztery duże fermy bojlerów (obecnie zlikwidowane), dwie fermy tuczu trzody chlewnej, które utrzymują się nadal.

Trzeba jeszcze nadmienić, że w układzie realnego socjalizmu istniały ceny dwojakiego rodzaju: urzędowe, za które można było wszystko sprzedać, ale rzadko kiedy można było za nie wszystko „załatwić” albo wykombinować oczywiście nie za darmo oraz ceny wolnorynkowe znacznie wyższe od cen urzędowych.

Ogółem wieś zamieszkuje 1667 osób (początek 1990 r.), z tej liczby pełne zatrudnienie w rolnictwie znajduje 175 osób, częściowo trudni się rolnictwem 350 osób, w wieku produkcyjnym pozostaje 481 osób, ocenia się, że w przybliżeniu 1/3 pracuje poza terenem wsi, a dwie trzecie zajmuje się w domu koszykarstwem. Pozostałe 211-cie osób to emeryci i renciści, około 300 osób to dzieci i młodzież szkolna, około 150 to dzieci do 6-ciu lat.

 

14. Losy rączniańskich emigrantów

Nieliczną grupę tych co musieli opuścić wieś w okresie międzywojennym można podzielić na trzy kategorie.

Do pierwszej kategorii należą ci małorolni, którzy uznali swoją działkę za małą i postanowili zdobyć poza Rączną większe gospodarstwo, ażeby się wydobyć z nędzy galicyjskiej. W tej grupie 5 rodzin znalazło lepsze warunki w okolicach Krakowa (Rybitwy, Bibice, Skawina) i tam się przenieśli ze swymi rodzinami po sprzedaniu starych chat i roli swoim sąsiadom. Zostali rolnikami na większych gospodarstwach. Dwie rodziny po sprzedaniu swych działek wyjechały w okolice Lwowa, gdzie znalazły początkowo lepsze warunki wegetacji do czasu wybuchu II-ej wojny światowej.

Wysiedleni w czasie wojny, przeszli przez piekło, ażeby ich niedobitki znalazły pewne odszkodowanie na Ziemiach Odzyskanych na zachodzie. Dwie rodziny wyjechały do Kanady ażeby usilną pracą zdobyć fermy rolne i stworzyć dla siebie i rodziny odpowiedni warsztat pracy.

Do drugiej kategorii zaliczamy tych, co nie chcieli opuszczać rodzinnej wsi, ale szukali sezonowych zarobków na zachodzie Europy, aby zasilić własne gospodarstwo i poprawić dalszą wegetację rodziny. Było wśród nich wiele dziewcząt udających się do Prus i Danii, ażeby po przepracowanym tam sezonie, przywieźć do domu nieco groszy na wiano albo pomóc rodzinom w gospodarce. Młodzi mężczyźni próbowali obcego chleba w kopalniach węgla we Francji, ażeby również wrócić z uciułanym zarobkiem do domu.

Do trzeciej kategorii emigrantów z Rącznej, wypada zaliczyć tych młodych obywateli, których rodzice pragnęli wysłać na naukę lub do rzemiosła, które miały im zapewnić lepsze warunki bytowania. Ci, którzy doszli do stanu duchownego w zakonach i parafiach, nie mieli trudności w uzyskaniu pracy i wykonywaniu zawodu. Znacznie gorzej ułożyły się losy tych, co pragnęli zdobyć samodzielny zawód w różnych gałęziach gospodarki czy urzędów.

Do nich należała np. Franciszka Pakosz, pochodząca z bardzo uzdolnionej rodziny, zdolna hafciarka, która znalazła w Krakowie jedynie pracę szwaczki i strawiła na lichym wynagrodzeniu całe swe samotne życie po prostu w nędzy. Marian Kozłowski zdolny chłopiec, oddany na praktyki na malarza pokojowego nie ukończył praktyki z braku środków, znalazł później tymczasowo pracę w Instytucji Oświatowej „Wiedza”, w której pracując za marne grosze przerobił podstawowy kurs oświatowy, przechodząc do pracy w dziale Ekspedycji Prasy i KCW, z braku zdrowia w biedzie zakończył swój doczesny żywot.

Ci którym udało się skończyć naukę w szkołach średnich, stracili oparcie w gospodarstwach rolnych, nie znaleźli protekcji ludzi dobrze ustosunkowanych i pozostali bez pracy. Tylko wyjątkowo udało się niektórym studiować na wyższej uczelni i uzyskać samodzielne posady. Wśród nich znalazł się Piotr Guzik, który po maturze gimnazjalnej, znalazł dorywczą pracę u swojego krewniaka, krakowskiego notariusza, rychło zdobył mieszkanie na Podgórzu, ożenił się i zapisał na Wydział Prawa UJ. Ukończył studia po wojnie i po ukończeniu aplikantury otrzymał notariat w Krzeszowicach, a następnie w Chrzanowie. Wytrwałością i uporczywą pracą oraz wieloma wyrzeczeniami doszedł do samodzielności, służąc swą radą i pomocą wiejskiej ludności w dziedzinie prawa, od kilkunastu lat nie żyje.

Tekla Mól, po ukończeniu Seminarium Nauczycielek Gospodarstwa Domowego w Krakowie, zatrzymała się u swojego stryja ks. Władysława, proboszcza parafii Prądnik Czerwony, następnie wyszła za mąż za oficera Wojska Polskiego i przestała się martwić o posadę dla siebie.

Maria Kozioł, po Szkole Handlowej w Krakowie, przepracowała dwa lata w leśniczówce, następnie z pomocą swego wujka otrzymała pracę w biurze Sądu Okręgowego w Krakowie, gdzie doczekała się emerytury i mieszka w Krakowie, borykając się losem „starego portfela”.

Jan Matys po maturze gimnazjalnej i odbyciu służby wojskowej próbował studiów poszukując jakiegoś zajęcia, które by mu umożliwiło zdobycie odpowiedniego stanowiska, aż przejął się ideą spółdzielczości, która torowała należne miejsce w międzywojennej Polsce. Wszelkie zabiegi w tym okresie okazały się bezowocne, więc wrócił do wsi. We wsi włączył się do zorganizowania Spółdzielni Spożywców, pomagając jednocześnie bratu Andrzejowi w pracy biurowej Spółdzielni Koszykarskiej. Jan nie mogąc się utrzymać na powierzchni życia za wynagrodzeniem 50 zł miesięcznie szukał innego wyjścia, które znalazł po dalszych dwóch latach, jako kierownik Spółdzielni Pracowników Cukrowni w Brześciu Kujawskim, gdzie pracował do wybuchu II-ej wojny światowej. W czasie okupacji dostał się do Oddziału Społem w Nowym Sączu, wkrótce przeniesiony do Przeworska, ożenił się i został wierny idei spółdzielczej przez 40 lat, pracując następnie w Spółdzielni w Bieczu i PZGS (Powiatowy Związek Gminnych Spółdzielni) w Gorlicach. Jako emeryt „starego portfela” siedzi w Gorlicach, oczekując pełnego wyzwolenia naszego kraju.

Władysław Tyrała, po ukończeniu Państwowej Średniej Szkoły Rolniczej w Czernichowie, pracował w agronomii społecznej jako instruktor, a następnie w szkolnictwie rolniczym jako nauczyciel. W Polsce Ludowej uzyskał w Wyższej Szkole Rolniczej w Krakowie dyplom inżyniera rolnika i podjął pracę nauczyciela rolnictwa w Państwowym Technikum Rolniczym w Czernichowie. Ożenił się z nauczycielką. Jako nauczyciel miał pełną satysfakcję ucząc dzieci chłopskie nowoczesnej gospodarki rolnej, po 18 latach pracy przeszedł na emeryturę. Obecnie mieszka z żoną w Skawinie.

 

15. Wieś w nowej sytuacji polityczno-społecznej

W ciągu ostatnich 30-tu lat lat nasza wieś poczyniła ogromne postępy w dziedzinie oświatowej, cywilizacyjnej i gospodarczej. Postęp ten zawdzięcza własnej gospodarności, oszczędności i zaradności. Mieszkańcy wsi budowali domy za własne z trudem zapracowane pieniądze, własnymi rękami i członków własnej rodziny.

Mieszkańcy Rącznej nie zaznali zagranicznych kurortów, nie wypoczywali w domach wczasowych, nie korzystali z wolnych sobót ani 8-mio godzinnego dnia pracy. Nie zaznali urlopów wypoczynkowych, niedostępne były także letnie kolonie dla swoich dzieci ani z żadnych udogodnień, które były udziałem pozostałego świata pracy. Zadbana i w miarę urządzona wieś własną pracą jest solą w oku różnych nierobów, darmozjadów, warchołów i kundli judzących mieszkańców miast przeciwko chłopom i wsi. W obliczu katastrofalnej sytuacji gospodarczej kraju dają posłuch judzeniu czynniki rządowe, które usiłują przerzucić nieproporcjonalną część kosztów planu Balcerowicza na chłopów i rolnictwo (ogromna dysproporcja cen produktów rolnych, a przemysłowych – środki produkcji).

Jeżeli w Polsce nadal będzie tolerowane nieróbstwo, kliki i cwaniactwo to nigdy w kraju nie będzie porządku ani dostatku.

Patologia społeczna nie ominęła także wsi, a zwłaszcza młodego pokolenia. Szerzy się pijaństwo, niechęć do pracy produkcyjnej, konsumpcyjny styl życia, cwaniactwo i brak zdecydowanej postawy do zerwania z przeszłością.

Pogłębiający się kryzys gospodarczy nie rokuje poprawy na najbliższą przyszłość, a to grozi zahamowaniem postępu i katastrofą ekonomiczną, która naszej wsi także nie ominie.

 

16. Bibliografia

  1. 1.Anonim tzw. Gall, Kronika Polska, Ossolineum, Wrocław 1982
  2. Jan Długosz, Liber beneficiorum dioecesis cracoviensis, Kraków 1864
  3. Przywilej Kazimierza Jagiellończyka z 6 X 1456 r. potwierdzający posiadłość wsi Rączna Klasztorowi w Tyńcu.
  4. Ks. Szymon Starowolski, Stosunku szlachty do poddanych chłopów, Kraków 1636
  5. Marcin Kromer, Polska czyli o położeniu, ludności, obyczajach, urzędach i sprawach publicznych Królestwa Polskiego księgi dwie, „Pojezierze”, Olsztyn 1984
  6. Adolf Pawiński, Polska XVI wieku pod względem geograficzno-statystycznym. T. 3, Małopolska, Warszawa 1886
  7. Ustawa rządowa: prawo uchwalone dnia 3 maja, roku 1791, IWZZ, Warszawa 1981
  8. Patent cesarski znoszący Pańszczyznę z dnia 17 kwietnia 1848 r. - w krajach austriackich (Małopolska – Galicja)
  9. Kodeks Dyplomatyczny Klasztoru Tynieckiego, Wyd. Kętrzyńskiego i Smolki, Lwów 1875
  10. Zapiski wydarzeń we wsi Rączna za lata 1810-1887 spisane przez prywatnego nauczyciela Waleriana Mliko
  11. Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego, Warszawa 1888
  12. Kronika szkolna prowadzona przez kierowników Szkoły Podstawowej w Rącznej w latach 1887-1936
  13. Kazimierz Wyedlich, Franciszek Stefczyk – pionier spółdzielczości w Polsce, Wyd. SIN, Warszawa 1936
  14. Józef Chałasiński, Młode pokolenie chłopów, Państw. Inst. Kultury Wsi, Warszawa 1938
  15. Jan St. Bystroń, Kultura Ludowa, Wyd. Trzaska, Evert i Michalski, Warszawa 1947
  16. Stefan Kieniewicz, Rok 1848 w Polsce, Ossolineum, Wrocław 1948
  17. Samuel B. Linde, Słownik języka polskiego, PIW, Warszawa 1951
  18. Marian Gotkiewicz, Władysław Szafer, Ojcowski Park Narodowy, Wyd. PAN, Kraków 1956
  19. Szczęsny Wachholz, Rzeczypospolita Krakowskiego, Wydaw. Prawnicze, Warszawa 1957
  20. Józef Putek, Miłościwi panowie i krnąbrni poddani, WL, Kraków 1959
  21. C. O. Sauer, Rolnictwo, jego początki i rozprzestrzenianie się, PWN, Warszawa 1960
  22. Stanisław Brzozowski, Dzieje szkoły rolniczej w Czernichowie, PWRiL, Warszawa 1962
  23. Bohdan Dobrzański, Gleby i ich wartość użytkowa, PWRiL, Warszawa 1966
  24. Praca zbiorowa, Krótki zarys historii ruchu ludowego, LSW, Warszawa 1971
  25. Maria i Janusz Kamoccy, Zagadnienia etnografii woj. Krakowskiego, Kraków 1972
  26. St. Brzozowski, Zanim na pola wyszły bizony, 1974
  27. Władysław Łoziński, Życie polskie w dawnych wiekach, WL, Kraków 1978
  28. Władysław Tyrała, Opowieści rodzinne – saga rodu Tyrałów, maszynopis, Skawina 1980
  29. Józef Szczypka, Kalendarz Polski, PAX, Warszawa 1984
  30. J. Bierzanówna i J. Małecki, Dzieje Krakowa, I-III, WL, Kraków 1984
  31. Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III, PIW, Warszawa 1985
  32. Leszek Marzec, Kazimierz Mazurek, Tomasz Sudecki, Wyżyna Krakowsko-Częstochowska, Wyd. PTTK „Kraj”, Warszawa 1986
  33. Jan Matys, Pamięcią wstecz – wspomnienia, maszynopis 1988

Warto także przeczytać: Ks. Stanisław Mól SJ, Rączna widziana oczami rodaka, Wyd. JTKM, Kraków 2002

16.1 Wywiady

Przeprowadzono wywiad z J. Janasem, kierownikiem referatu Rolnictwa w Urzędzie Gminnym w Liszkach, odnośnie aktualnego stanu rolnictwa w Rącznej. Podobne wywiady przeprowadzono na temat historii spółdzielni oszczędnościowo-pożyczkowej z dyrektorem BGŻ w Liszkach inż. Marią Prenetą. W rodzinnej wsi przeprowadziłem wiele rozmów na temat zmian zachodzących we wsi w ostatnich kilku dziesięciach, wśród których należy wymienić nie tylko uczestników, ale współtwórców zaistniałych zmian, a to: Maria Kapusta – dyrektor Szkoły, Stanisław Kozłowski – sołtys, Andrzej Mól – były sołtys, Roman Łęcki – przewodniczący Komitetu Rodzicielskiego, Andrzej Wsołek – przewodniczący Komitetu budowy Kościoła, Franciszek Klita – były Sekretarz Gminy, Andrzej Matys – organizator Zespołu koszykarskiego, Andrzej Matys junior – kontynuator prac Zespołu ojca.

 

17. O autorach

Jan Matys – urodzony w 1909 roku w Rącznej, syn miejscowego rolnika. Szkołę powszechną 7-klasową ukończył w Rącznej, Gimnazjum św. Anny w Krakowie, a następnie Szkołę Podchorążych Rezerwy. Z chwilą założenia Spółdzielni Spożywców w Rącznej przyjął tam posadę. W 1939 roku rozpoczął pracę w spółdzielczości koło Torunia. W czasie wojny wrócił do domu i pracował w spółdzielczości. Przeniósł się do Gorlic i tam pracował do końca życia. Zmarł w Gorlicach.

Władysław Tyrała – urodzony w 1911 roku w Rącznej w rodzinie rolnika. Szkołę powszechną 7-klasową ukończył w Rącznej w 1924 roku, a Państwową Średnią Szkołę Rolniczą w Czernichowie w 1932 roku. Odbył studium w Państwowej Wyższej Szkole Gospodarstwa Wiejskiego w Cieszynie. W latach 1933-35 pracował w Towarzystwie Rolniczym w Pińsku, 1937-1939 jako instruktor rolny w Dubnie na Wołyniu. Od 1941 roku jako kierownik szkoły w Szczyrzycu (powiat Limanowa), a od 1942 roku w Morawicy (gmina Liszki), gdzie w 1945 roku organizował Gminną Szkołę Rolniczą. W 1947 roku podjął szkołę w Studium Spółdzielczym przy Wydziale Rolnym UJ i pracę jako z-ca inspektora oświaty rolniczej w Krakowie, a następnie jako kierownik inspektora oświaty rolniczej w Krakowie, a następnie jako kierownik szkoły w Tomaszkowicach koło Wieliczki. Był radnym gminnym oraz prezesem – organizatorem GS Samopomoc Chłopska. W 1950 roku pracował jako kierownik szkoły praktyków Sanitarno-Weterynaryjnych w Kozach koło Bielska, w 1952 roku w Wojewódzkim Ośrodku Szkolenia Traktorzystów w Inwałdzie (powiat Wadowice), w 1952-53 roku w Technikum Handlu Rolnego w Płazie i w Technikum Hodowlanym w Nawojowej. W Technikum Rolniczym w Czernichowie pracował w latach 1953-71 do emerytury. Uzyskał dyplom inżyniera w PWSR w Krakowie.

 

© Jan Matys i Władysław Tyrała

Skawina, lipiec 1990 r.

 

Książka do pobrania stąd (plik PDF, ~300 KB).

Ponowne przepisanie, poprawa błędów, skład tekstu oraz wersja elektroniczna specjalnie dla strony wsi Rączna (www.raczna.pl): Piotr Lach.

Realizacja: Piotr Lach | Gmina Liszki